moda na morsowanie
© Adobe Stock

Morsowanie – moda czy sposób na zdrowie?

272 udostępnień
272
0
0

Gdy za oknem temperatura spada poniżej zera, większość z nas zapina puchowe kurtki na ostatni guzik. Tymczasem oni na dworze rozbierają się niemal do naga i z radością wchodzą do lodowatej wody. Mowa oczywiście o morsach. Wraz z modą na morsowanie, ich liczba stale rośnie. Są przekonani, że to skuteczny sposób na zdrowie. Mają rację?

Choć nie ma wielu naukowych dowodów na pozytywny wpływ morsowania na organizm człowieka, dla zdrowych ludzi są one bezpieczne i pożyteczne, o ile nie trwają zbyt długo.

Co wiemy na pewno?

Zimne kąpiele podnoszą ciśnienie i metabolizm

Lodowata woda wychładza ciało dwa do pięciu razy szybciej niż zimne powietrze, dlatego po zanurzeniu w niej organizm gwałtownie uruchamia reakcję obronną. Naczynia krwionośne w okolicach skóry zwężają się i blokują. Zmniejszenie przepływu krwi przez skórę zwiększa jej wartość termoizolacyjną. Stopniowe obniżenie ciepłoty skóry i mięśni, a także wzrost lepkości krwi pozwalają skierować krew do serca oraz mózgu. Ma to zapewnić prawidłową pracę organów wewnętrznych i sprawić, by w głębszych tkankach krew krążyła szybciej. W walce o utrzymanie właściwej temperatury ciała, dochodzi też do zwiększonej aktywacji brązowej tkanki tłuszczowej, która służy właśnie do generowania ciepła i ochrony przed zimnem. Tkanka ta to rodzaj dobrego tłuszczu, który pomaga wytwarzać ciepło wokół ciała poprzez spalanie kalorii. Przegląd badań z 2009 roku wykazał, że poziom takiego tłuszczu rośnie już po pięciu minutach pobytu w wodzie o temperaturze poniżej 15°C. Zimno aktywuje również tzw. termogenezę drżeniową (mimowolne drżenie mięśni), co znów służy wytworzeniu ciepła. Ten proces „ocieplania” organizm osiąga dużo wyższą skalę niż nawet podczas bardzo intensywnych ćwiczeń, a to sprzyja spalaniu kalorii.

Może zainteresuje Cię: TRE – uwolnić się od stresu i traum

Morsowanie hartuje ciało

Udogodnienia współczesnej cywilizacji, takie jak klimatyzacja czy specjalna termiczna odzież, powodują, że ludzki organizm przyzwyczaja się do stałych, łagodnych temperatur. Niestety, w efekcie tego nasz naturalny mechanizm termoregulacji ulega osłabieniu. Stajemy się mniej odporni na nagłe zmiany temperatury. Stąd u większości współczesnych ludzi nawet niewielkie wahania pogody zimą powodują przeziębienia, grypę, anginę. Czy zatem regularne kąpiele w zimnej wodzie mogą być sposobem na zdrowy mechanizm termoregulacji? To bardzo prawdopodobne. W literaturze medycznej nie brakuje doniesień, według których osoby morsujące lepiej się aklimatyzują do zmiennych warunków pogodowych i są mniej wrażliwe na zimno.

Moda na morsowanie w krajach skandynawskich panuje od dawna. W jednym z badań uczeni z Norwegii zanurzali obserwowanych ochotników w wodzie o temperaturze 14–18 °C na godzinę raz dziennie. Okazało się, że po tygodniu u większości z nich wzrósł poziom leukocytów, granulocytów i monocytów, czyli krwinek chroniących organizm przed chorobami. Dowodzi to, że morsowanie może mieć działanie immunostymulujące.

Obniżona temperatura tkankowa powoduje również, że w naszym ciele wzrasta poziom interleukiny, która wykazuje silne działanie przeciwzapalne. W czasie zimnej kąpieli przypuszczalnie blokują się też receptory temperatury, przez co mors nie odczuwa zimna nawet przez kilka minut po wyjściu z wody, a w dalszej perspektywie szybciej się rozgrzewa. Zwężenie naczyń krwionośnych może także pomóc zmniejszyć obrzęk powodujący ból. W jednym z badań uczestnicy zostali poinstruowani, aby po wyczerpującym biegu umieścić jedną nogę w kąpieli lodowej, a drugą pozostawić na zewnątrz. Obrzęk ochłodzonej w wodzie kończyny zmniejszył się. Dla wielu z nas to nic nowego, często stosujemy przecież okład z torebki mrożonego groszku na obrzęk i ból po naciągnięciu mięśnia.

Morsowanie dotlenia organizm

Rosnąca moda na morsowanie wzbudziła również zainteresowanie polskiego świata nauki. W badaniu Wpływ zimowych kąpieli na parametry morfologii krwi i ocenę termowizyjną ciała – badania „morsów”, przeprowadzonym na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie (Katedra Rehabilitacji Klinicznej), udowodniono, że zimne kąpiele zwiększają elastyczność erytrocytów, czyli czerwonych krwinek, odpowiedzialnych za transport tlenu w układzie krwionośnym. Dzięki temu mogą one dotrzeć nawet do bardzo wąskich naczyń krwionośnych i zapewnić lepsze natlenienie tkanek. Tlen w podwyższonym stężeniu zwiększa krążenie krwi, pobudza naturalne mechanizmy regeneracyjne, polepsza wydolność organizmu, wpływa pozytywnie na naszą kondycję psychofizyczną, a także wygląd naskórka.

może Ci się spodobać

Farma Kowalskiego

Współcześnie, w dobie zmian klimatycznych społeczna odpowiedzialność biznesu, niezależnie czy mamy do czynienia z wielkimi przedsiębiorstwami czy małymi…

Cała prawda o śniadaniu

Poranne paliwo dla mózgu, dostawca energii na początek dnia. Antidotum na popołudniowe napady głodu, a więc sprzymierzeniec odchudzania.…
kleszcze jak się chronić

Kleszcze – prawda i mity

Latem kleszcze są postrachem osób, które spędzają czas w lasach, parkach i ogrodach. Mimo że od wielu lat…