Anna Zejdel, fot. Eliza Kos

Istoty roślinne – Anna Zajdel o szacunku do Matki Ziemi i feminizmie

17 udostępnień
17
0
0
Trzeba zrzucić z siebie narzutkę konsumpcjonizmu, która tak naprawdę ciąży, drapie i jest niewygodna. Polecam samodzielne myślenie w duchu „mniej znaczy więcej”, w duchu DIY, w duchu wolności – zachęca Anna Zajdel*, wokalistka, kraftywistka, feministka i zielarka.

Agnieszka Meyer: Stworzyłaś przepiękną książkę – album „Istoty roślinne”, ze wspaniałymi autorskimi zdjęciami roślin i naturalnych zwykłych ludzi. Patrzyłam na te zdjęcia z fascynacją i zastanawiałam się, czym dla ciebie są rośliny?
Anna Zajdel: Kosmitkami. Rośliny to inny kosmos niż zwierzęta, niż grzyby. Jak się człowiekowi utnie palec, to nie odrośnie. Człowiek żyje cały rok na ziemi, a roślina w określonej porze schodzi pod nią, żeby móc powtórzyć cykl. Kosmos roślin jest nieskończony, jako ludzie możemy jedynie marzyć o tym, żeby go poznać, zwłaszcza jeśli nie pogłębiamy swojej, jakkolwiek to brzmi, świadomości. Coś tam próbujemy rozumieć, coś tam wiemy, ale w rozumieniu roślin bazujemy głównie na doświadczeniu ludowym, na ich użytkowaniu i uprawianiu. Tak naprawdę niewiele rozumiemy z tego świata. Żeby pojąć chociażby niezwykłość fraktali na słoneczniku czy paproci, potrzebujemy szerszego zrozumienia biologii i matematyki. Więc próbując odpowiedzieć na twoje pytanie, mówię: rośliny są jak sny. Dzikie, prowadzące, symboliczne, mocne. Pojawiają się akurat tam, gdzie są potrzebne, są jak dobre wróżki. Tylko trzeba umieć je dostrzec, docenić i bez krzywdy skorzystać z ich mocy.

Skąd wzięło się w tobie takie pełne akceptacji nastawienie do naszej natury? Wychowanie, czyjś wpływ czy może nagle olśnienie w ogrodzie lub na łące?
Może powinnam wspomnieć o przywileju wychowywania się w sprzyjających okolicznościach natury lub o prababci, która wraz z siostrą leczyły ludzi, a może babci i dziadku, z którymi zbierałam brzozę, skrzyp i jagody. Tak było i myślę, że to wszystko jest dobrym tłem do bycia współczesną zielarką, choć nie lubię tej etykiety, bo nie czuję się na tyle mądra i doświadczona, żeby się tak określać. Natomiast moje różne wybory w wyniku choroby, którą przeszłam i zainteresowanie medycyną chińską na pewno popchnęły mnie do olśnienia na łące (śmiech).

W ludzkim rozumieniu rośliny są tłem naszego życia. Ozdobą lub pokarmem. Nie myśli się o nich jak o bogatym świecie niezależnych istot, które odznaczają się niezwykłą wrażliwością. Co czujesz zbierając, przerabiając rośliny?
Czuję jedność. Staram się nie robić tego mechanicznie, a wnikać w dany moment. Zbieranie i przetwarzanie roślin jest dla mnie jak modlitwa lub seks dla innych ludzi. Tak to czuję. Mogłabym łazić po rowach i obserwować nasiona bez końca, bawić się jak w teatrze, dotykając niecierpka, przecież on jest tak śmieszny, jak strzela z nasion! Lub grzebać za bulwami, opierać i ocierać się o drzewa. Jak dziki zwierz. Kocham to.

Wśród roślin wyjątkowo upodobałaś sobie zioła?
Pokrzywa, wrotycz, trędownik, topola, brzoza, dziurawiec, tatarak, czeremcha, olcha, babka, nagietek, głóg – to taki mój must have do całorocznego funkcjonowania. Mój kontakt z ziołami ewoluuje. Miałam taki okres w życiu, kiedy zbierałam zioła na potęgę, jak dla pułku wojska, a potem nieprzerobione, przez lata wisiały w pajęczynach. Kiedyś wpadłam na pomysł, aby dodawać je do olejów, odkrywać ich kolory i zapachy w naturalnych mydłach, które robiłam. Dziś na wyjątkowość ziół patrzę przez pryzmat potrzeb. Zależy gdzie jestem, co robię, towarzyszą mi one po prostu wtedy, kiedy ich potrzebuję. Inny zestaw na porę deszczową, inny na przesuszone włosy, jeszcze inny w okresach, gdy eksperymentuję z roślinami zamiast leków przeciwdepresyjnych.

Nie sądzisz, że nastawienie Polaków do roślin też powolutku ewoluuje w dobrą stronę np. ustępowanie tujozy, zakładanie łąk kwietnych, większe powodzenie dzikiej kosmetyki?
Tak i nie, bo na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony cieszę się, bo łąki kwietne i naturalna kosmetyka to dobre mody, z drugiej widzę i znam nasze rodaczki i rodaków, są jak dzieci we mgle. Nie zadając sobie trudu wiedzy, sięgają po mody jak po chleb. Zwłaszcza w przypadku ziół takie podążanie za modą nie zawsze musi wyjść na dobre. Można nimi zrobić krzywdę sobie lub komuś. Poza tym, a może zwłaszcza, rośliny to istoty, które żyją i potrzebują określonych warunków do tego życia, niekiedy o tym zapominamy na rzecz zaspokojenia swoich potrzeb piękna, zdrowia czy smaku.

O warsztatach produkowania naturalnych kosmetyków i ich wpływie na świadomość czytaj: „Dlaczego warto tworzyć ziołowe kosmetyki i gdzie szukać inspiracji”

Patrz chociażby moda na awokado?
Dokładnie. Wszystko, co potrzebne do pielęgnacji ciała i ducha, mamy w zasięgu ręki i nie potrzebujemy Aliexpress i masowo wycinanych lasów palmowych do szczęścia. Tylko trzeba zrzucić z siebie narzutkę konsumpcjonizmu, która tak naprawdę ciąży, drapie i jest niewygodna. Dlatego właśnie zachęcam ludzi do samodzielnego myślenia w duchu „mniej znaczy więcej”, w duchu DIY, w duchu wolności.

Czujesz misję?
Czasami wydaje mi się (śmiech), choć to nie ma nic z tak szanowanej przeze mnie skromności, że jestem z tych, co wyznaczają trendy. Nieświadomie mniej lub bardziej. Nie wiem dlaczego. Może po to, żeby innym było lżej, taka misja czy coś. Głównie jednak czuję zmęczenie. Czuję, jakbym ostatnie dwie dekady, czyli połowę życia, a mam 40 lat, była na służbie.

Wszystko co robisz, a działasz na wielu różnych frontach, wydaje się jakoś ze sobą łączyć. Twoje zaangażowanie feministyczne, pełne gniewu i bólu teksty wyśpiewywane przez ciebie w El Bandzie i to jak traktujesz inne istoty żyjące obok nas. Mam wrażenie, że boli cię tłamszenie wszelkiego rodzaju życia, okrawanie go z jego różnorodności i autentyczności.
Jedno wynika z drugiego. Nie byłoby pochwały dzikości i jednoczenia się z roślinami, gdyby nie feministyczna wrażliwość. To jest jak puzzle, wszystko się składa do kupy.

Nad czym teraz pracujesz i jakie masz największe marzenie dotyczące istot roślinnych?
Marzenia na temat istot roślinnych? Żeby wyrósł mi na dachu mech i uszczelnił dachówkę (śmiech). A nie, to było o mnie, a nie roślinach. No to, żeby ludzie przestali zajmować się monokulturami w uprawie, a poszli w bioróżnorodność i biodynamiczną ich uprawę. Aaa, to też o ludziach. Trudno marzyć w imieniu roślin. No więc… żeby dzikie Karpaty zostały dzikimi Karpatami, a puszcze, Białowieska, Knyszyńska, Piska, Bolimowska, każda, zostały puszczami, a nie polem bitwy. A jeśli chodzi o pracę, to na razie nie prowadzę zajęć, zajęłam się małą etyczną manufakturą papek, mazi i mydeł roślinnych. Jeśli chodzi o mój wkład w szerzenie wiedzy i artów, to pracuję z moją przyjaciółką nad kalendarzem księżycowym na 2021 rok (zapraszam artystki do nadsyłania prac o tematyce dzikich kąpieli dzikiespa@gmail.com) i nad kartami zielarskimi do rozpoznawania roślin leczniczych oraz magicznych. Oprócz tego z jednym z kolektywów zielarskich pracujemy nad kolejnym numerem zina @ekofemizin. Jednak najwięcej czasu i energii oddaję intencji życia wolniej i spędzania ze sobą czasu po prostu trwając. Taki czas na poznanie siebie bliżej i zaprzyjaźnienie się ze sobą, bo bez tego dalej nigdzie nie trafię bez szwanku, a już dość mam lizania ran.


Anna Zajdel (pseudonim Anna Czeremcha) – wokalistka punkowej kapeli El Banda, współtwórczyni Wściekłego Szpaleru, klipu nagranego w czasie czarnych protestów. Inicjatorka warsztatów tworzenia makatek, których wyszywanie miało stanowić wyraz ucieczki kobiet w medytację i próbę ich odseparowania się od narzuconych im ról. Wyszywane na makatkach hasła modyfikowały ludowe powiedzenia, np. „Gdzie chłop warzy, tam kobita dobry humor ma”, „Gotuj, gotuj, kochanieńki, ja pójdę zrobić rewolucję”, „Gdzie kucharek sześć, tam przyjaźń i wsparcie”, „Gdzie mąż i żona gotuje, tam wszystkim równo smakuje” , „Mądra żona tym się chlubi, że gotuje to, co lubi (i wtedy kiedy chce)”. Twórczyni warsztatów zielarskich, prowadzonych pod hasłem: „Nie kupuj. Szampon, krem i proszek do prania zrobisz sama. Z tego, co rośnie wokół”.

może Ci się spodobać
biodanza

Tańcz i poczuj życie w pełni

Biodanza, czyli taniec życia (w dosłownym tłumaczeniu „bios” z greckiego znaczy życie, „danza” – ruch pełen ekspresji) to…