Tomek Gruba cel egzystencji
Tomek Gruba, fot. archiwum prywatne

Jesteśmy tu po to, aby doświadczać

39 udostępnień
39
0
0

Kim właściwie jesteśmy i jaki jest cel naszej egzystencji? – warsztat zabierający uczestników na poszukiwanie odpowiedzi właśnie na te dwa pytania przyciągnął tłumy w trakcie tegorocznego Festiwalu Wibracje. Twórca niniejszego wydarzenia Tomek Gruba opowiedział o tym Siedem Ósmych.

Marta Dudziak: A zatem co tu robimy, po co pojawiliśmy się na Ziemi?
Tomek Gruba:(śmiech) Żyjemy. Istniejemy. Doświadczamy. Życie jest istnieniem. Jest czymś, co się odbywa teraz, co cały czas przejawia się na najróżniejsze sposoby, jednocześnie wciąż pozostając największą zagadką. Jednak z pewną dozą pewności można założyć, że celem naszego istnienia jest… doświadczanie. Doświadczanie zarówno tego, co dobre, jak i tego, co złe. Posiadając ciało fizyczne, możemy doświadczać życia różnymi zmysłami (smakować czekoladę, czerpać przyjemność z czyjegoś dotyku, słuchać śpiewu ptaków itd.), możemy przeżywać różne relacje. Poczuć, co znaczy być człowiekiem, tworzyć i stwarzać życie, doznawać jego zmienności i unikalności zarazem. Żyjemy, by doświadczać.

Ale doświadczenia mamy różne. Nie tylko te przyjemne. Czy w związku z tym nie jest tak, że jakość doświadczeń przekłada się na jakość naszego życia?
O jakości decyduje sposób, w jaki kreujesz swoje życie na linii pomiędzy szczęściem a nieszczęściem. Na ile wpływasz na swoje życie tak, aby jeszcze pełniej doświadczać własnego dobrostanu. Na ile doświadczasz w życiu głębi. Doświadczenie głębi jest w „ocenie” jakości szalenie istotne, bo jeśli w swoim życiu tej głębi nie dostrzegasz, nie będziesz szczęśliwa. Bez głębi będziesz żyła płytko i doświadczała więcej trudu. Nie będziesz do końca czuła, że się realizujesz albo że właściwie urzeczywistniłaś swój potencjał. Jakością życia determinujesz to, jak manifestujesz pragnienia, co chcesz w życiu osiągnąć.

Głębia, czyli co?
Czyli magia. Nie, nie wchodzę tu teraz w żadne klimaty ezoteryczne. Magią nazywam tu świadomość tajemnicy istnienia. Jak owo istnienie funkcjonuje, jak się podtrzymuje, dlaczego w ogóle istnieje? Wiele aspektów rzeczywistości jest dla nas niepojętych i dlatego w pewnym sensie magicznych, tak jak zapewne magią wydałby się człowiekowi średniowiecza np. telefon komórkowy. Kiedyś o magii mówiono, że to rzeczy, których ludzie nie rozumieją, ale które na nich działają. Dziś wydaje nam się, że wiemy znacznie więcej niż kiedyś. Ale czy na pewno tak jest? Czy ta wiedza nie wypłaszcza nam odbioru rzeczywistości, czy nie odbiera tej rzeczywistości głębi?

Jak to?
Skierujmy na coś swoją uwagę, np. na drzewo. Skierujmy tę uwagę z intencją dostrzeżenia tego, w jaki sposób to drzewo funkcjonuje i czym jest. Czyż nie jest cudem, arcydziełem natury, pięknem samym w sobie, w dodatku dostępnym nam wszystkim za darmo? Mówi się, że gdyby człowiek stworzył drzewo, byłoby ono warte miliony. Kiedy skupiamy na drzewie swoją obecność, mamy okazję odkryć, jak wiele magii na co dzień nam umyka. Nie dostrzegamy chociażby, jak genialne samo w sobie jest istnienie.

By dostrzec magię musimy się na chwilę zatrzymać?
Zatrzymać, puścić kontrolę, zaufać rzeczywistości, samemu istnieniu. Gdy dostrzeżemy tę życiową głębię, tę niezwykłość życia, to jak ono samo się reguluje, jak się odbywa, tym więcej rzeczy zaczniemy odpuszczać. Doznamy ulgi i będziemy mogli bardziej cieszyć się życiem.

Odpuścić, porzucić kontrolę… łatwo powiedzieć.
Tak, rzeczywiście w teorii wszystko wygląda na łatwe. W praktyce chodzi przede wszystkim o to, żeby zdać sobie sprawę z nawyków, które mamy, z tego, że kontrolujemy siebie, swoich bliskich. Jeśli chcemy coś odpuścić, najpierw musimy sobie to uświadomić. Dużo rzeczy jest w podświadomości i to się nie zmieni, dopóki świadomie nie zajrzymy do tych miejsc. Tak działają terapie. Trzeba po prostu znaleźć techniki, które pomogą nam dokonać transformacji. Transformacji poprzez akceptację. Dopiero po niej przychodzi uwolnienie. Ja radzę: najlepiej iść do lasu, gdzie nie ma nikogo i cieszyć się swoją obecnością, tym, że się jest, po prostu.

Niektórzy próbują rozprawić się ze swoimi nawykami siłowo, wyrugować natrętne myśli, niepożądane emocje… Ciągle toczą ze sobą jakiś bój.
Jeśli walczysz z czymś, to cały czas zasilasz to coś własną energią. Wszystko bowiem podąża za uwagą. Tak jak reklama. Reklama chce uwagi, nieważne czy jest pozytywna czy negatywna, ważne, że jest. W książce Transfering rzeczywistości mówi się o tak zwanym „emocjonalnym wahadle”. To właśnie za jego sprawą ludzie polaryzują rzeczywistość, która u swej podstawy jest neutralna. Gdy zaczynamy postrzegać jej elementy pozytywnie albo negatywnie, gdy jedna grupa ludzi mówi, że jest tak, a druga, że wręcz przeciwnie, to rzeczone wahadło jest przez nich wychylane na różne strony. Obie grupy myślą, że robią coś skrajnie innego, tymczasem zasilają to samo. Im mocniej pchają, tym dodają wahadłu danej rzeczy czy zjawisku coraz większej mocy. Wyjście z takiej sytuacji jest jedno, trzeba porzucić wahadło, przestać walczyć, a następnie znaleźć techniki akceptacji tego, co zaistniało wcześniej.

Trudno mi sobie wyobrazić, jak mogłoby to wyglądać?
To wyobraź sobie terapeutyczne przerzucanie rzeczy z nieświadomości do świadomości. Najpierw odnajdywanie w sobie tego, co nam nie służy – np. wzorców wgranych nam przez trudności w rodzinie czy w związkach, potem przepłakiwanie tych rzeczy, czyli tak naprawdę już zmienianie ich w ten sposób, aż po całkowitą ich akceptację. Poprzez akceptację przestaję walczyć, przestaję napędzać wahadło przeszłości i zaczynam się uwalniać. Kiedy już zaakceptuję, że mój ojciec lał moją matkę, chlał i przez pół życia go nie było, zaakceptuję też, że jestem, jaki jestem i mam takie, a nie inne doświadczenia.

Czytaj też: Nie obwiniaj się za swój pesymizm

W tym całym procesie potrzebujemy energii. Skąd ją brać?
Ona tak naprawdę cały czas jest w nas, choć bywa, że na pewien okres trochę jej „uleci”. Gdy zaczynam obserwować u siebie oznaki takiego energetycznego spadku, np. rozdrażnienie, niepohamowaną ochotę na słodycze, malkontenctwo itp., wówczas warto zadbać o to, co najlepiej tę energię uzupełnia: dobry sen, kontakt z naturą, z przyjaznym nam człowiekiem, z tym, co piękne. Kiedy mam mało energii, nie odczuwam piękna. Chodzi więc o to, żeby np. spojrzeć na to drzewo i spróbować znaleźć w nim coś pięknego. Kiedy nie myślę, tylko obserwuję, energia wraca. Można nawet uznać, że to, ile piękna jesteś w stanie zobaczyć, jest skalą tego, ile masz w sobie energii.

Seksualność też jest formą wymiany energii, np. seks, w którym ludzie myślą tylko o sobie nie będzie tworzył żywego, karmiącego nas połączenia, przez co na końcu możemy czuć się słabiej. Gdy ludzie podczas seksu łączą się ze sobą w formie miłosnej, wtedy powstaje synergia i obie osoby będą doładowane. Nawet krótkotrwały kontakt z inną osobą potrafi doładowywać, ale także i rozładowywać. Jeśli ktoś mnie słucha, jego energia podąża do mnie za jego uwagą. Ponieważ zasila się to, na co zwracamy uwagę, bycie przez kogoś wysłuchanym może naładować nas energetycznie. I tak zmęczona gwiazda na scenie dostaje energetyczny zastrzyk.

Ale czy w ten sposób ktoś inny tej energii nie traci?
Jeśli mamy niską energię i nie umiemy jej zaczerpnąć z własnych źródeł, wówczas część z nas szuka łatwej możliwości zaczerpnięcia jej szybko z zewnątrz. To dość zwodnicza ścieżka, która może przybierać dwojaką formę, ale w obu przypadkach podpada pod miano „wampiryzmu energetycznego”. W pierwszej odsłonie polega zwykle na próbie pozyskania od kogoś energii za pomocą szantażu, gniewu, rozkazów i innych agresywnych zachowań. Ta forma wampiryzmu bazuje na podporządkowaniu sobie innych: „czuję się lepiej, bo ktoś poczuł się gorzej”. W drugiej odsłonie może występować pod postacią wiecznej ofiary, nieustannie poszukującej uwagi osób, które mają się nią zaopiekować. W każdej postaci żerowanie na innych osobach jest szkodliwe. Nie tylko dla innych, ale dla „wampirów” także, bo energia pozyskana od innych jest zubożona, nierzadko też przybiera ciężką formę (gniewu, smutku, urazy), a na takiej nie wzniesiemy się zbyt wysoko, szybciej zamknie nas ona w spirali uzależnienia od „wampiryzmu energetycznego”.

może Ci się spodobać
medytacja

Medytacja uwalniająca od lęków

Lęki potrafią skutecznie namieszać w głowie. W nadmiarze obniżają samopoczucie. Zawężają też perspektywę – dlatego skupiamy się na…