marek krajewski
Marek Krajewski © Wydawnictwo Znak

Marek Krajewski: Nie czekam na śmierć, ale codziennie się do niej przygotowuję

53 udostępnień
53
0
0

Mock w Molochu ma 45 lat, jest gwiazdą Polizeipräsidium i właśnie przeszedł metamorfozę.
Bo uporał się na chwilę z nałogiem alkoholowym. Dlatego ma siłę, aby działać zdecydowanie i brutalnie. Właśnie z tego powodu nazywany jest w środowisku „nosorożcem sprawiedliwości”. Przypomnę, że Mock rozprawiał się z demonem alkoholizmu już wcześniej, co opisałem w powieści Mock. Golem.

Marek Krajewski, „Moloch”

Dlaczego postanowił pan odmienić Mocka?
Wiele lat opisywałem perypetie moich bohaterów jako wesołą zabawę w oparach alkoholu. Mock nawet po największym pijaństwie ponosił niewielkie straty: miał co najwyżej poszarpany paltot, ubrudzone buty. Sprawiało mi to dyskomfort, gdyż alkoholizm to straszna choroba i ma straszliwe konsekwencje. Prowadzi do piekła rozpadu psychicznego, rozwala życie, ściąga człowieka na dno. Wiele z tych kwestii konsultowałem z żoną, która zajmuje się terapią uzależnień. Temat był dla mnie ważny, bo uzależnienie od alkoholu i narkotyków zdarzyło się i w mojej rodzinie.

Może zainteresuje Cię również: Rozmowa ze Zbigniewem Lwem-Starowiczem

Jest pan abstynentem?
Alkohol zaciemnia umysł, a ja jako pisarz nie mogę sobie na to pozwolić. Nie piję od wielu lat, po papierosy, bez których kiedyś nie wyobrażałem sobie życia, już też od lat nie sięgam.

Akcja wielu pana powieści toczy się w międzywojennej Polsce. Ma pan do czasów dwudziestolecia międzywojennego szczególny sentyment. Dlaczego?
Jestem filologiem klasycznym, więc nie bez znaczenia jest fakt, że w tamtych czasach łaciny i greki uczono w szkołach, języki starożytne znała polska inteligencja. Lubię modę tamtych czasów, stąd kapelusze w mojej garderobie.

Pana czytelnicy dzielą się na tych, którzy lubią Edwarda Popielskiego (Łyssy) i tych, których bardziej emocjonują poczynania Eberharda Mocka. Który z nich bliższy jest panu?
Mam swoistą miarę sympatii. Jeśli zastanawiam się czy wolę osobę A od osoby B, stawiam sobie pytanie: z kim dłużej wytrzymałbyś na bezludnej wyspie, z A czy raczej z B? Stojąc zatem przed taką alternatywą, zdecydowanie postawiłbym na Popielskiego. Przede wszystkim dlatego, że jest Polakiem, zanurzonym w naszej tradycji, znającym kraj i jego historię. Choć obaj są inteligentni, oczytani, znają łacinę i interesują się światem starożytnym, to Mock jest chyba bardziej irytujący. Łyssy natomiast ma wiele moich cech. No i nosimy podobne fryzury.

Podobno po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia planuje pan literacką woltę i zamierza pisać książki historyczne, ale osadzone w innej niż II RP epoce. Której tym razem?
W starożytności. Najbardziej fascynujący mnie rozdział tej epoki to walki plemion germańskich z legionami rzymskimi, którymi pod koniec II wieku dowodził mój ulubiony Marek Aureliusz – oprócz tego, że pisarz i filozof, to także rzymski cesarz.


Marek Krajewski – autor bestsellerowych powieści kryminalnych. Laureat prestiżowych nagród literackich i kulturalnych. Filolog klasyczny. Miłośnik filozofii stoickiej, pilny czytelnik Marka Aureliusza.

może Ci się spodobać
szarlatan

„Szarlatan”. Rzecz o Janie Mikolášku

9 października 2020 roku była polska premiera najnowszego filmu Agnieszki Holland, „Szarlatan”. Ten przejmujący dramat obyczajowy opowiada historię…