miłość nie ma płci

Miłość nie ma płci

62 udostępnień
62
0
0
À propos dzieci. Nie chciałyście ich mieć?

Y: Ja nigdy nie miałam ciśnienia na dzieci. Może jakieś krótkie fazy, ale Anka chciała, więc podjęłyśmy decyzję, że będziemy się starać o dziecko.

A: Skorzystałyśmy z dostępnych metod i wybrałyśmy znaną warszawską klinikę, szeroko reklamującą się, jakoby przyczyniała się do powstawania chcianych ciąż. Po opłaceniu wizyty i przejściu serii badań, otrzymałyśmy od nich telefon, że jednak inseminacji nie przeprowadzą. Pojawiły się mętne tłumaczenia, w końcu usłyszałyśmy, że zdaniem szefa kliniki, dziecko powinno mieć matkę i ojca.

Y: To było dawno, ale jeśli myślisz, że do dziś coś się w tej mierze zmieniło, jesteś w błędzie. Moje znajome, jak chciały mieć dziecko, to w klinice musiały nakłamać, żeby w ogóle zechciano im zrobić inseminację. Dzięki temu mają dziś 1,5-roczne dziecko. Jednak bez stosowania sztuczek, wybiegów, pieniędzy, zostanie rodzicem w związku jednopłciowym w Polsce nadal graniczy z cudem.

A: Skoro nawet Hiszpania finansuje już dziś lesbijkom inseminację, a w Polsce nie możesz do takich planów się przyznać, to dość łatwo uświadomić sobie jak daleko w kwestiach równości, wolności i praw człowieka jesteśmy za resztą cywilizowanego świata.

Mimo to niektórzy nadal uparcie przekonują, że w Polsce nie ma dyskryminacji i zastanawiają się, o co chodzi tym osobom LGBT+…

A: Ludzie, którzy tak twierdzą, albo nie mają zielonego pojęcia, jak jest faktycznie, albo dobrej woli, by zrozumieć. Kiedy my z Ygą zaczęłyśmy bardzo poważnie myśleć o ślubie, oglądać sukienki w ślubnych katalogach, mierzyć buty, wybierać menu, salę balową i dekoracje, okazało się, że ta uroczystość jest dla nas niedostępna. Politycy i „eksperci” wypowiadali się wtedy na ten temat słowami: „Polskie społeczeństwo nie jest na to gotowe”, „To nie jest właściwy moment”, „Uregulujemy kwestie związków jednopłciowych, jak dostaniemy się do parlamentu”. Minęło 25 lat, a my nadal nie mamy prawa do ślubu, chociaż obowiązująca Konstytucja RP w art. 32 gwarantuje wszystkim równość w tej kwestii.

Co więcej. W trakcie naszego związku, kiedy podejmowałyśmy decyzje dotyczące naszej wspólnej przyszłości, uczestniczyłyśmy w państwowym programie oszczędzania w Kasach Mieszkaniowych. Zgodnie z tym programem oszczędności można było łączyć i kupić za nie wspólne mieszkanie. Siostra z bratem książeczki połączyć mogli, ale żona z żoną już nie. U nas więc Yga kupiła mieszkanie ze swoich oszczędności, a z mojej Kasy Mieszkaniowej wycofałyśmy pieniądze, oddając państwu zaoszczędzony podatek, bo tak trzeba było zrobić, gdy nie przeznaczało się pieniędzy na cele mieszkaniowe. Z tego, co zostało kupiłyśmy samochód, bo skoro już nic nie można, to my chciałyśmy chociaż w ten sposób zrealizować jakieś nasze marzenie, w tym wypadku związane z podróżowaniem.

Mimo tych wszystkich przeciwności udało się Wam utrzymać związek. Bez dzieci, choć według wielu par hetero to właśnie one go cementują. Bez ślubu, który też niby cementuje…

A: Nawet kredytu nie mamy, który też ponoć pełni dziś podobną rolę. Co więcej mamy nawet dwie niezależne nieruchomości, więc nie ma ryzyka, że gdybyśmy się rozstały, stan życia drugiej połówki drastycznie by się obniżył. Obie też mamy własne zawody, pensje. Zero cementu.

Y: I może właśnie dlatego też nasz związek nie jest zabetonowanym monumentem, tylko dość elastyczną strukturą, która potrafi odpowiadać na zmieniające się i ewoluujące środowisko wewnętrzne i zewnętrzne. Może tu właśnie tkwi odpowiedź. Jesteśmy ze sobą, bo chcemy, bo jest nam ze sobą dobrze, a nie dlatego, że coś nas przyspawało do podłoża.


Anka (Zet) Zawadzka –z wykształcenia pedagożka. Po wystąpieniu w 2002 roku w TVN jako lesbijka została zwolniona z publicznej szkoły, w której pracowała na stanowisku pedagoga. Od 1998 roku mocno zaangażowana w walkę o prawa osób LGBTQ+. O równościową edukację dzieci postanowiła dbać, opracowując serię książeczek dla dzieci pod wspólnym tytułem „Pamiątka Pierwszej Komunii Świętej” (obecnie pracuje nad jej czwartą już częścią). „Jeśli nie chcieli mnie jako edukatorki lokalnej, postanowiłam robić tę edukację w wersji globalnej” – tłumaczy.

Yga Kostrzewa –działaczka społeczna, związana z ruchem LGBTQ+ i organizacjami feministycznymi. Rzeczniczka Lambdy Warszawa. Współzałożycielka Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich (2009). Współorganizatorka Parad Równości (w latach 2005–2010) oraz feministycznych Manif. Człowiek Dużego Formatu Gazety Wyborczej 2006. Zawodowo związana z marketingiem. Jest honorową dawczynią krwi, interesuje się kuchnią azjatycką i gra na perkusji w zespole Załoga Janka Kosa.

może Ci się spodobać
Jolanta Mąkosa, poetka, malarka, scenografka i scenarzystka

Miejsce dla duszy

Ale tam pani jednak nie została? Bo Jarosław Iwaszkiewicz dał mi w swoich opowiadaniach dom dla duszy, dom,…