Przemek Staroń

Jak żyć? Książkowi bohaterowie lekarstwem na lęki współczesności

233 udostępnień
233
0
0

Przemek Staroń, Nauczyciel Roku 2018 z II LO w Sopocie, szkolną klasę zamienił w Hogwart. Uwielbiany przez uczniów, jawi się im niczym Dumbledore w Szkole Magii i Czarodziejstwa z Harry’ego Pottera. 14 października ukaże się jego książka Szkoła bohaterek i bohaterów, czyli jak radzić sobie z życiem.

Edyta Brzozowska: „Jak żyć?” – na to właśnie pytanie starasz się odpowiedzieć młodym ludziom w swojej książce?
Przemek Staroń: Tak, choć myślę, że mogę ująć to jeszcze lepiej. Ja wyruszam z nimi we wspólną podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie. Ponieważ takiej książki na rynku jeszcze nie było, trudno wskazać, do jakiego przynależy gatunku. Pisząc ją, pytałem młodych ludzi o ich lęki, o wyzwania, przed którymi stoją, o to, co jest dla nich najważniejsze. Dowiedziałem się, że zmagają się z takimi dylematami, jak:

Czy warto się zakochiwać?

Co jest w życiu ważne?

Dlaczego wygląd ma tak duże znaczenie?

Skąd brać siłę do pokonywania trudności?

Jak znieść porażkę?

Szukając odpowiedzi na te pytania, sięgnąłem po przykłady z literatury, seriali, filmów i gier. Obudowałem to wiedzą psychologiczną i zilustrowałem doświadczeniami różnych osób – znanych i (jeszcze) nieznanych. Wszystko po to, by pokazać, jak można sobie skutecznie z tymi małymi i dużymi wyzwaniami poradzić. Myślę zatem, że Szkoła bohaterek i bohaterów to latarnia, przewodnik pomagający rzucić światło na sprawy fundamentalne, te, które powinny być właśnie podstawą edukacji, a jak wiemy – nie są. Ja robię wszystko, aby te braki wypełnić, a w tej książce – używając genialnego określenia Olgi Tokarczuk – staram się być po prostu „czułym narratorem”.

Można sobie z małymi i dużymi wyzwaniami poradzić wzorując się na bohaterach z Gwiezdnych wojen, Małego Księcia, Władcy Pierścieni? A także na Muminkach, Avengersach i twoim ulubionym Harrym Potterze?
Jak najbardziej, jest to naukowo dowiedzione. Dla przykładu odwołam się do Harry’ego Pottera i więźnia Azkabanu. Opisane przez J.K. Rowling lekcje obrony przed czarną magią, prowadzone przez profesora Remusa Lupina, świetnie pokazują, jak sobie radzić z lękiem. Lupin, ucząc dzieciaki z Hogwartu konkretnych zaklęć, dawał im narzędzia do radzenia sobie z tym, co stanie na ich życiowej drodze. Jedno z tych zaklęć – Riddikulus – pomagało pokonać bogina. Czym jest w uniwersum Pottera bogin? To istota, która objawia się ludziom w postaci ich największych lęków i w zależności od tego, kto się czego najbardziej obawia, może przybierać różną postać. Zaklęcie pozwalało rozbroić bogina poprzez ośmieszenie tego lęku.

Bo śmiech uwalnia od strachu?
Załóżmy, że ktoś cierpi na arachnofobię. Wtedy bogin może mu się ukazać w postaci pająka, a zaklęcie powoduje, że ten pająk zostaje wyposażony w rozjeżdżające się w różnych kierunkach wrotki. Zaczynamy się śmiać, a tym, co pokonuje bogina jest ostatecznie łapany przez nas dystans do źródła lęku. Lęk przestaje nad nami panować.

Czytaj kolejny tekst Edyty Brzozowskiej: Podejście Montessori – wszechstronny rozwój dziecka

Profesor Lupin uczył też kolegów Harry’ego Pottera, że jeżeli bogin pojawia się przed grupą ludzi, to nie wie, w co się zamienić.
Bo głupieje. Ten się boi pająków, tamten wilkołaków, a ktoś jeszcze czegoś innego. Bogin usiłuje więc zamienić się w kilka rzeczy naraz. Robi się śmiesznie, a śmiech rozładowuje napięcie. Płynie stąd jeszcze jeden ważny przekaz w radzeniu sobie z lękiem: dobrze, jeśli nie jesteśmy w tym sami. Tak jak mówi piękne hasło: radość dzielona jest radością podwójną, ale ból dzielony jest bólem o połowę mniejszym.

W bajce „Toy Story” wszystkie zabawki trzymały się za ręce, kiedy razem jechały do spalarni śmieci.
No właśnie! W mitach, baśniach i wszelkich opowieściach, które służą nam od stuleci, zawiera się mądrość, która jest jak przystań pozwalająca radzić sobie z życiem. Ta mądrość objawia się także u wybitnych myślicieli i myślicielek, dociera do niej także nauka.

Niestety, w dzisiejszych czasach nauka zaczęła być bezpardonowo podważana przez polityków. Filozofia w szkole, jeśli jest, funkcjonuje najczęściej jako tzw. michałek, a dorosłym kojarzy się z totalną nudą. Książki szkoła każe czytać – te znajdujące się na przygotowanej przez dorosłych liście.

System edukacji nie dąży do tego, aby dziecko realnie doświadczyło mądrości zawartej w wielkich opowieściach, tylko żeby było dobrze przygotowane do odtworzenia ich treści na sprawdzianach i egzaminach.

Przeciętny człowiek nie wie zatem, kogo słuchać, komu zaufać, co obrać za realny drogowskaz. A przecież my, dorośli i tak jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo mając większy zasób doświadczeń niż młodzi, dysponujemy większą ilością narzędzi do odnalezienia się w tym świecie. Dlatego tak ważne jest, abyśmy byli dla młodych, z nimi. Żebyśmy w każdej trudnej sytuacji mogli chwycić ich za rękę, by przestali drżeć. A powodów, by drżeć, współczesny świat dostarcza nam aż nadto.

Mamy okazję przekonać się o tym szczególnie teraz, w czasach koronawirusa.
Lęk związany z wirusem można porównać do zagrożenia wywołanego wojną. Jest egalitarny: dotyka zarówno ludzi młodych, jak i dojrzałych. Mało tego, dotyka również tzw. koronasceptyków – ludzi, którzy odrzucają fakt, jakim jest istnienie koronawirusa oraz pandemii. Ale ta negacja także ma swoje źródło w lęku.

To dlatego zaangażowałeś się w międzynarodowy projekt Fundacji Varkey, polegający na powołaniu do życia wirtualnej „Klasy COVID-19”, która regularnie gromadzi na Zoomie młodzież z różnych krajów?
Tak, gdyż poczułem, że to świetna okazja, aby uczniowie z całego świata mogli się wirtualnie spotkać i razem z nauczycielami porozmawiać o tym, co ich spotkało czy spotyka w czasie pandemii. Młodzi ludzie z różnych krajów rozmawiają o tym, co najważniejsze – o emocjach i strategiach radzenia sobie. I co ważne, mają podobne obawy: przed zmianą na gorsze (cokolwiek to znaczy), zweryfikowaniem życiowych planów, utratą bliskich, czy po prostu przed samym zachorowaniem.

Młodzi ludzie przeżywają podobne dramaty, niezależnie od szerokości geograficznej.
Tak. Ich doświadczenia bywają różne, ale ponieważ świat się chwieje, lęki są podobne. Różne są przyczyny i formy tych lęków, np. w Polsce epidemii koronawirusa towarzyszyła nagonka na osoby LGBT+, w Libanie młodzi ludzie byli wstrząśnięci eksplozjami w bejruckim porcie. Podczas tych spotkań uczennice i uczniowie dzielą się szkolnymi doświadczeniami. Opowiadają, ile czasu nie widzieli się z kumplami, jak znosili czy znoszą izolację. Dzielą się opowieściami o tym, jak  urzędnicy próbowali tłumaczyć swoje decyzje, rozważają, czy koronawirus zmieni coś w systemach edukacji. I przede wszystkim czują, że na całym świecie ich rówieśnicy doświadczają tych samych emocji.

Czytaj też: Edukacja domowa – czym jest, jak się do niej zabrać, czy warto?

W Polsce nawet jeśli minister edukacji i jego urzędnicy próbowali coś wyjaśniać, to chyba dość nieudolnie.
Agata, jedna z moich uczennic, która dołączyła do klasy „COVID-19”, jeszcze podczas wakacji odpowiadając na to pytanie, stwierdziła, że minister i jego urzędnicy „mówią o nas, ale nie do nas”. 

 To jest po prostu sedno sprawy. Obnaża całą absurdalność polskiej edukacji. Bo istotą tworzenia jakiegokolwiek projektu, który ma służyć ludziom, powinna być realna partycypacja każdego tworzącego ten projekt podmiotu. Wtedy dopiero tworzy się wspólnota, z którą każdy jej członek  chce się realnie utożsamiać. 

Według starej łacińskiej zasady nihil de nobis sine nobis, czyli „nic o nas bez nas”?
Kiedy dwa lata temu wybrano mnie na Nauczyciela Roku, zapowiedziałem, że nie będę brał udziału w żadnych konferencjach dotyczących młodych ludzi, jeśli oni sami nie będą częścią tego przedsięwzięcia i nie będą mogli – na równych prawach co dorośli prelegenci – zabrać głosu. Nieustannie mam świadomość tego, co mówił Janusz Korczak, że dziecko to taki sam człowiek jak dorosły, tylko że mniejszy.

Chciałbyś w przyszłości być ministrem edukacji?
Nie. A już na pewno nie w tych realiach, w których przyszło nam żyć. Gdy słyszę to pytanie, to często podkreślam, że imponuje mi Albus Dumbledore. Identyfikuję się z jego postawą. Był on dyrektorem Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie i zarazem najpotężniejszym czarodziejem swoich czasów. Jednak posady ministra magii zawsze odmawiał. Niemniej podkreślam, że najbardziej chciałbym, zgodnie z wizją zawartą w „Edukacji dla przyszłości”, doprowadzić do likwidacji kuratoriów oświaty i MEN oraz powołania Komisji Edukacji Narodowej z rotacyjnym przewodnictwem. Wtedy możemy porozmawiać o tym, czy chciałbym jako pierwszy jej przewodniczyć. Ale to będzie już inna rzeczywistość.

Czytaj też o pomyśle nauczyciela fizyki z Gdańska na reformę polskiej edukacji:Marcin Stiburski: Jeśli chcemy stwarzać szczęśliwych dorosłych, zacznijmy zmieniać szkołę



Przemek Staroń (ur. 1985 r.) psycholog, nauczyciel, trener, nagrodzony przez Komisję Europejską twórca międzypokoleniowego Zakonu Feniksa, tutor niemal 50 olimpijczyków z filozofii, fan efektu WOW, twórca magicznej pracowni #utrzy, jako prekursor wykorzystania Snapchata w edukacji zwany też profesorem Snapem, wyróżniony w Konkursie im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”, nagrodzony LGBT+ Diamond 2019 Polish Business Award, wybrany na Człowieka Roku „Gazety Wyborczej” za „wzorowe sprawowanie”.

Nauczyciel Roku 2018, w 2020 roku znalazł się w gronie 50 nauczycieli na świecie nominowanych do Nauczycielskiego Nobla – Global Teacher Prize. Ekspert ds. edukacji w sztabie kandydata na prezydenta RP Szymona Hołowni. Uczy filozofii, etyki i wiedzy o kulturze w II LO w Sopocie.

może Ci się spodobać

TRE – uwolnić się od stresu i traum

TRE (Tension and Trauma Releasing Exercises) to zestaw ćwiczeń, polegających na uruchomieniu w ciele wibracji neurogenicznych, umożliwiających uwolnienie…

Kobieta z misją, Królowa we flow

Wszechświat jest studnią obfitości, możemy z niej czerpać garściami. Pytanie czy jesteśmy na to gotowe. O tej gotowości…
Tomek Gruba cel egzystencji

Jesteśmy tu po to, aby doświadczać

Kim właściwie jesteśmy i jaki jest cel naszej egzystencji? – warsztat zabierający uczestników na poszukiwanie odpowiedzi właśnie na…

Minecraft to gra o wielu zaletach

W Minecrafta młodsi i starsi „tną” już od 2011 roku. Jeśli jesteś rodzicem, zaniepokojonym faktem, iż twoja pociecha…