Masz talent? Lepiej się nie wychylaj

8 udostępnień
8
0
0

Lubimy się chwalić utalentowanymi Polakami. Gdy Lewandowski strzeli gola, polscy kibice czują, jakby to oni sami go strzelili. Gdyby Polska wygrała Euro 2020, pewnie mielibyśmy w kraju narodowy orgazm. Pożądamy zdolnych, wybitnych, bohaterów. Ale czy potrafimy o nich dbać? Ile min musi rozbroić utalentowany rodak, by zyskać prawo do wyjścia przed szereg?

– W Polsce nie znosimy osób utalentowanych – twierdzi moja znajoma. – Jak się czymś wyróżniasz, zaraz gros osób będzie ci przypominać, że masz stanąć w szeregu i nie wychylać się. Będą ci dowodzić, że zadzierasz nosa, że czujesz się lepszy od innych. I zrobią wszystko, żeby ci udowodnić, że nie masz nic, co cię wyróżnia. Będą ci kłaść pod nogi kłody i liczyć na to, że na którejś się wyłożysz. Dopiero jeśli – jakimś cudem – przejdziesz przez to pole minowe, łaskawie cię dostrzegą, a potem będą czerpać z blasku, jaki rzucasz. Niemniej nawet i później nie ustaną w dybaniu na moment, kiedy spadniesz z piedestału. Och, co to będzie za satysfakcja! Ależ radocha!

Te gorzkie refleksje naszły moją znajomą po tym, jak posłuchała zwierzeń swojej kuzynki. Dziewczyna od małego miała talent do pływania. Jej życie podporządkowane było treningom. Gdy rówieśnicy bawili się, chodzili na randki, do kina, spędzali popołudnia grając w gry komputerowe czy krążąc po galeriach handlowych, ona trenowała. Czy w związku ze swoim talentem miała jakąś taryfę ulgową w szkole? Bynajmniej. Musiała nieustannie udowadniać, że treningi nie wpływają na jej zaangażowanie w naukę. Talent mogła rozwijać po godzinach, nikogo w szkole on nie obchodził. W szkole miała być taka jak inni, choć w zasadzie chodziło raczej o to, że ma nie być gorsza od tych najlepszych. Gdyby bowiem pozwoliła sobie, jak ci nieszczególnie utalentowani uczniowie, na mierne z jakichś przedmiotów, zaraz na tapetę wjechałby temat jej zajęć pływackich. Że nie przykłada się do nauki, bo woli się potaplać w basenie. Że to, iż umie pływać, nie daje jej prawa do żadnych forów w nauce. Niech więc nie myśli, że jej się coś upiecze.

I dziewczyna dawała radę. Uczyła się wzorowo, a po szkole cały wolny czas poświęcała treningom. Ale mistrzostwa nie osiągnęła. Dziś można skwitować: „Nie była dość dobra”. Ale można też zastanowić się, czy gdyby jej talent należycie wspierano, to tego mistrzostwa by nie zdobyła? Może również nie musiałaby tak doszczętnie na pracę z talentem poświęcać dzieciństwa. Może nie weszłaby w dorosłość z poczuciem mierności: „dostatecznie dobra w wielu dziedzinach, a w niczym wybitna”.

Wywiad z naprawdę utalentowaną pływaczką możesz obejrzeć TUTAJ

Ale czy nie o to chodzi w naszym systemie edukacji? O produkcję mierności. Przecież system ten kompletnie nie jest nastawiony na wyłuskiwanie z młodych ludzi talentów i na tych talentów wspieranie. Wszyscy mamy z niego wyjść jednakowo przeciętni. Z kompletem wiedzy ogólnej, który później większość wykorzysta może w 20 proc., a o reszcie zapomni. Najgorsze jest to, że ten szkolny system uśredniania i zrównywania wszystkich jak leci później promowany jest także w innych sferach życia.

Obecnie kuzynka mojej znajomej jest już dorosłą kobietą. Pracuje w korporacji i widzi, jak ta korporacja, podobnie jak kiedyś szkoła, nie jest zainteresowana wykorzystaniem potencjału swoich pracowników. Najważniejsze są procedury, tabelki i trzymanie się zasad (choćby te były absurdalne), a nie ludzie. Nieważne, że danego dnia czy w danych godzinach dnia nie masz nic do roboty – musisz siedzieć przed komputerem i markować pracę. Nieważne, że masz świetny pomysł na optymalizację swoich działań, wszak firma nie jest zainteresowana twoimi pomysłami, tylko tym, żebyś wykonywał pracę wedle ustalonych odgórnie procedur. Nieważne, że twoje umiejętności i naturalne predyspozycje z pożytkiem dla firmy rozwinęłyby się na zupełnie innym stanowisku, ważne, że dostatecznie dobrze wykonujesz robotę na tym, które ci przydzielono.

Warto przeczytać: Nie każdy może zostać asystentką, nie każdy menadżerem

Oczywiście są osoby, które w tym naszym normatywnym systemie otrzymają odpowiednie wsparcie na różnych szczeblach rozwoju (mądrzy i/lub bogaci rodzice, prywatne szkoły, mentorzy, trenerzy itd.) i swój talent będą mogły właściwie wykorzystać. Są też tacy, którzy mimo rzucanych im przez system kłód i min, przejdą nad nimi zwycięsko i odniosą sukces. Wówczas ci, którzy wcześniej ich nie doceniali, którzy pod ich nogi te kłody rzucali, chętnie dopiszą się do owego sukcesu, chętnie będą z niego korzystać i się nim sycić: „Tak, uczyłem tego gościa, wiedziałem, że będą z niego ludzie”, „Tak, osiągnięcia tej Polki sprawiają, że dumnie być Polakiem”. Lub też te sukcesy deprecjonować: „I co z tego, że zdobył złoto, jak to gbur i prostak. W szkole nigdy nie był zbyt towarzyski”, „Gdyby mnie ktoś zapewnił prywatne nauczanie, nie byłabym gorsza od niej”.

może Ci się spodobać

Czas – przyjaciel czy wróg?

Nadano mu wymiar magiczny, spersonifikowano w mitologii, zmierzono w fizyce. Można go komuś zabrać, można go zająć, wykorzystać,…
równowaga

Równowaga

„Równowaga”, jak każde słowo, stanowi jedynie szkielet, na którym umysł nadbudowuje mięsiwo, materię złożoną z własnych chciejstw, wyobrażeń…

Feminatywy – woda na młyn snoba

Naukowczyni, architektka, biolożka – skandal! Jak można tak mówić czy pisać?! Użycie feminatywu dyskwalifikuje cały tekst. Już nic…
Nie wszędzie zostały zniwelowane bariery dla wózków

Jak mężczyźni urządzili nam świat?

„Nie jestem feministką, ale…” – można często usłyszeć w dyskusjach o równości. Proponuję mały eksperyment. Rozejrzyjmy się wokoło.…

Przebodźcowani

Słyszeliście kiedyś o przyznaniu prestiżowej nagrody literackiej za twórczość niekoncentrującą się na jakiejś ludzkiej, zwierzęcej, lokalnej lub globalnej…

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.