nieuczciwość
© Adobe Stock

Nieuczciwość

8 udostępnień
8
0
0

O nieuczciwości myślimy wtedy, gdy słyszymy o jakimś przekręcie, oszustwie na dużą skalę czy innej haniebnej niegodziwości. Kojarzymy ją zwykle z poważnym naruszeniem zasad etycznych lub prawa. Nie odczuwamy jako nagannego przejścia jezdni przy czerwonym świetle, gdy nikt nie patrzy, albo nagięcia zasad moralnych, np. dla świętego spokoju. Tymczasem małe nieuczciwości nakręcają spiralę, przesuwają granice. I nagle… okazuje się, że uczciwość jest tylko dla frajerów. Bo przecież uczciwie nie da się już żyć.

– Chyba już wiem, jak robi się przekręty w deweloperce – oznajmiła mi znajoma, która kupiła mieszkanie w niedawno postawionym bloku i chwilę potem zasiadła w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej.

reklama
reklama

Na nowo powstałym osiedlu szybko zaczęły wychodzić deweloperskie niedociągnięcia, które istotnie wpływały na użytkowanie mieszkań zasiedlanych przez nowych mieszkańców. Okazało się, że gdzieś przecieka dach, w piwnicach stoi woda, że nie działa wentylacja i w lokalach pojawia się grzyb. Próby negocjacji poszczególnych mieszkańców z deweloperem nie przynosiły efektów, więc zawiązała się wspólnota (w grupie siła). Na jej czele postawiono moją energiczną znajomą.

I się zaczęło.

Znajoma postanowiła drążyć sprawy niedociągnięć, rozmawiać z firmami – podwykonawcami robót, kierownikami budowy, inspekcją budowlaną. Szybko okazało się, że między poszczególnymi podmiotami a deweloperem istnieje sieć układów i układzików. Za odpowiednią opłatą „fachowcy” podpisywali dokumenty z opinią, jakiej oczekiwał zleceniodawca, nawet jeśli nie pokrywała się ona z prawdą.

– Ostatnio wybraliśmy serwisantów, którzy mają wykonać przegląd pieców gazowych – opowiada znajoma. – Pojechałam do nich i mówię, że piece są na gwarancji, więc zależy nam, żeby przyłożyli się do przeglądu i wpisali w raporcie faktyczny stan urządzeń. W odpowiedzi usłyszałam: „Dobrze, że pani mówi. Jak już wiemy, czego pani oczekuje, to wpiszemy wedle oczekiwań”. Trochę mnie zatkało. Bo tu przecież nie chodzi o oczekiwania zleceniodawcy, ale o uczciwość. Mnie zależało na tym, żeby to zrobili solidnie. A wychodzi na to, że gdybym chciała, żeby było mniej solidnie, to też da się zrobić. Tylko trzeba ich wcześniej uprzedzić. Wyobrażasz sobie?!

Znajoma dostała obsesji. Teraz bierze urlopy w pracy i chodzi za każdym kolejnym „fachowcem”, zamówionym przez wspólnotę. Patrzy mu na ręce, kontrolując, czy ten rzetelnie wykonuje zlecenie i nie robi żadnej fuszerki. Stała się wrogiem numer jeden lokalnego dewelopera i ma z tego powodu wiele nieprzyjemności, zmierzających do tego, by usunąć ją z zarządu wspólnoty. Ale to już sprawa dla prawników i na inną opowieść.

Tu ważna jest refleksja, która w ostatnich dniach zagościła w głowie mojej znajomej. Refleksja dotycząca uczciwości.

Małe nieuczciwości

– Obserwując ten deweloperski układ widzę, że na powstanie owego nieuczciwego kolosa złożyło się setki nieuczciwości drobnych – mówi. – Ktoś przymknął oko, bo nie chciało mu się wchodzić w zatarg ze zleceniodawcą, ktoś coś spartolił, bo nie chciało mu się wysilać, ktoś podpisał się pod czymś niezgodnym z faktami, bo zaproponowano mu za to jakąś kasę („Jak ja się nie złamię, to weźmie innego, cwańszego i ten podpisze. Więc czemu nie skorzystać?” – pomyślał zapewne). Ktoś czegoś zaniechał, ktoś inny nie zwrócił na to uwagi, ktoś niezauważalnie przesunął granicę w stronę nieetyczności, ktoś odrobinę nagiął kręgosłup moralny. I tak zbudowano potwora, który teraz rządzi światem – naszym lokalnym co prawda, ale sądzę, że podobnie wygląda to w perspektywie globalnej.

Trudno się z moją znajomą nie zgodzić.

Wszak dziś ludzi do bólu uczciwych, moralnych skłonni jesteśmy uznawać za sztywniaków. Bądź frajerów.

Inny mój znajomy twierdzi nawet, że w biznesie nie ma czegoś takiego, jak moralność czy uczciwość. Jeśli chcesz przeżyć, utrzymać się na rynku, musisz kombinować: jak obejść lub nagiąć przepisy, jak podciąć skrzydła konkurencji itp.

– Uczciwi wypadają z gry – uważa. – Chcesz klepać biedę? Jesteś na to gotowy? To możesz sobie być uczciwym. W biznesie trzeba być twardym. Uczciwość, ciągłe dylematy moralne to wykluczają.

Tej autorki: Dobre intencje

Z jego perspektywy więc uczciwość to słabość, nieudolność.

Podobnie uważa moja koleżanka , która nie może zrozumieć, że bliski członek rodziny nie chce jej załatwić dobrze płatnej pracy w korporacji, w której zajmuje dyrektorskie stanowisko.

– Ciągle słyszę, że on nie toleruje nepotyzmu. Do diabła! Nie proszę go przecież, by mnie obsadzał na stanowisku, na które kompletnie się nie nadaję, tylko żeby pomógł mi znaleźć lepiej płatną pracę! Mam do niego żal, że nie chce nagiąć tych swoich sztywnych, pieprzonych zasad. Powinno się wspierać bliskich, jeśli ma się taką możliwość!

Nie ma racji? Zapewne wielu z nas uzna, że ma. Pytanie, czy jeśli ten bliski członek rodziny nagnie jedną ze swoich zasad, to nie będzie tak, jak w przypadku deweloperki – zaraz polecą kolejne. Granica zacznie się przesuwać. Nie tylko na zewnątrz, ale i w nim. I za chwilę będzie tonął po uszy w rozmaitych, mniej lub bardziej subtelnych, odmianach nieuczciwości.

Może zainteresuje Cię: Cztery pozycje życiowe a relacje międzyludzkie

Za jego plecami zaczną narastać plotki, że obsadza stanowiska swoją rodziną. Część zespołu będzie patrzeć na niego z mniejszym już zaufaniem. A jeśli owa rodzina coś spartoli, zaczną mówić, że nie poniosła należnych konsekwencji, bo chroni ją układ. Trzeba będzie znów wybrać między uczciwością a nieuczciwością. Ukarać rodzinę bardziej czy mniej niż innych? Zwolnić lub ochronić? Macki potwora zaczną zaciskać mu pętlę na szyi.

może Ci się spodobać
wspierajmy się

Wspierajmy się!

Dziś, w pandemicznych czasach – być może jak nigdy wcześniej za naszego życia – wartości nabiera współdziałanie. Życzliwość…

Uratuje nas śmiech

W nowy rok wchodzę, konając ze śmiechu. Boli mnie przepona, bolą mięśnie twarzy i narządy wewnętrzne. Przez cały…

Kosmos

Ziemia jest maleńkim punktem we Wszechświecie. Warto spojrzeć na nasze pragnienia i problemy z tej perspektywy.
równowaga

Równowaga

„Równowaga”, jak każde słowo, stanowi jedynie szkielet, na którym umysł nadbudowuje mięsiwo, materię złożoną z własnych chciejstw, wyobrażeń…
czas

Czas – przyjaciel czy wróg?

Nadano mu wymiar magiczny, spersonifikowano w mitologii, zmierzono w fizyce. Można go komuś zabrać, można go zająć, wykorzystać,…