fot. materiały prasowe

Karolina Hamer: Dzięki upadkom jestem niezatapialna

12 udostępnień
12
0
0
– To co wielu złamie, mnie nawet nie dotknie, bo siłę czerpię z pasji. Zgadzam się ze słowami meksykańskiej malarki Fridy Kahlo: „Po co mi nogi, skoro mam skrzydła” – mówi paraolimpijka Karolina Hamer.

Edyta Brzozowska: „Pierwszy coming out w polskim sporcie” – tak o twoim wyznaniu krzyczały tytuły w mediach. Dlaczego zdecydowałaś się publicznie ogłosić swoją biseksualność?
Karolina Hamer: Żeby takim jak ja było łatwiej, chciałam dodać im otuchy. Bo świat jest pięknie różnorodny i z tej różnorodności można czerpać. Każdy ma prawo żyć tak, jak chcemy. Biseksualność jest częścią mnie i to jest OK. Uważam, że kolor skóry, płeć, seksualność, wiek, pochodzenie czy niepełnosprawność to nie są powody, dla których należy kogokolwiek skreślić, nie akceptować.

Gdybyś miała się przedstawić komuś, kto nigdy o tobie nie słyszał, to powiedziałabyś…
Jestem kobietą, feministką, wojowniczką o prawa człowieka i paraolimpijką. 17 lat reprezentowałam Polskę na pływackich arenach całego świata i zdobyłam 173 medale.

Niedawno wydałaś książkę pod tytułem „Niezatapialna”. To wywiad rzeka, w którym opowiadasz dziennikarce Karolinie Domagalskiej między innymi o swoim niełatwym dzieciństwie i niepełnosprawności.
Tak, ale niepełnosprawność to pewna część mojego życia. To tylko kule. Jasne, że z dzieciństwa pamiętam niemal wyłącznie nieustanną rehabilitację. Byłam niczym ciężko pracujący górnik: non stop na szychcie. Ale urodziłam się nie tylko z niedowładem kończyn, lecz także z genem walki. I kiedy rehabilitantka kazała mi zrobić dziesięć przysiadów, robiłam ich szesnaście. Zawsze sama chciałam decydować o tym, co i jak chcę w życiu robić.

Jak rodzice traktowali twoją niepełnosprawność?
Lekarz oświadczył mojej mamie, że prędzej mu kaktus na dłoni wyrośnie, niż będę mówić i chodzić. A ona za wszelką cenę chciała udowodnić, że się mylił. Jednak rehabilitacja była naszym wspólnym wysiłkiem. Niełatwym, bo przeszłam siedem poważnych operacji ortopedycznych.

Miałaś cztery lata, kiedy tato nauczył cię pływać.
Tak, ale jednocześnie był moim największym hejterem. Nie wierzył we mnie, podcinał skrzydła. Nie chciał, żebym pływała wyczynowo. Ale ponieważ zawsze robiłam wszystko tak, jak sobie postanowiłam, poszłam swoją drogą. Nie robiły na mnie wrażenia argumenty: „to nie ma sensu”, „kasy z pływania nie będzie”, bo to „tylko sport paraolimpijski”. Dzięki pływaniu jeździłam po świecie, uczyłam się życia, zdobywałam medale. Czasem wbrew wszystkiemu.

Woda to dla ciebie wolność?
Dokładnie. W niej nie czuję żadnych ograniczeń i zawsze się w wodzie wręcz metaforycznie zatapiałam. Świadomie wybrałam pływanie i wodę. A może to ona wybrała mnie? Pamiętam, że od dziecka mogłam siedzieć w wodzie całymi godzinami, wychodziłam dopiero wtedy, jak byłam sina. Kiedy mam gorszy dzień, to też poniekąd zanurzam się w wodzie. Bo wtedy płaczę. To mnie oczyszcza, pomaga. Tytuł książki „Niezatapialna” nie jest przypadkowy.

Sport ukształtował twój charakter?
W dużej mierze. Rywalizacja sportowa to wzloty i upadki. Śmieję się często, że to, co wielu złamie, mnie nawet nie dotknie, bo siłę czerpię z pasji. To ona pozwalała mi zwyciężać, zdobywać medale. Nie lubię przegrywać. Przegrana zawsze motywowała mnie do cięższej pracy. Po porażce mówiłam sobie: „To nie jest finał, walka dopiero się zaczyna”. I w kolejnym sezonie pływackim wracałam dużo silniejsza.

W wywiadach, których udzielasz, często przywołujesz postać Fridy Kahlo, słynnej meksykańskiej malarki.
Bo bardzo wiele mnie z nią łączy. Przede wszystkim niepełnosprawność. Poza tym ból, gdyż – ona podobnie jak ja – również przeszła wiele operacji. Wspólne mamy także progresywne myślenie. Bo Frida wyprzedziła swoje czasy. Bo przyznając się do biseksualności, do związków z kobietami, wykazała nie lada odwagę. No i wreszcie zgadzam się z jej słowami: „Po co mi nogi, skoro mam skrzydła”. Po mistrzostwach świata w Meksyku poszłam do muzeum Fridy Kahlo. Byłam głęboko poruszona. Chodziłam po jej domu i płakałam. Pod koniec wizyty zaproponowano mi wolontariat, na co zgodziłam się bez wahania. W Meksyku spędziłam trzy miesiące i to była przygoda mojego życia.

Podoba mi się, kiedy w „Niezatapialnej” miłość określasz jako „endorfinowy strzał”.
Pierwszym takim strzałem w moim życiu było pływanie. A słowa faktycznie są dla mnie bardzo ważne. Mogą ranić, ale mogą też wspierać. Nie znoszę, kiedy o osobach z niepełnosprawnościami mówi się „kaleka”, „upośledzony” czy „niepełnosprawny”. Takie określenia są krzywdzące, oceniające, ciężkie. To czysty archaizm rodem z lat 70. XX wieku. Każdy z nas ma swój potencjał, plany i marzenia; osoby z niepełnosprawnościami również. O sobie mówię: „osoba z permanentnie połamanymi nogami”.

To dlatego w 2018 roku wzięłaś udział w słynnym 40-dniowym proteście pod Sejmem?
Dołączyłam do protestu trzy dni po jego rozpoczęciu. Poziom irytacji i poczucie, że ten bunt dotyczy także mnie sprawiły, że spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy i ze Śląska przyjechałam do Warszawy. W głowie kołatała mi myśl: „Dosyć tego, osoby z niepełnosprawnościami mają swoją podmiotowość, rozum, potrzeby, swój potencjał i prawa. Do wszystkiego: samodzielnego życia, edukacji, rynku pracy i miłości”.
Dzięki tamtemu protestowi, a potem kolejnym, zyskaliśmy medialność. Staliśmy się widoczni. Nie będziemy już spychani butem pod powierzchnię, nie ma na to naszej zgody.

Nigdy się nie poddajesz?
Upadałam i powstawałam wielokrotnie. Jestem specjalistką od sztuki wstawania. Czasem mam wrażenie, że moje życie to prawdziwy rollercoaster, nieustanna walka, by wstać. Dzięki upadkom jestem niezatapialna.


fot. Radosław Kaźmierczak

Karolina Hamer urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym, w efekcie ma niedowład nóg. Jest medalistką mistrzostw świata i Europy w pływaniu, paraolimpijką, laureatką wielu prestiżowych nagród, m.in. Nagrody Najlepszego Sportowca z niepełnosprawnością ruchową oraz wyróżnienia Komitetu Paraolipijskiego za łączenie działalności społecznej z uprawianiem sportu. Była pomysłodawczynią powstania kalendarza „Paraolimpijczycy 2015”, współautorka książki pt. „Niezatapialna”.

może Ci się spodobać

Bóg jest Miłością?

Jeśli Bóg jest miłością, to dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jeśli jest miłością, to dlaczego Bóg zezwala…

Biznes oparty na wartościach

Zmienia się podejście młodych ludzi do biznesu. Jeśli wchodzą już w jakieś przedsięwzięcia, podejmują jakąś pracę czy tworzą…