Katarzyna Jagiełło “Queen in flow”

Kobieta z misją, Królowa we flow

26 udostępnień
26
0
0

Wszechświat jest studnią obfitości, możemy z niej czerpać garściami. Pytanie czy jesteśmy na to gotowe. O tej gotowości właśnie, o tym jak ją osiągnąć, czym ona jest oraz o obietnicy cudownych wydarzeń, które przychodzą wraz z odkryciem i realizacją życiowej misji – opowiada Katarzyna Jagiełło, autorka książki „Queen in flow. Odkryj swoją moc i zacznij realizować misję życiową”.

Izabela Marczak: Co skłoniło Cię do napisania książki dedykowanej kobietom i wskazującej im ścieżkę do transformacji siebie, swojego życia, biznesu?

Katarzyna Jagiełło: Od dawna czułam potrzebę podzielenia się z innymi kobietami własnym doświadczeniem i wiedzą, które przez lata zdobywałam. Jednak bardzo długo blokowało mnie w tym niskie poczucie własnej wartości. Wiem, że ci, którzy teraz mnie poznają, zapewne nawet nie pomyślą, że mogłam być kiedyś postacią z mnóstwem kompleksów, ale to, co widzą dziś, jest efektem intensywnej pracy nad sobą, przerobienia różnych trudnych tematów zarówno terapeutycznie jak i niestandardowymi metodami. W każdym razie od zawsze chciałam się z ludźmi dzielić, od kilku lat chodziło mi po głowie napisanie książki, natomiast nie miałam odwagi wyrazić tego, co naprawdę chciałam i co gdzieś głęboko czułam. Sądziłam, że jeśli już pisać, to trzeba to robić bardzo biznesowo, leadershipowo, dawać ludziom twardą, mocno rzeczową wiedzę. Kiedy jednak odkryłam mądrość kobiecej energii i tego, ile w niej można zdziałać, postanowiłam poddać się temu i napisać po kobiecemu i dla kobiet. Przy czym nie jest to żaden zabieg, mający zniechęcić czy pominąć mężczyzn, tylko raczej świadome działanie nakierowane na to, żeby kobiety mogły być zauważone i żeby same zwróciły na siebie uwagę.

Dlaczego to takie ważne?

Zauważ, jak to jest choćby w języku. Gdy w pracy jakiś zespół pracuje przy danym projekcie i kiedy w tym zespole prócz kobiet jest choć jeden mężczyzna, to mówi się „zrobiliśmy, osiągnęliśmy”, w odwrotną stronę to nie działa. Nie podkreśla się aspektu żeńskiego, gdy w męskim gronie znajdzie jakaś kobieta. Wtedy również mówi się w rodzaju męskim. Dlaczego nie zacząć tego zmieniać?

Rewolucja?

Powiedziałabym raczej ewolucja. Tę ewolucję staram się pokazać w książce na własnym przykładzie. Sama przez wiele lat funkcjonowałam z przekonaniem, że ciągle coś muszę, coś powinnam, że trzeba w życiu coś ważnego osiągnąć. Im bardziej na to kładłam nacisk, tym większy też następował opór. Pracowałam bardzo ciężko, w fajnych zespołach, zarabiałam mnóstwo pieniędzy, a nieustannie czułam się niespełniona, odczuwałam ciągły brak, myślałam: „kurczę, to nie to”. Po totalnym kryzysie, jaki wydarzył się w końcu w moim życiu (bankructwo, rozwód, depresja), postanowiłam poszukać tego „czegoś”. Kiedy to odnalazłam, narodziłam się na nowo.

Co się wydarzyło?

Odkryłam, że wszystkie odpowiedzi na moje pytania noszę w sobie, zrozumiałam, co jest moją misją (pomagać ludziom w procesie transformacji). I wtedy pomysł na książkę przyszedł sam, bez wysiłku. Wiedziałam już, że będzie to przedłużenie mojej wizji, podzielenie się swoją ideą, która dla innych kobiet, może stać się przewodnikiem do transformacji siebie i ich życia.

Mówisz o wizji, misji… o co w tym chodzi?

Wizja to koncepcja świata, jaki chciałabyś widzieć. To twoje wyobrażenie świata idealnego. Misja natomiast to, jak tę koncepcję, wizję swojego świata realizujesz. Moja wizja to świat, w którym ludzie żyją pełnią swoich potencjałów, zgodnie z tym jakie mają talenty, predyspozycje, umiejętności, wiedzą po co tutaj, na ten świat przyszli i realizują w nim swoją misję. Istotą tego spojrzenia jest przekonanie, że nasze dary, umiejętności są dla innych, dzięki nim budujemy wspaniały świat, w którym wszyscy nawzajem się rozumieją. Tak, wiem, być może ktoś powie: „ależ to utopia!”, ale ja w taki świat wierzę. Być może potrzebujemy na stworzenie takiego świata dziesiątek, a może setek lat, ale wierzę, że on taki będzie. Co więcej, uważam, że jeśli nasza wizja jest do zrealizowana w tym wcieleniu, to znaczy, że jest za mała.

W zasadzie większość wielkich idei, pomysłów dawniej wydawała się utopią, póki nie stały się rzeczywistością…

Dokładnie. Tak więc to jest moją wizją, natomiast moją misją jest pomaganie ludziom w realizacji ich wizji. Gdy ktoś jest gotowy na transformację, czyli gdy bliski jest odkrycia swojej życiowej misji, ale jeszcze nie wie, jak do tego dojść, jak przejść przez ten proces, a następnie jak zacząć tę misję realizować, jestem tu dla niego, żeby go przez to przeprowadzić.

A dlaczego ta misja jest tak ważna? Piszesz w książce, że jej odkrycie Cię dopełniło.

Znaleźliśmy się na tym świecie po to, żeby zrealizować naszą misję. To nasz życiowy cel. Nie po to, żeby robić karierę, zarabiać pieniądze, ale właśnie, żeby wypełnić swoją misję.

Jak się tę misję odkrywa?

W zasadzie to nie tyle się ją odkrywa, co sobie człowiek o niej przypomina. Przede wszystkim trzeba się odrobinę cofnąć, żeby sobie przypomnieć, po co się tutaj znaleźliśmy. Tu nie chodzi o to, czego nas do tej pory nauczono, ale co kryje się głęboko pod tym, czego nas nauczono. Potrzeba do tego wyciszenia, spokoju, kontaktu ze sobą, z naturą. Chodzi o to, że nie da się odkryć swojej misji życiowej wyłącznie intelektualnie. Ja przez lata edukowałam się, wydałam na to setki tysięcy złotych, kursy, terapie, szkolenia, warsztaty. Wiedziałam o sobie więcej niż przeciętny człowiek i to nie tylko intelektualnie, emocjonalnie, ale także energetycznie i fizycznie, nadal jednak nie znałam swojej misji. Dopiero dwie rzeczy, pozwoliły mi się do niej zbliżyć. Pierwsza – pewnego dnia wybrałam się na grób mojego ukochanego dziadka i rozmawiałam z nim. Poprosiłam go, by pomógł mi odkryć, kim naprawdę jestem. Druga – przeszłam zaawansowany kurs medytacji u cenionego hinduskiego mistrza. Po tych dwóch zdarzeniach, w końcu udało mi się skontaktować ze swoją duszą. Jakiś czas później, obudziłam się rano i poczułam, że wiem po co tu przyszłam, po co pojawiłam się na tym świecie. Tak więc uważam, że kluczowym elementem w poszukiwaniach swojej misji jest dotknięcie ducha. A gdy to się stanie w życiu zaczyna dziać się magia.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać