Julia Mafalda
Julia Mafalda, fot. Agnieszka Sopel

Możemy więcej, niż nam się wydaje

19 udostępnień
19
0
0

To wtedy narodził się pomysł ekomapy świata?
Tak. Poczułam, że bardzo brakuje mi takiej mapy, na której znajdowałyby się wszystkie podmioty tworzące ekologicznie i etycznie. Dwa lata temu, gdy mapa powstała w mojej głowie, w Polsce branża eko nie rozwijała się tak prężnie jak dziś. Obecnie na mapie systematycznie przybywa ekopunktów. Podstawowe kryteria, które na początku zawarłam w ekomapie, zaczęły ewoluować wraz z poszerzaniem się mojej świadomości ekologicznej. Początkowo myślałam, że jak jedzenie jest wegańskie, to już oznacza, że jest „Ethy”… Ale potem dowiedziałam się o mafii awokado, o szympansich ofiarach stojących za olejem palmowym i kokosowym, połączyłam to ze świadomością o tym, jak toksycznie uprawiane są warzywa i owoce, a nawet rośliny na mleko roślinne. I zrozumiałam, że Ethy wymaga znacznie większej dywersyfikacji i weryfikacji. Aktualnie ekomapę rozwijamy, bazując na wywiadach z ludźmi z różnych branż, szukając czułych punktów, weryfikując otrzymane informacje pod różnymi kątami.

Jakie cele stawiasz w ramach Ethy?
Mój cel to dojście do samego źródła produktu, a nie do pośredników. Czyli docieramy do farmera uprawiającego kawę, a nie do palarni kawy, sklepu czy kawiarni. Wiem, że to bardzo trudne i brzmi jak mission impossible, ale w końcu to moja specjalność!

Marzy mi się, by optymalizować procesy produkcyjne, wpływać na handel tak, by ten stawał się sprawiedliwy. Naprawdę sprawiedliwy, etyczny i ekologiczny, a nie tylko wsparty „certyfikatami”, które trzeba kupić, a które często w żaden sposób nie czynią świata lepszym miejscem – raczej zakłamanym i zamiatającym nieuczciwość pod dywan. Czasem lepiej kupić kawę bez certyfikatu, ale od zaufanego dostawcy, który ma kontakt z uprawiającym ją lokalnym rolnikiem, niż taką z certyfikatem, za którym stoi wielu pośredników i wiele nieetycznych procesów. Tu nie chodzi o to, żebym to koniecznie ja zmieniała system, ale ktoś go zmienić musi, więc zaczynam od siebie, zapraszając do projektu Ethy wiele osób z różnych narodowości i kultur, pragnących uczciwego, dobrego świata.

Chciałabym też, żeby Ethy finalnie stało się wielką społecznością ludzi, którzy wymieniają się poglądami i doświadczeniami, którzy inspirują się i motywują, nie oceniając i nie krytykując. Jeśli zaś jest jakaś „krytyka”, to raczej w formie uwagi – tylko po to, by czegoś się od siebie nawzajem nauczyć, przekazać informacje, których inni nie posiadają, zainspirować.

Ethy Maps nie skupia się tylko na Polsce i nie polega tylko na wskazywaniu lokalizacji ekosklepów?
Ethy Maps to duży, międzynarodowy projekt, choć z naciskiem na lokalność. Każdy może dodać miejsce, a my je weryfikujemy, zanim pojawi się na mapie. Mamy dużo pomysłów na to, w którą stronę rozwinąć ten projekt, ale na razie nie mogę niczego zdradzić. A lada moment rusza nowa wersja strony Ethy Maps!

Oprócz tworzenia Ethy weszłaś też mocno w olejki eteryczne?
Z czystymi olejkami eterycznymi i pogłębioną wiedzą o nich spotkałam się jakieś pięć lat temu. Poznałam te najwyższej klasy, których produkcję 25 lat temu uruchomił nieżyjący już Gary Young, wielka postać w świecie aromaterapii. Jego firma, Young Living, produkuje najczystsze olejki eteryczne na świecie. Young stworzył nową ich jakość, którą obecnie naśladuje kilku nowych olejkowych producentów: za sprawą destylacji w niższej temperaturze i pod niskim ciśnieniem powstaje prawdziwa roślinna esencja – w jednej kropli takiego olejku mieści się kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kropli zwykłego olejku eterycznego. Takich czystych olejków eterycznych o wartości, którą na Zachodzie określa się „terapeutyczną” jest na rynku obecnie około dwóch procent.

Dlaczego zainteresowały cię właśnie olejki?
Wychowałam się w lesie i wśród łąk. Rośliny i ich zapachy były mi zawsze bliskie. Pojawienie się w moim życiu olejków Young Living, pierwszych i jak na razie jedynych, których używam na co dzień (oczywiście z umiarem, choć przy tych zniewalających zapachach to niełatwe zadanie), zbiegło się z kreowaniem Ethy. Sama je testowałam w wielu sytuacjach, częstowałam znajomych i nieznajomych w potrzebie i okazało się, że w kwestiach poprawy naszego zdrowia i samopoczucia potrafią zdziałać cuda. Nie mogłam więc nie wpleść ich w swoje życie zawodowe. Z czasem zapisałam się do Studium Edukacji Ekologicznej, gdzie jestem już drugi rok. Po tej szkole czeka mnie egzamin państwowy, mający na celu uzyskanie oficjalnego tytułu naturopatki. Ale zobaczymy, co los przyniesie.

A założona przez ciebie szkoła Essensual Academy?
To efekt mojego zainteresowania holistycznym podejściem do zdrowia. Większość edukacji prowadzimy online, chociaż nawet w tym roku odbyło się wiele warsztatów i spotkań na żywo. Do Essensual Academy – akademii naturalnego życia – zapraszam różnych specjalistów, mentorów i mentorki terapii roślinnych, samouzdrawiania, świadomości ciała, duszy i umysłu. Na zamówienia robimy również kursy pod flagą innych projektów – niedługo wyjdzie kurs dla początkujących Podręcznik olejków eterycznych na zlecenie Art Of Healing.

Wydawałoby się, że Julii Mafaldy nie da się zatrzymać, a ty jednak się zatrzymałaś. Zwolniłaś.
Jak już wspominałam, w Szkocji poczułam, że do miasta już nie wracam. Od tamtej pory wszystkie moje podróże były w duchu slow. Żeby trafić do Portugalii, sprzedałam cały swój sprzęt fotograficzny i nie tylko. Wszystko po to, by dać sobie jak najwięcej wolnego czasu na odkrywanie tego, co nieznane, a co tak jakby znam bardzo dobrze. To jest właśnie próba „połączenia na nowo” z naturą, z którą jesteśmy jednością. Wystarczyło na rok. Nauczyłam się w tym czasie sporo o tym, jak uprawiać własne jedzenie wedle zasad permakultury, jak w oszczędny sposób opiekować się domem. Wraz z Jackiem, z którym sprzątałam Europę, odkryłam wiele innych sposobów na zdrowe, ekologiczne życie, które czasem wymaga poświęceń, ale w rezultacie daje ogrom satysfakcji i poczucie wolności. Portugalia była pierwszym dużym zatrzymaniem się.

Ale ty to zatrzymanie niejako zaczęłaś pielęgnować.
Trwam w nim. Dbam o to, by codziennie chociaż na moment wyłączyć się ze swojej tożsamości, z tego, kim jestem, gdzie jestem, co robię, co mam do zrobienia. Chcę dojść do punktu zerowego, gdzie ponoć łączymy się z ósmą czakrą, która z kolei pozwala nam łączyć się z polem kwantowym. Uczę się wchodzić w stan bez wiedzy i informacji. Podobno wtedy ciało mocno się regeneruje. Kiedy my schodzimy mu z drogi, kiedy nie mówimy mu, że ma boleć albo nie boleć, nie mówimy, co ma być. Gdy wyłączamy myśli, ciało wchodzi w tryb samouzdrawiania, a głowa mu w tym nie przeszkadza.

Tej autorki: Ciało jest najważniejsze

Staram się codziennie mieć taki swój moment do medytowania, zamknięcia się w ciszy. Sztuka medytacji to jest sztuka wyłączania się wszędzie – w tramwaju, w autobusie, gdziekolwiek. Chodzi o wyłączenie się z emocji i z myśli, które produkują emocje. Jeśli cały czas jesteś pod ich wpływem, one zjadają twoją energię. Daję sobie zgodę na emocje, ale staram się, by nie rządziły moim życiem. Patrzę na nie z dystansu, akceptuję, ale jednocześnie nie pozwalam im, by cały czas buzowały w moim ciele, zapisując programy narzucone przez społeczeństwo, geny czy nawet przeze mnie samą. Tym samym daję przestrzeń ciału, żeby lepiej sobie radziło. Czuję się lżejsza psychicznie. Jak dodam do tego czyste olejki eteryczne, zioła, taniec i śpiew – wszystko się harmonizuje.

Jak określiłabyś swoją życiową misję?
Służyć światu w zgodzie ze sobą – to dla mnie poczucie spełnienia. Moje motto życiowe brzmi: „Zaufaj. I bądź zawsze dobrej myśli”.

www.ethymaps.com
www.ethy.life
www.essensualacademy.com
www.olejkowysklep.pl

może Ci się spodobać

Aquascaper – spec od mokrej roboty

Trochę piasku, moczarka i anubias, plastikowa imitacja korzenia lub atrapa roślinnego tła na tylnej ściance, skalar, glonojad i…

Fortuna z sałaty

Trzeba mieć głowę na karku i smykałkę biznesową, żeby zbić fortunę na… uprawie sałaty.  Udało się to Arturowi…