cnoty niewieście kobieta patrząca w telefon na tle wybuchu

Niewiasta bez cnót niewieścich

1 udostępnień
1
0
0

Kimże jest niewiasta bez cnót niewieścich? Babonem, niedopchniętą feministką, lesbą, babochłopem, kurwiszonem? Jak sobie wyobrażają cnotliwą niewiastę mizogini z patriarchalnego światka? Dlaczego pomijają przy produkcji Maryjek kwestie produkcji Józefów? I dlaczego tak naprawdę nie powinniśmy się tymi bzdurami zajmować?

Myśląc „edukacja”, myślimy o zdobywaniu wiedzy, umiejętności, o rozwoju. Ale co jeśli do edukowania biorą się głupcy? Wówczas lepszą nazwą dla takiej edukacji byłaby redukcja, oznaczająca cofnięcie się w rozwoju. Taką cofkę od kilku lat można obserwować na różnych poziomach i w różnych obszarach życia społecznego w Polsce, szczególnie zaś w obszarze praworządności czy właśnie edukacji.

Ta druga, jeszcze przed koronacją Przemysława Czarnka na szefa Ministerstwa Redukcji, pozostawiała wiele do życzenia. Niemniej po tejże intronizacji stała się farsą i nie sposób już brać jej na poważnie. Można na nią patrzeć jedynie jak na kiepską ekranizację TVP dla przedszkolaków pt. „Król Maciuś I w krainie San Escobar”. I przecierać oczy z zadziwienia, że ktoś w ogóle chce oglądać ten chłam.

O dziwo jednak publiki dla owej produkcji nie brakuje. Co więcej, publika to wielce zaangażowana. I co ciekawe całkowicie spoza targetu TVP. Żywo i emocjonalnie reaguje na rozwój „akcji” i kretyńskie poczynania bohaterów każdego kolejnego odcinka tego tandetnego serialu, zamiast powalczyć o zdjęcie go z anteny czy chociażby bojkotować przez nieoglądanie i nienabijanie słupków oglądalności.

No cóż, ludzkie wybory wymykają się racjonalności. Skupmy się zatem na ostatnim odcinku, który wywołał potężną reakcję tłumu.

Odcinek 666 – Król Maciuś I a sprawa kobiet

W odcinku 666 serialu z Maciusiem I władca Ministerstwa Redukcji i jego doradca (dr Paweł Skrzydłowski) wpadają na pomysł, że należy się zabrać za „właściwie wychowywanie kobiet”.

Z kobietami w San Escobar mężczyźni mają problem. Nagle odkryli, że te zaczęły się przepoczwarzać. A oni nie do końca wiedzą, co ostatecznie się z tego wyłoni: motyl czy modliszka.

– Wolności im się zachciewa! Krnąbrne i pyskate się zrobiły. Brzydko się wysławiają (np. mówią WYPIERDALAĆ) – skarżyli się ministerstwu zaniepokojeni mężowie stanu. – Stanie przy garach im nie w smak, dzieci rodzić nie chcą, zachciewa im się kariery, niezależności, równych z mężczyznami praw, przyjemności z seksu (też coś!), końca szklanych sufitów… I co jeszcze, co jeszcze?!!!. W głowach i w dupach im się poprzewracało! – cnotliwie lamentowali.

Dlatego na szczytach władzy uradzono:

„Jak im się szklane sufity nie podobają, to dostaną betonowe, hehe. A jak sufity za mało, to im zafundujemy betonowe skarpetki”.

Tu trzeba nadmienić, że w San Escobar władza lubi beton. Beton to część umysłu tej władzy. Niedziwne więc, że budulec ów służy jej do tańca i do różańca, czyli jako rozwiązanie uniwersalne dla wszystkich pojawiających się problemów. Wszak w państwie z dykty beton urasta do wielkiej innowacji. Tak zatem wielce innowacyjnie betonowi panowie uradzili, iż w ich kraju żeńska edukacja ma „ugruntowywać dziewczynki do cnót niewieścich”. Ot, takie betonowe skarpetki, które sprawią, że nóżka nie urośnie i nie poniesie niewiasty daleko za mentalne i fizyczne granice świętego San Escobar.

Można by domniemywać, że fetysz małych stópek i skojarzonej z nimi pokornej postawy, a za nim i skarpetek z betonu, rządzący w MR zaczerpnęli z kultury Dalekiego Wschodu, gdzie modelowano ciała dziewczynek wciskając je w rozmaite ciasne przedmioty, ale bliższe prawdy będzie tu raczej inspirowanie się katalogiem filmów na Pornhub, jakże zacnym źródle kreowania myśli patriarchalnej, machoistycznej i mizoginicznej. Najważniejsze, że źródła te pozwoliły im stworzyć podwaliny pod przyszłą edukację sanescobarskich dziewcząt.

Oczywiście efektem takiej edukacji ma być nie tylko małostópkowość przyszłych pokoleń Polek, ale też ogólnie mała kłopotliwość żeńskiej populacji i łatwość jej obsługi. Ma ona bowiem doprowadzić do powstania niewiasty z gruntu miłej i cichej, wstydliwej a chętnej, delikatnej i życzliwej, posłusznej i uległej, nieobnoszącej się ze swoją umysłowością i nieskorej do latania (patrz: zbyt ciężkie skarpetki). Takiej, która idealnie nada się do stacjonarnej obsługi domu i do opieki nad domową trzodą.

Warto przeczytać: Życie jest zbyt krótkie, aby się wikłać…

może Ci się spodobać
jesteśmy nienormalni

Wszyscy jesteśmy nienormalni

– Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że normalność nie istnieje –…

Nienazwanego nie ma

13 na 50 metrów – takie wymiary ma dzika działka, przylegająca do mojego płotu. Jeszcze tam nikt nie…
widok z okna

Widok z okna

W związku z tym, że coraz wyraźniej ujawnia się w Polsce społeczny podział na dwa fronty – wolnościowy…
wątpliwości

Pożytki z wątpliwości

Często zastanawiam się, jak to jest być czegoś pewnym. Być pewnym tak, że nie jest to w żaden…
rozwojowe porażki

Rozwojowe porażki

Masz za sobą kilka lat terapii, niezliczoną ilość szkoleń, sesji coachingowych, przeczytanych poradników i zasubskrybowanych kanałów rozmaitych mówców…

Trzy oblicza czasu

Odkąd pamiętam, byłam z czasem na wojnie. Deptał mi po piętach, poganiał, dyszał za plecami, że za wolno,…