O psie, który śmierci gra na nerwach

54 udostępnień
54
0
0

Nawet jak na miniaturowego pinchera urodziło się toto małe i cherlawe. Delikatne i drżące. Kilkanaście tygodni później diagnoza weterynaryjna wykazała ciężką i nieoperacyjną wadę serca. „Zostało jej dwa miesiące, góra pół roku życia” – brzmiała prognoza lekarzy. Śmierć już stała w progach, a opiekunka suczki psychicznie przygotowywała się na najgorsze.

„Zrośnięta tętnica płucna, jedna komora serca większa od drugiej, ryzyko zatorów – jedyne, co można zrobić, to wdrożyć leczenie paliatywne i nie dopuszczać, by się zmęczyła” – oznajmił weterynarz z Kliniki Leczenia Chorób Serca Małych Zwierząt.

Tak więc suczka o wdzięcznym imieniu Nika i wadze dorosłej świnki morskiej otrzymała lekarstwa, które nie leczą, a jedynie łagodzą przykre skutki umierania i wróciła z opiekunką do domu, gdzie wkrótce – zapewne w ramionach kochanej pańci… – niechybnie miała wyzionąć ducha.

Niełatwo jest czekać na śmierć. Pańcia Niki nie mogła spać. Z duszą na ramieniu rejestrowała każdy oddech swojej psiny. Każde jej zakasłanie brzmiało dla niej niczym pukanie Kostuchy do drzwi. Sprawy nie ułatwiał fakt, że suczka wydawała się tak krucha i bezbronna, że aż serce krajało się na widok jej prób radzenia sobie z życiem. Kilka podskoków i kaszel, kilka metrów biegu kończyło się zadyszką. Silniejszy emocjonalny bodziec skutkował mdleniem.

Jej współdomownik, 60-kilogramowy ogar polski, zrozumiawszy, że na towarzyszkę wspólnych zabaw to ta „pchła” się nie nadaje, szybko zdecydował, że najlepiej w ogóle schodzić jej z drogi, zwłaszcza że pańcia jakoś nerwowo reaguje, gdy on chce gówniarę nieco rozruszać.

Tak więc wszyscy czekali. Czekali i roztaczali nad Niką woale komfortu i bezpieczeństwa. To właśnie dla niej spadały najlepsze skrawki z pańskiego stołu. To jej pozwalano spać i w łóżku państwa, i – o zgrozo – również na ogarzej kanapie. Bo: „Przecież zaraz umrze”. „A zanim umrze, niech bidulka nacieszy się jeszcze tym życiem”, „Niech doświadczy wszystkiego, co w tym ziemskim żywocie najlepsze”.

Czas płynął.

Minął miesiąc, potem dwa, następnie pół roku, a Nika zdawała się nie zauważać Kostuchy stojącej w progu i z niecierpliwością tupiącej nogą. Chodziła z dumnie wypiętą piersią po dzielni – bo pańcia zaczęła zabierać ją na dłuższe spacery niż tylko na siusiu w ogrodzie – i nawet odszczekiwać się co bardziej natrętnym psim jegomościom z sąsiedztwa. Co prawda raz do dwóch razy na dzień mdlała, przypominając swoim opiekunom o swej śmiertelności, ale poza tym raczej rozgościła się w życiu i nie zamierzała sobie z jego rozkoszy niczego odmawiać.

Obecnie, po ponad dwóch latach „umierania”, Nika zdaje się całkowicie ignorować śmiertkę. Jej ludzkiej rodzinie też jakby obecność tejże już aż tak bardzo nie trawi mózgów, aczkolwiek status Niki jako małej, umierającej psiej księżniczki wciąż obowiązuje.

– Pół kilograma za dużo waży – wytknął weterynarz podczas ostatniej wizyty kontrolnej.

– A pan odmówiłby smacznego kąska umierającemu? – obruszyła się opiekunka suczki, wprawiając lekarza w zakłopotanie. – No, właśnie! – skwitowała, widząc jego minę. – A poza tym to pies, nie królik. Pięć kilogramów wagi dla całego psa to przecież całkiem znośnie.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Nie moja sprawa

Moją sprawą jest nowy samochód sąsiada, z kim sypia Grażyna z pracy, kto jest winny kryzysu w związku…
dlaczego ludzie nie rozumieją

Dlaczego ludzie się nie rozumieją?

Ile razy zdarzyło Ci się toczyć dyskusję, w której próbujesz przekonać drugą osobę do swoich racji? Albo złościłaś…

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.

Uzależnieni od biedy

Ciułanie, chomikowanie, magazynowanie. Kupowanie za dużo i na zapas. Lub odwrotnie: tzw. podcieranie tyłka szkłem, skąpienie każdego grosza,…
ciałopozytywność

Ciałopozytywność

Gdyby przyszło oceniać moją wartość według współczesnego kanonu piękna, pewnie skończyłabym jak małe kogutki, selekcjonowane przez seksera. Według…