Monika Socik, fot. archiwum prywatne

Jak izolacja z powodu COVID-19 może wpływać na psychikę dzieci?

Od kilku miesięcy staramy się ograniczać kontakty z ludźmi, część z nas pracuje zdalnie, dzieci uczą się online. Jak tłumaczyć dzieciom tę trudną sytuację? Jak dbać o ich dobre samopoczucie? Na te pytania odpowiada psycholog Monika Socik.
89 udostępnień
89
0
0

Zwłaszcza w miesiącach jesienno-zimowych, kiedy funkcjonujemy trochę jak zombie – ciągle przy sztucznym oświetleniu, może okazać się to korzystne także dla nas, dorosłych. W dalszej perspektywie natomiast być może pozwoli nam to w ogóle zmienić nasze życie tak, żeby obok pracy coś z niego mieć.
Jak najbardziej. My za bardzo koncentrujemy się na profilaktyce i prewencji. To są działania hamujące. Żeby czegoś uniknąć, musimy się wycofać. Według mnie powinniśmy raczej zastanowić się nad tym, co możemy zrobić, żeby promować zdrowie z uwzględnieniem życia rodzinnego, emocjonalnego. Ważna jest równowaga – nie można wpadać w skrajności. Jesteśmy istotami społecznymi i nie możemy teraz odłożyć życia na półkę i zająć się nim za pół roku, a może dopiero za dwa lata. Jesteśmy ludźmi, którzy mają jeszcze wiele innych potrzeb, a nasi partnerzy, dzieci zasługują na nasz czas i uwagę. Świadomość i swego rodzaju obudzenie się ze stanu zamrożenia może wyzwolić w nas nowe pokłady energii.

Dążąc do pięcio-, sześciogodzinnego dnia pracy, moglibyśmy pracować intensywnie, dawać z siebie 100 procent, a potem realizować inne cele.
I to wcale nie musi być utopia. Bazując na wiedzy o człowieku, którą dziś posiadamy, wiemy, jak bardzo nasza wydajność spada wraz z liczbą kolejnych godzin spędzanych w pracy. Może zatem pandemia jest momentem, kiedy powinniśmy zmienić istniejące schematy. Spójrzmy na dzieci, bo one są prawdziwe. Nie zostały jeszcze spaczone przez konieczności i powinności. One potrafią przypomnieć nam, że nieprawdą jest, iż emocje są oznaką słabości, że są złe czy głupie. Emocje są faktem. Mówią o tym, co czujemy, jaką wartość, znaczenie przypisujemy danemu zdarzeniu. Ponadto dostarczają ważnych wskazówek na temat tego, co możemy zrobić. To jest niezaprzeczalne.

Jeśli ja czuję się w określony, to nie zmienię tego, mogę jedynie zadbać o moje samopoczucie. Czy, gdy dziecko jest sfrustrowane, agresywne, po całym dniu siedzenia na zdalnych lekcjach, oznacza, że jest z natury złe, leniwe, że coś jest z nim nie tak? Nie, ono po prostu wyraźnie pokazuje, że jakieś jego potrzeby nie zostały zaspokojone, że dana sytuacja przekracza jego możliwości. Emocje nie kłamią. I my dorośli też powinniśmy sobie na nie pozwolić, o nie się zatroszczyć, być z nimi w kontakcie, a nie je zakłamywać, udawać, że ich nie ma.

Często przychodzą do mnie osoby, które są w depresji albo mają zaburzenia lękowe. Z reguły w czasie spotkań okazuje się, że ich potrzeby emocjonalne są bagatelizowane. Niektórzy już stracili kontakt z tym, czego chcą, bo musieli się dostosować do czegoś. Ich zaburzenia wynikają z konfliktu między tym, czego pragną, a co powinni.

Zajęcia zdalne, z różnych względów, nie są najlepszej jakości. Dzieci gorzej przyswajają informacje podawane online. Rodzice, którzy martwią się, że dzieci będą miały braki w wykształceniu, sami douczają je w weekendy. Powinni to robić czy raczej pozwolić dzieciom odsapnąć?
Dzieci są proste i prawdziwe. Jeśli są smutne, płaczą, jeśli są radosne, śmieją się, kiedy są zmęczone odpoczywają. Jeśli nie zadbamy o emocje, to pewnych zadań dzieci po prostu nie będą w stanie wykonać, np. nie będą potrafiły się skupić. Dla dziecka 30 minut to maksymalny czas, który może ono wysiedzieć przy jakimś zadaniu. Nie warto więc forsować dzieci. Powinniśmy pozwolić im odpocząć w weekend i sami również sobie na ten odpoczynek pozwolić.

Jesteśmy ludźmi i potrzebujemy odpoczynku. Ważne jest dotlenienie ciała i umysłu, trzeba zapewnić dziecku możliwość poruszania się, pobiegania, pośmiania. Jeśli nie zadbamy o ciało, to umysł nie będzie w stanie wykonywać kolejnych czynności. My też powinniśmy w weekendy zadbać o to, żeby nasze ciało się zregenerowało, mózg zrestartował, wyrzucił te wszystkie „muszę”, „natychmiast”, „deadline”, bo wtedy możliwe, że od poniedziałku będziemy mieć więcej energii, więcej cierpliwości do innych i będzie się nam lepiej pracowało. I dzieciakom też, bo to są mali ludzie.

Tej autorki: O szczęście trzeba zabiegać

Tutaj mogą pojawić się głosy: „Ale moje dziecko nie wyrabia się. Ma tyle zadane, że nie udaje mu się wszystkiego opanować w tygodniu”. Co wtedy?
A co się stanie, jeśli nie odrobi tych zadań? Jakie będą konsekwencje? Dostanie złą ocenę? No i co? Edukacja nie kończy się na tym roku. Mamy całe życie, żeby się uczyć i rozwijać. Więc może lepiej byłoby dostosować sposób edukowania do obecnych warunków i możliwości dziecka, niż na siłę utrzymywać nieprzystające do okoliczności status quo. Nawet jeśli konieczne będzie przedłużenie edukacji dziecka, nadrobienie braków w kolejnym roku, może to być lepsze niż zmuszanie go do czegoś, na co ono w tym momencie nie jest gotowe. Dla nas, mimo że jesteśmy dorośli, wysiedzenie kilku godzin przed komputerem jest trudne, a żądamy tego od kilkulatka. Dla niego to może być po prostu niemożliwe. Dobrze jest pogodzić się z tym, że pewnych rzeczy nie przeskoczymy i ćwiczyć elastyczność zamiast sztywności.


Monika Socik z zawodu psychoterapeutka, współpracująca z Instytutem Zdrowia Psychicznego w Łodzi, w życiu prywatnym między innymi  matka dwójki dzieci, która dba o ich otwarte serca i umysły 

może Ci się spodobać
Sonia Alicja Bednarek

Uwolnić kobiecość

Gdzie w ciele lokalizuje się kobiecość?Jej domem jest całe nasze ciało, dlatego ważne jest, abyśmy czuły się w…

Nurt poznawczo-behawioralny | Przegląd

Terapia polega na psychoedukacji, czyli zastępowaniu dysfunkcyjnych, nawykowych reakcji w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne, korzystnymi wzorami myślenia i…