Monika Socik, fot. archiwum prywatne

Jak izolacja z powodu COVID-19 może wpływać na psychikę dzieci?

Od kilku miesięcy staramy się ograniczać kontakty z ludźmi, część z nas pracuje zdalnie, dzieci uczą się online. Jak tłumaczyć dzieciom tę trudną sytuację? Jak dbać o ich dobre samopoczucie? Na te pytania odpowiada psycholog Monika Socik.
89 udostępnień
89
0
0

Jedynacy mogą izolację odczuwać boleśniej, ponieważ w domu oprócz nich są tylko dorośli. Czy im oraz innym dzieciom spędzającym obecnie wiele czasu przed ekranami komputerów, telefonów czy tabletów, pozwalać na kolejne minuty online, gdy po szkole chcą się jeszcze spotkać przez Skype z przyjaciółmi, czy jednak odciągać je od monitora?
Tak jak my potrzebujemy porozmawiać z przyjaciółmi, tak samo dzieci. To mali dorośli. Umożliwienie im kontaktów ze znajomymi jest bardzo ważne. Dzieci i tak bardzo narzekają na jakość tych relacji. Te wirtualne nie dają im takiej wartości, jak relacje w realu. Niemniej są lepsze niż całkowity ich brak.

Interakcje społeczne są niezbędne dla prawidłowego rozwoju. Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebujemy innych w naszym życiu. Tylko w relacji z drugą osobą możemy bowiem poznać siebie, swoje emocje, swoje spontaniczne zachowania. Tak naprawdę na poziomie szkoły podstawowej rozwój społeczny i kontakty z rówieśnikami są nawet ważniejsze niż przyswajanie wiedzy.

Jednak zbyt długie przebywanie w rzeczywistości wirtualnej też może szkodzić?
Dlatego warto zastanowić się nad zapewnieniem dziecku kontaktów osobistych z innymi dziećmi. Można np. zorganizować spotkanie na podwórku czy w lesie, żeby wspólnie pobiegały, umówić się z inną rodziną, wcześniej uzgadniając z nią kwestie bezpieczeństwa, dbania o higienę. Spotkania z jednym kolegą czy koleżanką mogą okazać się kluczowe dla przetrwania przez dziecko w znośny sposób tego trudnego dla niego czasu. Przecież dorośli, mimo obaw, też chodzą do pracy. Obawiają się zakażenia, ale tłumaczą, że to konieczność. Potraktujmy jako obowiązek spełnianie potrzeb emocjonalnych dzieci.

Z własnego domu pamiętam pierwszy lockdown i zamknięcie szkół. Po kilku dniach mój syn zaczął być nerwowy, smutny. Zapytałam go, co się dzieje, a on wybuchnął płaczem, że już tak dłużej nie może, potrzebuje spotkać się z jakimś kolegą. Wcześniej rozmawiali telefonicznie, przez Skype’a, ale to okazało się niewystarczające. Dla mnie był to sygnał, że muszę o takie spotkanie zadbać. Potraktowałam sprawę priorytetowo.

Może zainteresuje Cię: Sylwoterapia – lecznicza siła drzew

Bo dzieci mają prawo do tego, aby żyć, a nie tylko rosnąć i się uczyć. Podobnie jak wielu z nas dorosłych nie chcą spędzać czasu samotnie, potrzebują kompanów do zabawy.
Samotność zabija mózg. Mam ochotę się z kimś spotkać, ale jest zakaz. Rośnie frustracja, boję się, więc utrzymuję się w tej izolacji, lecz to sprawia, że coraz gorzej się czuję. Spirala się nakręca, bo jeśli coraz gorzej się czuję, to nie chce mi się szukać kontaktu z innymi, a z upływem czasu nie chce mi się robić nic. Samotność, to, że nie realizujemy potrzeby bycia z kimś powodują, że jakość naszego życia z dnia na dzień się pogarsza. Tracimy inspirację i motywację, żeby robić coś dobrze.

Jeśli nie możemy zadbać o rówieśniczych kompanów, być może sami możemy się nimi stać. Możemy brać udział w zabawach dziecka, ale wiem, że nie każdy jest zdolny do dostrojenia się do dziecięcego świata. Możemy zapraszać dzieci do wspólnych aktywności związanych z przygotowywaniem posiłków czy utrzymywaniem czystości. Wcześniej, gdy chodziły do szkoły, być może nie miały okazji w nich uczestniczyć, a teraz to doskonały moment, by dowiedziały się u źródła np. jak powstaje ich ulubiona zupa.

Coraz więcej osób, w tym także dzieci, skarży się na kłopoty ze snem. Jeśli to reakcja na aktualną trudną sytuację, to jak sobie z tym poradzić?
Wydaje mi się, że bardzo ważne jest stworzenie sobie harmonogramu dnia. Mimo że pracujemy i uczymy się w domu, powinniśmy normalnie wstać i ubrać się, a nie chodzić w piżamie cały dzień. Zachęcam do tego, aby skoro jesteśmy wszyscy w domu, wspólnie jeść posiłki. Jeśli pracujemy zdalnie, warto przerywać tę pracę i rozmawiać z dzieckiem. Mały człowiek cały dzień przestymulowywany bodźcami z komputera, bo najpierw uczy się, a potem zabija nudę i gra w gry komputerowe, może mieć problemy z wartościowym odpoczynkiem, może wykazywać lęki, np. prosić o zapalenie światła, bo boi się postaci poznanej w wirtualnej rzeczywistości. Po pierwszej kwarantannie zgłosiło się do mnie sporo rodziców, którzy zauważyli, że ich dziecko jest uzależnione od komputera, nie chce od niego odejść, a jednocześnie robi się nerwowe i agresywne.

Pozostawienie dzieci samych sobie nie jest dobrym pomysłem. Nie przeczekujmy, aż to się skończy, bo nicnierobienie jest krokiem w stronę bezradności i depresji. Zdrowie i choroba są na dwóch krańcach continuum, ale uważny rodzic sprawdza czy podejmowane każdego dnia decyzje prowadzą w jedną, czy w drugą stronę. Organizujmy tak dzień, aby dziecko miało jakąś aktywność i urozmaicenie. By mogło wyjść na zewnątrz i trochę się poruszać, pobiegać (wycieczka do lasu, ćwiczenia w domu). By mogło tworzyć kreatywne projekty (bibuły, farby, kolorowe kartki). Można również organizować online spotkania z innymi dziećmi na wspólne treningi czy zajęcia kreatywne. Angażować dzieci do pomocy w domu – wspólnie ugotować obiad, posprzątać. Niech zaproponują menu na kolejny dzień, zaplanują zakupy produktów. To sprawi, że oderwą się od komputerów, ale i od myślenia, że nuda, że beznadzieja. To spowoduje, że będą miały poczucie sprawstwa, tak ważnego dla naszej psychiki.

W sytuacji gdy widzimy, że dziecko coś trudnego przeżywa, można wspólnie porysować, wytańczyć lub wyśpiewać emocje. Takie aktywności są świetnym sposobem na wyrażenie tego, co rozgrywa się w środku nas i zazwyczaj jest kluczowe w utrzymaniu równowagi. Wyobraźmy sobie, że zaczynamy bawić się z dziećmi, że mają teraz wytańczyć złość przy jakimś rockowym albo metalowym kawałku. Może być bardzo zabawnie, a śmiech też dobrze wpływa na odporność.

A jak zareagować, kiedy dziecko rysuje postacie w maseczkach lub odgrywa scenkę mierzenia temperatury przed wejściem do przedszkola?
To jest ich rzeczywistość, tak widzą świat. Nie powinno być powodem do zmartwienia, a możliwością do zapytania: A jak ty się z tym czujesz? Czy boisz się? Czy się złościsz? Dzieci wyrażają emocje w rysunkach – być może boją się, a może są złe, że muszą zakrywać twarz maseczką. Ważne jest, aby słuchać, co mówią o tym, co czują i się tego nie bać.

My przecież też przeżywamy tę mieszankę emocjonalną. Być może dzięki szczerym rozmowom z dziećmi sami coś w sobie odkryjemy. Są takie momenty, że jesteśmy wściekli na obowiązujące obostrzenia, czasem się boimy, zdarza się, że czujemy się bezradni. To samo może przeżywać dziecko. Możliwość wyrażenia tego i bycia wysłuchanym przez rodzica jest bardzo ważna. Tu chodzi tylko o to – czy też aż o to – żeby o emocjach, obawach mówić, zwierzać się z nich. Możemy się wtedy wesprzeć, choćby przytulając się lub wspominając czy planując dobry czas. Ze starszym dzieckiem możemy planować dobrą przyszłość, wymyślać jakieś przygody.

A teraz skomplikuję. Powiedziała pani, że pracując zdalnie możemy robić przerwy, pójść z dzieckiem na spacer. To jest bardzo ciekawy plan i każdy rodzic chętnie by go zrealizował. Ale w większości pracujemy od 8 do 16, dzieciaki mają zajęcia, więc ten spacer odbywałby się po zmroku.
Jestem ciekawa, czy nie da się tego zrobić inaczej? Czy nie można zrobić przerwy w ciągu dnia, żeby wyjść z dzieckiem, kiedy jest widno. Czy takie tematy w ogóle są poruszane z pracodawcą? A może zwierzchnicy zrozumieliby, że mamy dziecko i ono potrzebuje naszej uwagi. Uszanujmy dzieci. To jest trudny okres dla nas wszystkich i nie możemy żyć w iluzji, że możemy życie przenieść do świata wirtualnego, a naszą przestrzeń ograniczyć do kilkunastu metrów kwadratowych i udawać, że nic się nie zmieniło.

Być może to jest właśnie czas, gdy my mamy coś zmieniać. Mamy szansę zmienić nasze życie, a nie dostosowywać się do tego, co funkcjonuje na starych zasadach, ale dziś się już nie sprawdza, z mozołem ciągnąć wszystkie sznurki, by utrzymać sytuację, która obowiązywała wcześniej, np. że pracujemy osiem godzin ciągiem. Być może jest czas na refleksję, na przewartościowanie życia, zrobienie innego harmonogramu dnia i np. podzielenie czasu pracy na cztery godziny rano i cztery godziny po południu, żeby można było wyjść z dziećmi w ciągu dnia na powietrze albo pół godziny odetchnąć, pobawić się z nimi.

Moje dzieci w godzinach porannych uczą się, więc ja też muszę zorganizować sobie tak pracę, żeby popołudnie mieć głównie dla nich. Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe, myślałam: “Ojej, ale przecież klienci przychodzą głównie po południu”. Dziś stało się jasne, że moje dzieci nie mogą całego popołudnia spędzić same, czekając na mnie, bo ja mam pracę. Wymagało to ode mnie kilku rozmów z klientami, by móc inaczej zaplanować swój dzień. Niektórym propozycja przedpołudniowych sesji nawet się spodobała.

może Ci się spodobać

W świecie władców much

Skutki mobbingu rówieśniczego są porównywalne z traumą żołnierzy wracających z wojen. Jeszcze 20 lat temu dzieci były ofiarami…
teflon

Dlaczego nasz mózg jest jak teflon?

Rick Hanson, autor książki Szczęśliwy mózg uważa, że mózg jest niczym „rzep na negatywne doświadczenia i jak teflon…