terapia ilona gajak
Ilona Gajak, fot. archiwum prywatne

Kiedy i dlaczego warto skorzystać z pomocy terapeuty

Wiele osób, które mają problemy z radzeniem sobie z emocjami, ma opory przed skorzystaniem z fachowej pomocy. Ilona Gajak rozwiewa mity na temat psychoterapii i mówi, jaki cel można osiągnąć z pomocą terapeuty.
0 udostępnień
24
0
0

 

Emilia Baranowska: W Polsce korzystanie z porad psychologów, terapeutów nadal uważane jest za wstydliwe, choć powoli to chyba się zmienia?
Ilona Gajak
: Rzeczywiście wokół psychoterapii narosło wiele tabu, mitów, ale świadomość w tym temacie rośnie. To dobrze, bo psychoterapia może nam pomóc szybciej rozwiązać to, z czym się borykamy. Gdy jesteśmy zanurzeni w trudnej sytuacji, ciężko jest spojrzeć na siebie i na rzeczywistość obiektywnie. Dlatego warto poprosić o pomoc drugą osobę, najlepiej wykształconą w kierunku pomagania ludziom, a niezaangażowaną w sprawę, która stanowi źródło naszego cierpienia.

Jaki jest najpopularniejszy mit na temat korzystania z pomocy psychoterapeuty?
Jednym z mitów jest: „Jak pójdę do terapeuty, to pokażę, że sobie nie radzę sam, że nie mogę zapanować nad sobą i swoim życiem. Czyli pokażę słabość”. W naszej kulturze, według mnie, bardzo ważne jest, aby być silnym. Rozumiem przez to przekonanie: „Nie mogę popełniać błędów, muszę być zawsze zadowolony, muszę wszystko wiedzieć, muszę radzić sobie sam, sama”. Gdy to mówię, od razu czuję ciężar na barkach. I mam ochotę go zrzucić.

Ale jesteśmy ludźmi, nie robotami. Mamy lepsze i gorsze dni. Mamy różne okresy w życiu. Zdarza się, że zmierzenie się ze wszystkim samemu może przytłoczyć. Każdy czasem potrzebuje pomocy. Dla mnie poproszenie o pomoc jest tak naprawdę oznaką znajomości siebie i troski o siebie.

Mimo to gdy ludzie decydują się na terapię, często myślą: „coś jest ze mną nie tak”.
To może wynikać z przekonania, że musimy być perfekcyjni albo że musimy być tacy sami jak większość. I gdy tacy nie jesteśmy, to wydaje nam się, że coś jest z nami nie tak. A przecież nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas popełnia błędy i ma gorsze dni. I różnimy się od siebie. Mniej lub bardziej. Nie ma dwóch takich samych ludzi.

Dla mnie fakt, że ktoś chce podjąć terapię wskazuje, iż najprawdopodobniej odezwała się w nim jakaś zapomniana część, która chce zostać usłyszana. Albo że jego sposób funkcjonowania, często wynikający z różnych doświadczeń z dzieciństwa, przestał się sprawdzać.

Celem terapii jest właśnie przywrócenie kontaktu ze sobą, zintegrowanie tego, co wyparte, uelastycznienie tych zachowań, które w wyniku powtarzania stały się usztywnione i wdrożenie nowych. Wszystko to w atmosferze akceptacji i zrozumienia, a nie krytyki i oceniania.

Problemy dorosłych często mają źródło w dzieciństwie, niemniej wiele osób do terapii zniechęca właśnie myśl, że teraz będzie trzeba zacząć rozgrzebywać stare rany.
Powrót do przeszłości podczas terapii nie zawsze jest konieczny. Natomiast jeśli już to robimy, to w celu zamknięcia przeszłości i uwolnienia się od niej. Nie chodzi o to, aby przeżyć ponownie traumę, ale o to, aby wyleczyć rany, choć cofnięcie się do wydarzeń z przeszłości może wyzwolić różne emocje. Taki powrót można przyrównać do sytuacji wyciągnięcia drzazgi. Gdy zranimy się kawałkiem drewna, a pod spodem zostanie drzazga, to mimo że rana się zagoiła, dane miejsce cały czas będzie boleć lub uwierać. Być może uda nam się momentami odciąć od tego dyskomfortu, ale ten będzie powracać. Najlepsze, co w takiej sytuacji można zrobić, to otworzyć dawną ranę i wyjąć drzazgę. Wówczas ciało będzie mogło zdrowo się zagoić. Zostanie blizna, ale skończy się cierpienie.

Wspomniałaś, że celem terapii jest m.in. zintegrowanie wypartych przez nas części nas samych. Po co konfrontować się z tym, czego w sobie nie lubimy czy czego się obawiamy? Może lepiej o tym zapomnieć?
Ale o tym nie da się zapomnieć. Nawet jeśli „zapomnimy”, czyli wyprzemy to ze świadomości, jeśli zaprzeczymy temu czy zepchniemy na dalszy plan mówiąc „to nie jest ważne’, to cały czas to w nas będzie. Poza naszą świadomością będzie zabierać nam energię, będzie wpływać na nasze życie. Jedynie przyjrzenie się tej części, którą podświadomie odrzucamy, zrozumienie jej i przyjęcie jej jako kawałka nas samych, pozwala coś zmienić w naszym życiu. Wtedy owa część traci nad nami władzę. Bo gdy jesteśmy czegoś świadomi, to my decydujemy czy chcemy tego czegoś posłuchać, czy nie. Inne plusy związane z tym procesem to więcej energii do życia, więcej swobody w zachowaniu.

Konfrontacja z różnymi częściami nas może wzbudzać strach.
Obawiamy się, bo tak naprawdę nigdy tej części dobrze nie poznaliśmy. A to, co nieznane wzbudza strach. Gdy poznajemy tę wypartą część, zaczynamy rozumieć, skąd się wzięła i czego potrzebuje, często okazuje się, że nie jest taka straszna, jak się nam wydawało. A może nawet okaże się naszą perełką, na przykład naszą mocną stroną czy talentem, które wyparliśmy, bo kiedyś usłyszeliśmy chociażby, że na tym się nie da zarobić.

Tej autorki: Jak izolacja z powodu COVID-19 może wpływać na psychikę dzieci?

Od kilku miesięcy borykamy się z trudną sytuacją, zmuszeni jesteśmy do izolacji, do ograniczania kontaktów z bliskimi. Popadamy w przygnębienie, boimy się, martwimy o przyszłość. Pewnie wiele osób, które do tej pory dawały sobie radę same, teraz zastanawia się nad skorzystaniem z pomocy terapeuty. Może byłoby im łatwiej się na to zdecydować, gdyby wiedzieli jak wygląda takie spotkanie z psychologiem?
Pierwsza wizyta jest spotkaniem informacyjno-poznawczym. U mnie wygląda to tak, że podczas części informacyjnej mówię klientowi, na czym polega metoda, którą pracuję, informuję go o przetwarzaniu danych osobowych, o obowiązującej mnie tajemnicy zawodowej oraz o tym, że moja praca podlega superwizji. Od razu na początku podkreślam, że terapia powinna być prowadzona systematycznie, zalecane są spotkania cotygodniowe.


może Ci się spodobać
niechciane myśli

Metoda na niechciane myśli

Dziś przedstawię Ci moją ulubioną metodę na niechciane myśli. Zachęcam, żebyś najpierw obejrzała krótki film: Jak stosować tę…