świecki pogrzeb
Aneta Dobroch, fot archiwum prywatne

Mój pogrzeb musi być wesoły

70 udostępnień
70
0
0

„Coraz więcej Polaków decyduje się na świecki pogrzeb. Bywa, że mam dwa, a nawet trzy pogrzeby dziennie. Od 2017 roku zorganizowałam ich ponad 500” – opowiada Aneta Dobroch, mistrzyni świeckich ceremonii pogrzebowych.

Edyta Brzozowska: Ciekawy zawód sobie pani wybrała.

Aneta Dobroch: Tak się ułożyło. Robiłam w życiu różne rzeczy, głównie w sektorze finansowym. Do zainteresowania się branżą funeralną namówił mnie znajomy, który od lat prowadzi zakład pogrzebowy. Korzystał z usług różnych mistrzów ceremonii, ale nigdy nie był zadowolony. Miał do nich mnóstwo zastrzeżeń: począwszy od ubioru, po sposób wysławiania się i relacje z klientami. Mistrzem świeckiej ceremonii pogrzebowej nie może być ktoś pozbawiony empatii. A ja kocham to, co robię. Po prostu to czuję. Co równie ważne, mam lekkie pióro do „pisania pogrzebów”.

Jak „pisze się” pogrzeby?

Każdy ma swój indywidualny scenariusz, a zależy on od tego, czego życzy sobie rodzina. Scenografię i muzykę wybieram według sugestii bliskich, czasem ostatniej woli zmarłego. Pożegnanie osoby zmarłej może się odbyć w sali pożegnań, kaplicy pożegnalnej, bywa, że cała ceremonia odbywa się przy grobie. Do każdego pogrzebu przygotowuję się zazwyczaj kilka godzin. Zaczynam od szczegółowego wywiadu z rodziną, bo chcę się jak najwięcej o zmarłym dowiedzieć: jakim był człowiekiem, co w życiu zrobił, co lubił, kogo kochał, co go denerwowało. To nie są łatwe rozmowy, bo ludzie pogrążeni są w smutku, żalu, a czasem złości. Zrozpaczeni, rozżaleni na los, zapłakani. A z emocjami każdego człowieka trzeba obchodzić się jak najdelikatniej. Coraz częściej rodziny decydują się podczas świeckiego pogrzebu na pokaz multimedialny. Dlatego dają mi zdjęcia, filmiki, a ja dokładam muzykę i całość montuję w swoistego rodzaju wizualną biografię.

O pożegnaniu Papcia Chmiela przeczytasz tutaj: Syn Papcia Chmiela: „Byłeś genialnym ojcem, chyba złapałem ten bakcyl Kosmosu, dziękuję Ci”

Wielu Polaków decyduje się na takie pożegnanie swoich bliskich?

Coraz więcej. Bywa, że mam dwa, a nawet trzy pogrzeby dziennie. Od 2017 roku zorganizowałam ich ponad 500. Jeżdżę po całej Polsce, a co ciekawe, na świecki pogrzeb decydują się nie tylko mieszkańcy miast, ale także małych miejscowości i wsi. Także tych położonych w południowo-wschodniej Polsce, choć Podkarpacie uważa się za ostoję katolicyzmu. Z moich usług korzystają wszyscy: agnostycy, ateiści, apostaci, ale i katolicy. Zwłaszcza ci niepraktykujący.

Tłumaczą, dlaczego nie chcą na pogrzebie swoich bliskich księdza?

Tak. Na przykład mówią, że zmarły nie chodził do kościoła, nie przyjmował księdza po kolędzie. Nie widzą więc powodu, by organizować pogrzeb w obrządku religijnym. Nawet jeśli są ochrzczeni, przyjmowali pierwszą komunię i brali kościelny ślub, to mówią, że jakoś się z Bogiem minęli.

Ale najczęściej do pogrzebu z księdzem zraża bliskich zmarłego instytucja Kościoła i postawa niektórych księży. Opowiadają, że często byli świadkami, jak księża nie przykładali się do pogrzebu, byli bezduszni i nie potrafili uszanować uczuć rodziny tylko dlatego, że zmarły nie świecił przykładem. Dla większości duchownych pogrzeb to wyłącznie sposób na zarobek. I tak podchodzą do uroczystości, że niejednokrotnie nie wiedzą nawet, kogo chowają. Jednak zaznaczam, że świecki pogrzeb nie wyklucza wspólnej modlitwy i podczas większości organizowanych przeze mnie ceremonii, wspólnie z rodziną oraz uczestnikami, odmawiam „Ojcze nasz”, „Wieczny odpoczynek” lub inną modlitwę. Uczestniczę też w pogrzebach katolickich, bo bliscy chcą, jak to określają, aby pogrzeb „miał duszę”.

może Ci się spodobać

Bóg jest Miłością?

Jeśli Bóg jest miłością, to dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jeśli jest miłością, to dlaczego Bóg zezwala…