Krzyk ma moc

0 udostępnień
0
0
0

 

Stoję na łące i krzyczę. Drę się tak, jakby ten krzyk miał rozpłatać niebo. Zdarte gardło rzęzi, pulsuje żyła na czole, protestują płuca. Chcę, by ten krzyk był jak tsunami, by uruchomił żywioły, rozpętał piekło na ziemi, a mnie teleportował w kosmos. W otchłań niebytu.

– Zdarza Ci się krzyczeć? – spytała mnie niedawno znajoma, po tym jak zobaczyła w sieci wystąpienie Jany Shostak przed ambasadą Białorusi w Warszawie.

– Ale jak krzyczeć? – dopytuję. – Krzyczeć – krzyczeć czy krzyczeć w sensie podnosić głos?

– No, tak krzyczeć – krzyczeć – odpowiada. – Nie na kogoś, tylko by uwolnić emocje: frustrację, złość, żal, gniew, bezsilność; albo i radość. Bo wiesz, czasem człowieka rozsadza od środka. Rozsadza tak, że czuje, iż jak nie da temu upustu, to zaraz pęknie, rozpadnie się lub zrobi coś szalonego, czego później będzie żałować.

– Ach, taki krzyk – mówię. – Nie, tak już nie krzyczę, ale kiedyś…

Kiedyś często tak krzyczałam. Krzyczałam tak, gdy byłam nastolatką i nie znałam jeszcze rozmaitych konstruktywnych sposobów radzenia sobie z emocjami. Wciśnięta jak sardynka w puszkę z etykietą „grzeczna dziewczynka”, nie mogłam podnosić głosu, wyrażać złości, płakać (toż to takie żenujące) czy śmiać się (grzeczne dziewczynki co najwyżej się uśmiechają).

Co jakiś czas chodziłam więc na łąkę, gdzie nikt nie widział i nie słyszał i… zaczynałam się drzeć. Darłam się tak, jakbym chciała rozpłatać niebo. Krzyczałam z bezsilności i z frustracji, ze złości i z gniewu. Krzyk miał magiczne działanie. Uwalniał mnie z klatki. Spuszczał most w fosie wiodącej do zamczyska, którym byłam i pozwalał poprzechadzać się po jego wnętrzach. Pozaglądać w komnaty i w lochy. Po krzyku przychodził płacz, a wraz z płaczem spokój i oczyszczenie.

Może zainteresuje Cię: Osobowość wysoko wrażliwa (WWO). Jak to jest być „wrażliwcem”?

Ja również oglądałam krzyk Jany Shostak. Poczułam go w trzewiach. Powróciły wspomnienia. Rozumiem ten krzyk, a właściwie nie tyle rozumiem, co współodczuwam. Bo krzyk nie jest czymś do pojmowania. To coś pierwotnego. Jak ryk lwa, wycie wilka, skrzek sroki broniącej gniazda.


może Ci się spodobać

Feminatywy – woda na młyn snoba

Naukowczyni, architektka, biolożka – skandal! Jak można tak mówić czy pisać?! Użycie feminatywu dyskwalifikuje cały tekst. Już nic…

Nurt poznawczo-behawioralny | Przegląd

Terapia polega na psychoedukacji, czyli zastępowaniu dysfunkcyjnych, nawykowych reakcji w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne, korzystnymi wzorami myślenia i…
terapia ilona gajak

Kiedy i dlaczego warto skorzystać z pomocy terapeuty

Wiele osób, które mają problemy z radzeniem sobie z emocjami, ma opory przed skorzystaniem z fachowej pomocy. Ilona Gajak rozwiewa mity na temat psychoterapii i mówi, jaki cel można osiągnąć z pomocą terapeuty.