Fototapeta kolekcjonera fot. Marta Włodarczyk

Nowohuckie wesele na zapomnianej szpuli

20 udostępnień
20
0
0
Świat Nowej Huty ma już 70 lat, więc trzeba zacząć pisać kronikę miasta – uważa Grzegorz Ziemiański, fotograf, dokumentalista, kolekcjoner przedmiotów związanych z Nową Hutą.
Grzegorz Ziemiański, kolekcjoner nowohucki fot. Marta Włodarczyk

Marta Włodarczyk: Jesteś z Nowej Huty?
Grzegorz Ziemiański: Tak, jestem stąd, bo moi dziadkowie wprowadzili się tu w 1956 roku, by budować Nową Hutę. Przyjechali z Wrocławia i zostali. Babcia tak zdecydowała, bo obiecano jej, że tu w mieszkaniu będzie centralne ogrzewanie z kaloryferami, co oznaczało koniec palenia w piecu w starej kamienicy.

Dlaczego zbierasz przedmioty związane z kombinatem?
Świat Nowej Huty ma już 70 lat, więc trzeba zacząć pisać kronikę miasta. Archiwalne stają się nawet sprawy bardzo prywatne, np. ostatnio znalazłem szpulę magnetofonową rodzinną z zapisem wesela oraz książki z dedykacją dla Władysława Bieguna. Muszę bywać w mediach społecznościowych, więc odnalazłem wnuka tego człowieka, nieświadomego, iż wyrzucone taśmy to pamiątka niespotykana, zapis zabawy sprzed lat, nie były to jeszcze czasy nagrywania wideo na weselach. Ten trop właśnie rozpracowuję, pan Biegun był aktywistą nowohuckim, działał jako inicjator mądrych, dobrych akcji w naszej dzielnicy (np. ogródek dla dzieci przy bloku). Działania w czynie społecznym odbywały się oczywiście za zgodą władz, ale inicjatywa często wychodziła z kręgu ludzi, którym zależało na lepszym funkcjonowaniu otoczenia. Chciałbym o takich ludziach dowiedzieć się jak najwięcej.

Czy projekt fotograficzny „Portrety nowohucian” też temu posłużył?
Oczywiście, przecież sesja zdjęciowa to tylko pretekst do rozmowy, kontaktu z człowiekiem. Inaczej nie miałbym powodu, by wejść do czyjegoś domu i rozpocząć rozmowę. Portrety wyszły psychologiczne, bo tła spontanicznie wybrane przez rozmówców zaprezentowały świat portretowanego, jego rzeczy. Aparat jest wytrychem, pozwala na pierwszy kontakt, bo uzyskanie zgody na wykonanie fotografii nie jest trudne. Dalsze kroki, próba opowiedzenia o spotkanych ludziach to już balansowanie, bo przecież nie każdy uważa, że jest ciekawy. A ja chcę zebrać te wypowiedzi, te okruchy przeszłości, bo w inny sposób przepadną. Problem jest okrutny, ludzie już odchodzą, a ich dokumenty lądują w śmietnikach bezpowrotnie, nie mamy szans na stworzenie archiwum.

Dlatego zacząłeś zbierać różne przedmioty? Od czego się zaczęło?
Najwcześniej w mojej kolekcji pojawiły się książki. Najstarsze są projekty robocze budowy Huty – plany tylko do użytku wewnętrznego, może nie ściśle tajne, ale na pewno kolekcjonerskie. Są to całe płachty rysunków architektonicznych w pięknej okładce z pieczęciami. Widziałem foliały z projektami Huty im. Sendzimira, aktualny zarządca kombinatu ArcelorMittal Poland podobno przechowuje całość. Sam nie mogę się natomiast doprosić możliwości fotografowania na terenie zakładu, chociaż zapotrzebowanie istnieje, nikt nie spodziewa się wymuskanej fabryczki, ludzie chcą widzieć industrialny charakter tego miejsca.

Pochwal się swoimi „naj” zdobyczami.
Najcięższa jest plakieta, około 15 kg, była na czele pierwszych dwudziestu lokomotyw, które wyjechały z ładunkiem stali z Huty im. Lenina. Najpiękniejszy – oryginalny matrycowy plakat z wizerunkiem hutnika autorstwa Jerzego Napieracza, będącego długie lata głównym plastykiem miasta Krakowa. Kolejny element to niesamowity wazon okolicznościowy z okazji wypuszczenia 100 milionów ton stali z Walcowni. Najoryginalniejszy jest rysunek profesora Mariana Koniecznego (projektanta pomnika Lenina), gdyż zawsze chciałem mieć swojego Lenina. Pana profesora poprosiłem o możliwość wykonania portretu fotograficznego przy pracy, więc znowu wykorzystałem aparat jako pretekst do kontaktu. Szkic powstał w niespełna 30 sekund. Najcięższa do trafienia jest „Kronika Nowohucka” z obwolutą, o której istnieniu nie miałem pojęcia. Najrzadsza chyba ta łopata – radosna prywatna twórczość pewnego dozorcy z os. Albertyńskiego.

Plakieta z czoła lokomotywy HiL fot. Marta Włodarczyk

Ten pług śnieżny? Jak pozyskany?
Hm… Niekonwencjonalnie (śmiech).

W jaki sposób pojawiają się nowe eksponaty?
W moim przypadku to takie małe kropelki, spływające pojedyncze eksponaty, aż tu nagle ktoś zaprasza…

…i jest wielkie pudło?
Nie, jest całe pomieszczenie, z którym nie wiem, co zrobić. A najczęściej informacja o takich rzeczach dociera w momencie, kiedy są już spakowane na śmietnik. I ktoś się zaczyna zastanawiać, czy nie oddać tego do muzeum. Ale ostatnia zbiórka przedmiotów z czasów PRL-u i późniejsze przetasowania przy organizacji naszego krakowskiego muzeum doprowadziły do tego, że wszystko, nawet z tak wąskiego tematu, jakim jest Nowa Huta i Huta im. Lenina, wyjechało do Warszawy, prawdopodobnie bezpowrotnie. Moje zbiory gromadzę, korzystając z wielu kanałów, rozgłaszam, gdzie się da, co mnie interesuje: w mediach, na portalach, wśród znajomych, są jeszcze różne giełdy, sporą część kupuję.

Gdzie przechowujesz swoją kolekcję?
Tu, w mieszkaniu, książki pod sufitem, plakaty, zszywki „Głosu Nowohuckiego” w szafie. Tace niżej, plakieta żeliwna na podłodze, powoli miejsce się kończy. Pojawiają się pierwsze rozmowy o możliwości wystawy.

Czy Twoje zbiory są wypożyczane do muzeów?
Zdarza się, że tak, do Muzeum PRL-u w Nowej Hucie. Ale nie przeprowadziłem jeszcze żadnej inwentaryzacji, nie mam katalogu stale rosnących zbiorów. Czeka mnie duży projekt – digitalizacja kolekcji.

Jest coś, czego nie kupiłeś?
Są takie projekty – małe metrowe „leniny” z brązu, odlewane w przeszłości na AGH. Na razie cena jest dla mnie zaporowa.

Jak rodzina reaguje na Twoją pasję?
Na razie tylko wspomina, że zbiory z pawlacza zaczynają wpełzać na podłogę, co zawęża zakres moich możliwości.

Czy doczekamy się Muzeum HiL/Huty im. Sendzimira?
Mam nadzieję na zorganizowanie czegoś w budynkach administracyjnych Huty im. Sendzimira, tzw. Watykanach, chociaż pojawia się problem adaptacji wnętrza ze względu na zabytkowy charakter budynku. Ale wystawa właśnie tam miałaby sens, przedmioty związane z Hutą w miejscu dla niej najważniejszym, z możliwością pokazania gabinetu dyrektora, sali posiedzeń – to byłoby coś wartościowego.

https://www.grzegorzziemianski.pl

https://www.fotohuta.pl/

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
mądra babcia

Mądra Babcia z internetu

Mądra Babcia ma 300 tys. fanów na Facebooku. Jest youtuberką, blogerką i realizuje telewizję śniadaniową na kanale „Silver…
feblik warsztaty rękodzieło

Mieć Feblika do rękodzieła

– Ręce są zdolne do czegoś więcej niż scrollowanie ekranu smartfona. Mogą tworzyć – uważają Marzena i Andrzej…
dynia warzywna jesieniara

Dynia – warzywna jesieniara

Przyszła jesień. Temperatura za oknem spadła, w środku jeszcze nie grzeją, za to powoli rozpoczynamy sezon na fotel,…