Mateusz Grzesiak to co ważne
Mateusz Grzesiak © Kat PIwecka

Mateusza Grzesiaka sposoby na dobre życie

90 udostępnień
90
0
0

„Ucz się przez całe życie, zostań przedsiębiorcą, przejdź terapię” – radzi dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca akademicki, z którym rozmawiamy o tym co zrobić, aby żyło się lepiej, czy optymizmu można się nauczyć, a także o wyzwaniach, rozwoju i tym, co w życiu ważne.

Marta Dudziak: Istnieją rzeczy niemożliwe?

Mateusz Grzesiak: Jasne, ale one istnieją nie tylko dla mnie, ale obiektywnie. Na przykład latanie w powietrzu bez użycia sprzętu – nikt tego nie może robić. Zjawiska, które znajdują się w zakresie ludzkiej kontroli, są możliwe – np. bycie bogatym, wykształconym, atrakcyjnym, szczęśliwym, ułożenie sobie życia w innym kraju itd. Wszystko więc, co możliwe, jest możliwe – to logiczne i oczywiste.

Szklanka jest dla pana w połowie pełna?

Nie, szklanka ma dla mnie dokładnie taki poziom wody, jaki się w niej znajduje. Nie jestem ani kimś, kto widzi ją do połowy pełną, ani pustą, oceniam na bazie faktów i analizuję prawdopodobieństwo. Zaczynam zawsze od zdroworozsądkowej analizy, a ta nie zna percepcji szklanek do połowy pełnych lub pustych. Po trzech doktoratach i wielu publikacjach naukowych zdążyłem przesiąknąć sceptycyzmem na tyle, by oduczyć się zarówno hip-huraizmu, jak i narzekactwa.

Na pana stronie można przeczytać jednak, że promuje pan ideę optymizmu… Jak to rozumieć?

Że szukam przeciwwagi dla społecznego marazmu i w optymizmie widzę ten lewar. Jeśli do pesymizmu dodamy optymizm, wtedy staniemy się rozsądni – a to zawsze prowadzi do szczęścia i jest pierwszym krokiem do sukcesów. Optymizm jest zdrowy dla ciała i ducha, więc oczywiste jest promowanie tej idei.

Czy optymizmu / pozytywnego patrzenia można się nauczyć?

Tak, można, podobnie jak każdej innej umiejętności. To kwestia zarządzania percepcją, czyli filtrowania. Oczywiście jedni nauczą się go szybciej, inni wolniej – jak ze wszystkim.

I można nauczyć się cieszyć z tego, co się ma? Przestać skupiać na tym, czego się nie ma?

Można, bo cieszenie się to kompetencja społeczna, wynikająca m.in. z percepcji i zarządzania emocjami. Skupianie się za to samo w sobie nie ma nośnika emocjonalnego, to kwestia kierowania na coś swojej uwagi. Ja na przykład, odpowiadając teraz na te pytania, skupiam się na tym, na które jeszcze muszę odpowiedzieć – i nie jest to absolutnie brak cieszenia się (wręcz przeciwnie, cieszę się, że mogę się wypowiedzieć na waszych łamach), ale kwestia koncentracji na celu.

może Ci się spodobać
żałoba

Jak poradzić sobie z żałobą?

„Jedynym sposobem na odnalezienie spokoju jest pozwolenie przeszłości na bycie przeszłością” – mawiała dr Elisabeth Kübler-Ross, autorka książki…

Ciało jest najważniejsze

Dramatyczne sytuacje zapisują się w ciele. Ciało wszystko pamięta. Trauma zapisana w ciele musi zostać uwolniona, abyśmy mogli…

Bóg jest Miłością?

Jeśli Bóg jest miłością, to dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jeśli jest miłością, to dlaczego Bóg zezwala…