© NASA

Kosmos

Ziemia jest maleńkim punktem we Wszechświecie. Warto spojrzeć na nasze pragnienia i problemy z tej perspektywy.
24 udostępnień
24
0
0

Kiedy życie mi dopiecze, los rzuca pod nogi kolejne kłody, ludzie zawodzą, aura za oknem wisielcza, za rogiem zaś czają się strach, smutek, rezygnacja lub gniew, wylatuję w podróż w poszukiwaniu dystansu. Nie ma nic lepszego na egocentryczne troski niż świadomość własnej nieistotności we Wszechświecie.

Niedawno znajomy podesłał mi opracowaną przez naukowców wizualizację supergromady, do której przynależy także Droga Mleczna z Ziemią w składzie. Supergromada o wdzięcznej nazwie Laniakea (z jęz. hawajskiego lani – niebo, ākea – rozległy, niemierzalny) ma średnicę 500 mln lat świetlnych, zawiera około 100 tys. galaktyk i waży tyle co 1017 Słońc. Mojemu koledze jej obraz od razu skojarzył się z gigantycznym złotym mięśniem sercowym, zanurzonym w bezkresnym granacie przestworzy. Owo serce tworzą sieci żyłek, korytarzy, nerwów, miliardy obiektów, lecz na zewnątrz jawi się ono jako niezwykle spójny, symetryczny, zwarty organ – twór doskonały.

Na wizualizacji Laniakei naukowcy postawili jedną małą czerwoną kropkę, wielkości piksela. Ta kropka to nasza galaktyka. Gdzieś w tej galaktyce o średnicy około 100 tys. lat świetlnych, wśród setek miliardów gwiazd, znajduje się nasza planeta. W kontekście już tylko samej naszej galaktyki, a co dopiero Laniakei, Ziemia stanowi jakiś mikrookruch, nanoobiekt, tak nieistotny i mało znaczący jak dla Ziemian pojedynczy pyłek kurzu.

A żeby jeszcze bardziej zrozumieć tę naszą nieistotność, warto dodać, że opisywana tu potężna supergromada, do której przynależymy, jest tylko jedną z wielu supergromad tworzących Wszechświat. To trochę tak, jakby Laniakea tworzyła jeden z wielu organów wielkiego organizmu. Gdzieś oprócz serca ten organizm posiada też wątrobę, nerki, płuca, mózg itd. Gdyby dane nam było zobaczyć Wszechświat w całości, być może wyglądałby on jak kolos i stanowił najbardziej wiarygodny wizerunek tego, co ludzie nazywają bogiem.

I teraz, gdy mniej więcej jawi nam się potęga tego, co nas otacza, spróbujmy z tej perspektywy spojrzeć na nasze ziemskie problemy: globalne kataklizmy, wojny, zarazy, głód, zbrodnie, śmierć, choroby. I dalej ku jednostce: ból zęba, ból głowy, strata materialna, brak pracy, korek na drodze, niemiły urzędnik, brzydka pogoda, szef psychopata, sukces lub jego brak, nasze marzenia, ambicje, dążenia, potrzeby, myśli, emocje, poglądy, zasady…

Z perspektywy Kosmosu, jeśli to wszystko ma jakiekolwiek znaczenie, tonie w nieskończonej otchłani znaczeń o podobnej skali. Zielonego pojęcia nie mamy o ogromie Wszechświata. Nasze umysły, cały intelektualny dorobek ludzkości nie jest w stanie ogarnąć rozmiaru tego, czym Wszechświat jest. Prawdopodobnie we Wszechświecie znajduje się gros podobnych Ziemi planet, gros rozmaitych cywilizacji, które uważają się za pępek świata, a dla świata nie są niczym więcej niż pojedynczą krwinką w niepojętych rozmiarów organizmie.

Może zainteresuje Cię: O sztuce dostrzegania – 7 zasad obserwacji bez ocen

Polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski, któremu dane było oderwać się od Ziemi i wyskoczyć na chwilę na kosmiczny spacerek wokół naszej planety, w jednym z wywiadów powiedział: „Nie znam nikogo, kto był wierzący i wrócił stamtąd ateistą, ale znam takich, co polecieli w Kosmos jako niewierzący, a wrócili z wiarą”. Kosmos uczy pokory.

Jeśli z kosmicznej perspektywy uda nam się spojrzeć na to jak się czujemy, na nasze wybory, decyzje, nasze wzloty i upadki, nasze chcenia, nasze osiągnięcia, to co najwyżej mogą one wydać się śmieszne. Ale w dostrzeżeniu swojej małości i nieistotności jest jednocześnie coś fascynującego i wyzwalającego. Stanowimy bowiem cząstkę czegoś absolutnie fenomenalnego, czegoś zupełnie poza naszym wpływem, a jednocześnie, co dziwne, jakoś jesteśmy istnienia tego czegoś świadomi, w jakiś sposób z tym czymś połączeni. I jedyne, co w obliczu tej refleksji wydaje się właściwe to uczucie wdzięczności i zapierający dech w piersiach zachwyt. A na koniec… na koniec… spokój.

Bo przecież nic co zrobimy, co pomyślimy, poczujemy, ani nasze wartości, ani nasz dualny podział na dobro i zło, nic kompletnie z kosmicznej perspektywy nie ma znaczenia. To wszystko jest iluzją kruchego, ograniczonego organizmu, którego postrzeganie zawęża się do bańki, w której on funkcjonuje.

Niemniej żyjemy tu i teraz, jesteśmy, kim jesteśmy. Codzienność skłania nas do koncentrowania się na ziemskich sprawach. Czasami jednak, gdy życie daje nam w kość, gdy ziemskie sprawy wydają się nas przerastać, gdy woda sodowa uderza nam do głowy, gdy nasz egocentryzn zaczyna uprzykrzać życie innym Ziemianom, warto zrobić sobie wycieczkę w Kosmos, złapać dystans do tego, co ziemskie i do siebie samych.

Tej autorki: 7 zasad nowoczesnego stoicyzmu, które pozwolą ci lepiej żyć

Wspomniany tu już Mirosław Hermaszewski w tym samym wywiadzie został zapytany, po co właściwie ludzie latają w Kosmos. Odpowiedział: „Nawet o tym nie wiedząc, człowiek zapewnia podświadomie bezpieczną przyszłość swemu gatunkowi. Dba o to, co będzie za tysiące lat. Bo przecież Słońce za miliardy lat się wypali. I co wtedy? A więc szukamy. Szukamy, szukamy…”.

Dodał jednak:

„Choć będziemy parli w kosmos, i będzie możliwe życie na innych planetach, to jednak nie będzie to życie tak naturalne i miłe jak tu, na Ziemi. To będzie życie hermetyczne. Tam człowiek nie wyjdzie sobie nad strumyczek posłuchać ptaszka czy złowić rybkę. Tam się będzie tęsknić za tym komarem. Jesteśmy stworzeni do życia tutaj i trzeba być naprawdę wyjątkowym, żeby żyć gdzie indziej. Mam kolegów, którzy siedzieli w Kosmosie i dwa lata. Proszę sobie wyobrazić, że zamykają pana w apartamencie. Ekstrajedzenie, luksusy, telewizja. Już za tydzień chciałby pan stamtąd uciec”.

Lockdown wielu z nas uświadomił, jak kruche są wartości, na których dotychczas budowaliśmy nasz ziemski świat. Pandemia wyrzuciła nas z orbity, mamy szansę wrócić na nią mądrzejsi lub poszukać innej drogi. Ale naszym domem jest Ziemia, mała planeta w sercu Wszechświata. Być może dla innych nieistotna, dla nas jedyna, gdzie możemy szczęśliwie żyć. Albo o nią zadbamy, albo… już po nas. Wszechświat zapewne nie będzie opłakiwał tej straty. W końcu jesteśmy tylko krwinką w jego wielkim organizmie.

Wpatrując się w Kosmos, łapiąc dystans do własnej wielkości, mamy szansę się urealnić. Stając w prawdzie o nas samych, możemy zadbać o tę część Wszechświata, na istnienie której mamy jakiś wpływ. Być może zdrowej, dobrze działającej krwinki kosmiczny organizm nie będzie miał potrzeby się pozbywać, ale chorej, martwej, skażonej? Utrata takiej dla organizmu byłaby koniecznością.

Przeczytaj i zobacz: Biebrza – oto, co chcemy zniszczyć

Niektórzy wierzą, że zostaliśmy stworzeni na podobieństwo boga. A jeśli zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Kosmosu, jeśli jesteśmy takimi mikrokosmosami? Jeśli organizm Kosmosu funkcjonuje podobnie jak nasze organizmy, np. pozbywając się szkodliwych dla niego tkanek? Jeśli niszcząc naszą własną planetę, organizm Wszechświata uzna Ziemię za komórkę onkogenną i postanowi ją wydalić?

To oczywiście wyłącznie moje osobiste fantazje. Ale podglądając Kosmos trudno oprzeć się wrażeniu, że jest takim żywym, inteligentnie zarządzanym kolosem. Oby tylko nie był tak humorzasty jak człowiek.

1 komentarz
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.

Zmiana

Mówi się, że zmiana to jedyna pewna w życiu. Generalnie nie lubimy zmian, boimy się ich. Warto jednak…
singiel

Życie singla

Dlaczego singielstwo budzi tyle kontrowersji? Czy – jak twierdzą niektórzy – jest ono przejawem egoizmu, nieodpowiedzialności, społecznego niedostosowania,…
równowaga

Równowaga

„Równowaga”, jak każde słowo, stanowi jedynie szkielet, na którym umysł nadbudowuje mięsiwo, materię złożoną z własnych chciejstw, wyobrażeń…
widok z okna

Widok z okna

W związku z tym, że coraz wyraźniej ujawnia się w Polsce społeczny podział na dwa fronty – wolnościowy…
jesteśmy nienormalni

Wszyscy jesteśmy nienormalni

– Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że normalność nie istnieje –…