Jak język wpływa na osobowość?

6 udostępnień
6
0
0

Czy mówiąc innym językiem niż mój ojczysty, staję się inną osobą? W jaki sposób język, którym się posługuję wpływa na mnie? – zastanawia się Karina, od dziecka osoba dwujęzyczna.

Jestem bilingwalna, co znaczy, że w moim życiu równoważne są dwa języki.  Używam ich jednak w różnych sytuacjach, w kontaktach z różnymi osobami. Z oboma językami mam inne wspomnienia i inne emocje z nimi związane.

Polski to moja mama. Mówię nim codziennie, z przyjaciółmi, nauczycielem czy sprzedawczynią w sklepie. Posługując się nim, czuję się jak mała dziewczynka. Ten język mnie „wychował” i jest główną częścią mojego dzieciństwa. Ma w moim odczuciu element żeński, jest kobietą. Obecnie język ten dominuje w moim życiu, ale był czas, kiedy było odwrotnie. Polski kojarzy mi się z najbliższą okolicą, znajomymi ścieżkami i miejscami, z większością wspomnień z najwcześniejszych lat mojego życia. I choć czuję, że go znam, zawsze mnie zaskakuje. Jest nieprzewidywalny w swoich ukrytych znaczeniach czy słodkich powiedzeniach. Myślę, że widzę go w dużej mierze poprzez tradycję i historię tylko jednego państwa w Europie. A więc, jako coś wyjątkowego.

Angielski (amerykański) to mój tato. Język ten ma inne miejsce w moim życiu. Kojarzy mi się z czymś dużym, ponad granicznym, ekscytującym. Czymś odległym, ale równie ważnym. Angielski to klucz do wielu miejsc na świecie, nie tylko anglojęzycznych. I choć jest mi językiem dalszym, kocham go tak samo. Posługuję się nim głównie w domu lub odwiedzając krewnych w Stanach, dlatego łączę go przede wszystkim z rodziną. W dużej mierze też z muzyką, literaturą i filmami. 

Mieszkając w Polsce mam momenty, kiedy mówiąc po angielsku czuję się – ku swemu zakłopotaniu – lepsza, a na pewno inna. Mówiąc po polsku w Stanach wiedziałam, że tam raczej nikt mnie w ten sposób nie rozumie, co rodziło poczucie wyobcowania. Pewnie dlatego spotykając w USA Polaków, natychmiast czułam jakąś nitkę więzi. Było to niczym spotkanie się dwóch samotnych wysp na rozległych wodach oceanu.

Różnice związane z posługiwaniem się obcymi sobie językami nie kończą się na samopoczuciu. Zmianie ulega też ton głosu. W angielskim jest niższy, mówię też głośniej. W Polsce czasem wstydzę się swojego donośnego amerykańskiego akcentu, który jest zauważany i czasem wyśmiewany przez Europejczyków.
   

Często czuję się inną osobą w zależności od tego czy mówię po polsku, czy po angielsku. 

Są dni, kiedy budzę się jak stereotypowa Amerykanka, mówię do siebie po angielsku, słucham amerykańskiej muzyki. Wpływa to na mój ubiór i zachowanie, a nawet sposób mówienia przez resztę dnia. Jestem bardziej żywiołowa, uśmiechnięta i ekstrawertyczna. Kiedy budzę się „polska” przypominam bardziej skrytą, nieśmiałą nastolatkę, zakładam ciemniejsze ubrania. Trudno przewidzieć, kim się obudzę nazajutrz. 

Mam wielu znajomych którzy są dwu albo nawet kilkujęzyczni. Obserwuję osoby, które mieszkały w wielu krajach, mają mieszane rodziny lub wyjechały ze swojego kraju ojczystego. Widzę, jak w zależności od kontekstu, język, którym się posługują, wpływa na ich uczucia, zachowania, postawy.

Turysta w obcym kraju, z wysiłkiem posługujący się miejscowym językiem, czuje się wykluczony, ma wrażenie, że to jak mówi, jest prymitywne. Nie jest w stanie przekazać swoich myśli ani uczuć. Przeczytałam gdzieś, że turysta taki staje się w pewnym sensie aktorem, starając się imitować miejscowych. Bycie innym wynika tu z ograniczonego słownictwa, nieznajomości kontekstu językowego, powiedzeń etc. Pamiętam, że tak właśnie czułam się w Niemczech, usiłując nie używać angielskiego i próbując mówić po niemiecku. 

Poczucie bycia kimś innym może też wynikać z samego języka i jego konstrukcji. Wiele osób mówiło mi, że czuje się dużo swobodniej w języku angielskim, gdzie na co dzień nie ma konieczności używania form grzecznościowych i można mówić do wszystkich per ty. Łatwiej im też porozumiewać się po angielsku niż na przykład po niemiecku czy francusku, ponieważ nie trzeba znać rodzaju rzeczowników, a przede wszystkim nie trzeba odmieniać przez przypadki. Może właśnie dlatego dla wielu osób angielski to poczucie luzu.

Język, tożsamość, wzorce kulturowe

Inna tożsamość w języku często bierze się z wzorców kulturowych, które z nim łączymy lub ze statusu języka. Widać to dokładnie w książce Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się i kochaj” i nakręconym na jej podstawie filmie, gdzie język włoski kojarzy się z przyjemnością, „wyższą” kulturą oraz romantyzmem.

Przełączanie osobowości wraz ze zmianą języka można także prześledzić w filmie „Bękarty wojny” (Inglorious Bastards) Quentina Tarantino. W obrazie tym wielojęzyczny aktor Christoph Walz płynnie zmienia niemiecki, francuski oraz włoski. W każdym z tych języków zdaje się być inną osobą. Raz bezwzględnym, hitlerowskim okupantem, innym razem koneserem kulinarnym (francuski) czy wreszcie rozluźnionym, kulturalnym miłośnikiem kina (włoski). 


Status przypisywany językowi precyzyjnie pokazuje również film „Pomiędzy słowami” Urszuli Antoniak, w którym bohater Michał grany przez Jakuba Gierszała jest kimś zupełnie innym z zależności od tego czy posługuje się niemieckim, czy polskim. 

W tym pierwszym języku jest skoncentrowanym, profesjonalnym, osiągającym sukcesy prawnikiem. Brzmi autorytarnie, pewnie siebie i rzeczowo. W polskim traci te cechy. Jego niemiecki szef, słysząc Michała rozmawiającego po polsku z ojcem, zdradza mu, że brzmi jak dziecko. 

Niemiecki to ład, konkret i struktura. Mówiący nim bohater przynależy do lepszego świata firm prawniczych, eleganckich garniturów i wysokich pensji. Językiem polskim posługuje się, rozmawiając z barmanką oraz ojcem. Ten drugi zaś symbolizuje świat, który go zawiódł. W tym świecie i w języku tego świata bohater czuje się niepewny, wrażliwy na zranienie. Na wzorzec kulturowy nakłada się tu silnie wątek rodziny. Złe doświadczenia z ojcem ważą na odcięciu się od rodzinnego kraju i języka. 

Relacje na linii język – tożsamość doskonale opisują też książki „Loosing North” Nancy Huston czy „Lives in Translations” Isabelle de Courtivron. 

W tej pierwszej Nancy Huston opowiada o różnicy między dwoma językami, francuskim i angielskim, zdradzie swojego ojczystego języka i zasiedlaniu się w nowym. Druga zaś jest zbiorem prac wielu autorów, opowiadających o swoich doświadczeniach wielojęzyczności. Każda historia jest inna w zależności od kraju pochodzenia, rodziny, czasem polityki czy religii. 

Ciekawe są zwłaszcza refleksje osób, które wyjeżdżają z krajów opresyjnych politycznie czy religijnie. Osoby takie wskazują, jak ich ojczysty język uruchamia w nich poczucie zniewolenia, ogranicza, skutkuje włączaniem się autocenzury. Nowy natomiast daje im poczucie swobody i braku granic, poczucie odcięcia się od przeszłości.

Badania przeprowadzone wśród osób dwujęzycznych przez Nairana Ramíreza-Esparzę, z wydziału socjopsychologii na Uniwersytecie Connecticut wykazały, że badani odpowiadali na te same pytania nieco inaczej w zależności od tego, w jakim języku zadawano im owe pytania. Hispanojęzyczni Amerykanie wydawali się być w angielskim bardziej ekstrawertyczni, bardziej zgodni i wykazywali większą skłonność do szukania rozwiązania problemu. Nastawieni też byli na indywidualizm i osiągnięcie celu lub przynajmniej na wykazanie się działaniem. Nieco wyżej określali też zgodę na ryzyko i lepiej oceniali siebie. Z pewnością nie sam język, powodował taką różnicę w ich zachowaniach, lecz również kontekst kulturowy, z jakim testowani go łączyli. Niemniej i tak niniejsze badanie wskazuje, jak ogromną rolę odgrywa język w kształtowaniu nas, naszych postaw, zachowań, odczuć. 

Język, którym mówimy, kreuje nas samych. Wiele zależy tu od naszych przeżyć i związanych z nimi emocji, od naszego otoczenia (rodziny, historii, polityki etc). Także od tego, jak dany język postrzegany jest przez innych na świecie. 

Ja w każdym razie bardzo lubię mieć dwie osobowości i budzić się w dwóch różnych „wersjach” Kariny. Mimo, że nie mam wpływu na to, kiedy jaka wersja akurat się  pojawi. 

może Ci się spodobać
trening mózgu

Trening mózgu – percepcja

Trening percepcyjny jest fundamentem aktywizacji mózgu. Wspiera harmonijny rozwój dzieci i młodzieży, gdyż rozwijając zdolności wzrokowo-przestrzenne ćwiczy także…
dzień nauczyciela

Dzień Nauczycielki

Zawód nauczyciela w Polsce jest nisko opłacany, niedoceniany, sfeminizowany. A co może być ważniejszego, niż edukacja naszych dzieci,…

Czas – przyjaciel czy wróg?

Nadano mu wymiar magiczny, spersonifikowano w mitologii, zmierzono w fizyce. Można go komuś zabrać, można go zająć, wykorzystać,…