tomasz olejniczak moda po kryzysie
© Marek Makowski

Moda po kryzysie – w co się ubierzemy?

14 udostępnień
14
0
0

Po lockdownach w końcu wyszliśmy z domów. Czy doświadczenie zamknięcia wpłynęło na nasz sposób ubierania się? Czy zmieni polską i ogólnoświatową modę? Jak na nasz ubiór wpłyną kwestie związane np. z równouprawnieniem kobiet albo ekologią? Rozmawiamy o tym z Tomaszem Olejniczakiem, projektantem i twórcą marki TOMAOTOMO.

Moda to rodzaj sztuki, która odpowiada na społeczne trendy, kryzysy i znaczące punkty transformacji. Możemy się zatem spodziewać, że po minionych kilkunastu miesiącach w zamknięciu nastąpi zmiana orbit naszych zwyczajów i gustów. Nie chodzi przecież tylko o to, że wielu z nas przebywało głównie w domowych pieleszach, ale też o to, jakich emocji doświadczyliśmy w tym czasie. Do głosu dochodzą także nowe nurty, ukazujące odmienne od dotychczasowych kanony piękna.

Jagna Żukowska-Olejniczak: Jak zmieniły się nasze potrzeby w trakcie pandemii?

Tomasz Olejniczak: Dzisiaj najbardziej liczy się to, żeby było komfortowo. Wygoda obecnie gra pierwsze skrzypce. Trudno nam wrócić do wymagających strojów, odzwyczailiśmy się od wyrzeczeń związanych z niektórymi elementami ubioru. Z drugiej strony tęsknimy za modą przez duże M. Powstaje zatem hybryda nowych potrzeb i szyku. I to widać już na ulicach. Sam streetlook już się zmienił, zmutował, przesunął.

Czyli jest w nas sprzeczność? Tęsknimy za modą sprzed lockdownu, ale nie do końca też chcemy do niej wracać?

Tak. Widać to choćby w różnorodności i upodobaniu do dresowych bluz czy spodni. Tego przed COVID-em na rynku nie było. Dzisiaj wiele osób nosi sportowe ubrania. Ci, którzy uwielbiają minimalizm i nie wyobrażają sobie zdobień na tego typu odzieży, szukają jednego koloru dresu, bez „znaków szczególnych”. Inni, którzy lubią się wyróżniać, zaznaczać swój indywidualizm, będą szukać dresu z choćby symboliczną falbanką, złotą nitką, ciekawym ściegiem. Myślę jednak, że im więcej czasu minie od lockdownu, tym bardziej będziemy wracać do koszul, jeansów i innych „niedresów”. Choć w pewnej formie dresy już z nami zostaną. Nie będą jednak przypominać tych, w których dryfowaliśmy po domu.

Przed nami nowa jakość, większa świadomość komfortu?

Na pewno. Do tej pory te ograniczenia związane z dress codem były bardziej restrykcyjne, bardziej wymagające. Nadal jednak na oficjalne przyjęcie będziemy ubierać się inaczej niż na grilla do sąsiada. Nie pójdziemy na wesele w dresach. Ale niewątpliwie nastąpi przesunięcie w stronę komfortu.

Ostatnio jadąc przez miasto spostrzegłam, że widzę mniej kobiet w szpilkach. Zastanawia mnie więc, czy za chwilę pojęcie „fajnie wyglądać, wyglądać modnie” zupełnie się nie zmieni?

Wielka moda z pewnością odwróci się od wielu zwyczajów. Niemniej pewne trendy się utrzymają. Ale trzeba pamiętać, że elegancja niejedno ma imię. Ludzie, spotykając się w różnych przestrzeniach, będą poniekąd wzajemnie się motywować do tego, żeby dobrze wyglądać. Będzie inaczej, bardziej komfortowo, ale i elegancko, modnie.

Zamiast szpilek teraz chyba niemal do wszystkiego można założyć trampki albo sneakersy?

Jeśli odpowiednio dobrane, to zazwyczaj tak, można.

Personalizowane trampki?

Owszem, to bardzo silny trend. W ogóle personalizacja jest przyszłością mody: zarówno w Europie, jak i na całym świecie. Niemniej sądzę, że niektórzy chętnie wrócą do szpilek.

A szpilki nie są już passé? Mogą kojarzyć się przecież z takim rodzajem postrzegania kobiecości, na który wiele kobiet się już nie godzi?

Sprawa jest zbyt świeża, żeby mówić o tym na pewno. Oczywiście kwestie równouprawnienia z pewnością wpływają na świat mody. Pewne rzeczy stają się niestosowne i archaiczne właśnie przez wzgląd na seksizm. Nie jestem jednak pewien, czy szpilki można tak traktować. W tej chwili na rynku możemy znaleźć marki, które robią niezwykle wygodne buty na obcasie dla kobiet, bo kobiety te nie wyobrażają sobie włożyć pewnych kreacji bez takiego obuwia. Są przywiązane do tego sposobu ubioru, mają w szafie rzeczy, które świetnie wyglądają ze szpilkami i nie są gotowe z nich rezygnować. Te zmiany zachodzą powoli właśnie przez wzgląd na to, że kanony także zmieniają się etapami, niespiesznie. U mnie często na przymiarkach panie proszą o szpilki do sukienki. Chcą zobaczyć, jak będą się prezentować w wersji bardziej eleganckiej. Przy szpilkach sylwetka inaczej się prezentuje, postura się zmienia. Tego kanonu tak łatwo się nie pozbędziemy. Wiele razy słyszę: „Do tego to ja muszę założyć szpilki!”.

© Marek Makowski

No właśnie! „Muszę” – ten przymus płynący z billboardów, reklam telewizyjnych i internetowych, dyktujący nam jeden model kobiecości.

Niezależnie od tego, jak ten kreowany obraz wpłynął na obecne gusta, one nie zmienią się z dnia na dzień, nawet pod silnym wpływem ostatnich wydarzeń. Wiele osób będzie starało się raczej godzić te dwa światy trendów. Zaobserwujemy wiele przełamanych form. Lniane spodnie do eleganckich butów pojawiały się już wcześniej. Teraz będzie tego więcej. Też miałem taki moment, że myślałem, iż cała moda się przewartościowała, ale do końca tak nie jest. Mamy w sobie pewne wzorce, przywykliśmy np. rozróżniać style ubioru ze względu na okoliczności. Potrzebujemy wyróżnić niektóre eleganckie okazje, potrzebujemy wyróżnić oficjalne od casualowego. Z pewnością na tym etapie szybciej będziemy rozbierać się z mniej wygodnych rzeczy i czasem tęsknić za całkowitym luzem, czyli dresem. Nie zmienia to jednak faktu, że potrzebujemy powrócić do normalności, czyli zobaczyć siebie w różnych okolicznościach.

Może zainteresuje Cię: Neoszamanizm – duchowość pierwotna

Pojawiają się głosy, że pandemia zmusiła ludzi do refleksji i przewartościowania wielu kwestii. Czy to wpłynie na nasze wybory konsumenckie? A może nadal będziemy ganiać po wielkich marketach i centrach handlowych, kupując, co popadnie?

Mam nadzieję na zmiany w tym obszarze. Chciałbym, aby ludzie szanowali zasoby, które ich otaczają. Tomaotomo oraz inne szanujące środowisko marki starają się robić jak najwięcej, by ich produkty były ekologiczne.

Ale co to właściwie oznacza?

Oznacza kilka trendów. Na przykład produkcję odzieży w niewielkiej ilości egzemplarzy. Dzięki czemu produkt nie zostaje w magazynach i nie musi być później utylizowany, jeśli się nie sprzeda. Oznacza szycie odzieży na zamówienie z bardzo dobrej jakości materiałów, najczęściej od regionalnych producentów, z regionalnego rynku. Sukienka wykonana z wysokiej jakości materiałów i dobrze uszyta może też służyć kolejnym pokoleniom. Trwałość jest eko. Odejście od masowej produkcji, która obciąża środowisko, jest eko.

Ekologiczny jest również trend związany z odpowiednim komponowaniem swojej szafy. Na przykład wybór modeli sukienek, które są tak uniwersalne, że będą służyły przez lata, podkreślając piękno kobiet, które je noszą. Dzięki różnym dodatkom i stylizacjom można nadać im nowy charakter. Wtedy w szafie możesz mieć mniej rzeczy, ale takich, które za chwilę nie staną się śmieciami, dołożonymi do globalnej, rosnącej na całym świecie góry odpadów modowych.

Niektórzy uważają, że eko to wyłącznie kwestia materiału. Sądzą, że jeśli kupują bawełnianą koszulkę, to już jest eko. Nic bardziej mylnego! Jeśli ta bawełna produkowana jest w nieekologicznych warunkach na masową skalę, a potem jeszcze transportowana, to jej parametr eko jest raczej dyskusyjny. Często także jakość tej bawełny sprawia, że po kilku praniach koszulka ląduje na śmietniku, bo w niczym nie przypomina już tej, którą kupiliśmy. Każda naturalna tkanina może być nieekologiczna, jeśli jest produkowana w szkodliwy dla środowiska sposób i wysyłana w dalekie podróże. I odwrotnie: niektóre poliestrowe materiały mogą być bardziej ekologiczne dzięki temu, gdzie i jak są produkowane, dzięki temu, że są trwalsze i odporniejsze.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać