Cheerleaders Bełchatów
Cheerleaders Bełchatów

Ile ważą pompony i inne ciekawostki z życia cheerleaderek

12 udostępnień
12
0
0

W przerwach między setami siatkarzy Skry Bełchatów na boisko wybiegają piękne, utalentowane dziewczyny. Jak długo trzeba trenować, aby być cheerleaderką, co dziewczyny robią w trakcie gry siatkarzy i dlaczego noszą ze sobą prostownice do włosów – pytamy o to jedną z członkiń Cheerleaders Bełchatów.

18 lat temu w liceum im. Kochanowskiego w Bełchatowie nauczycielka wychowania fizycznego Ewa Kubiak założyła szkolny zespół taneczny. Po dwóch latach dziewczęta zaczęły tańczyć podczas występów Skry Bełchatów. Właśnie wtedy nadały swojemu zespołowi nazwę Cheerleaders Bełchatów. Dziś założycielka grupy, choć cały czas kibicuje dziewczynom, nie uczestniczy już aktywnie w ich karierze cheerleaderek. Obecnie kierownikiem zespołu jest Dominika Szala, która zna go od podszewki, gdyż była jedną z pierwszych tancerek i tańczy do dzisiaj. Zazwyczaj to właśnie Dominika przychodzi na próbę z proponowaną muzyką, konkretnymi pomysłami, czasami z gotową choreografią. Zdarza się też, że dziewczyny z zespołu robią burzę mózgów. Każda dodaje coś od siebie i w ten sposób – z połączenia różnych stylów, form oraz kreatywnej zabawy, zamiast uporządkowanego treningu – rodzi się fajny choreograficzny koncept.

Jak zostać cheerleaderką?

Najmłodsze dziewczyny mają po 15 lat, najstarsze dwa razy tyle. Tańczą zarówno uczennice liceów, jak i kobiety aktywne zawodowo. Zespół tworzy od 8 do 10 dziewczyn. Jak połączyć pracę, szkołę, życie rodzinne z treningami?

– Ponieważ robimy to z pasji, przychodzenie na treningi to dla nas świetna odskocznia po całym tygodniu rozmaitych obowiązków – opowiada Magdalena Kobylarz, tańcząca w Cheerleaders Bełchatów prawie siedem lat. – Większość z nas jest w zespole kilka lat, przyzwyczaiłyśmy się do siebie, lubimy się spotykać. Staramy się tak układać nasze zajęcia, żeby uczestniczyć w treningach i meczach, kiedy są grane w Bełchatowie lub Łodzi. Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki, trwają dwie godziny. Pilnujemy się, by ich nie opuszczać, bo trening to podstawa tego, żeby później dobrze wypaść na meczach. Przygotowujemy się zawsze bardzo rzetelnie, chcemy w każdym meczu być jak najlepsze, błyszczeć i uatrakcyjniać swoim pokazem wydarzenie sportowe.

Jak wyglądają treningi?

Dziewczyny zaczynają od lekkiej rozgrzewki. Następnie przypominają sobie choreografie, które tańczyły wcześniej i szlifują je. Nie mają żadnego trenera z zewnątrz, który pokazywałby im skomplikowane figury. Wszystko opracowują i wypracowują same.

– Jesteśmy otwarte na osoby, które chcą tańczyć, więc nie podnosimy poprzeczki bardzo wysoko, by ewentualne ochotniczki nie czuły obaw, że brak umiejętności je zdyskwalifikuje. Wszystkie jesteśmy na podobnym poziomie, nie mamy gwiazdy. Dla nas najważniejsza jest fajna atmosfera w grupie – mówi Magda. – Praktycznie co trening powstają nowe układy. Od jakiegoś czasu mamy taką werwę do działania, że tworzymy naprawdę dużo nowych choreografii. Zdarza się tak, że opracujemy jakiś pokaz i nie zdążymy go zatańczyć, bo nie było już miejsca pomiędzy setami. A potem nie ma go kiedy wykorzystać, bo ciągle pojawiają się nowe. Zdarza się, że co trening robimy coś nowego, ale czasem dwa, trzy treningi sobie leniuszkujemy i powtarzamy jeden układ, nieznacznie go tylko modyfikując.

Przy jakiej muzyce tańczą?

– Najczęściej przy takiej, przy której da się tańczyć – odpowiada cheerleaderka. – Czyli przy czymś skocznym, przy czymś, co ma fajny rytm, co po prostu porusza. Nie mamy określonego stylu, bo tańczymy i do muzyki popularnej, i do hip-hopu, czasami nawet do muzyki disco polo. Naprawdę żaden kawałek nie jest nam straszny. Przy każdej muzyce potrafimy się bawić, czerpiąc radość z tańczenia.

Ciekawostki z szatni

W ciągu jednego meczu cheerleaderki mają maksymalnie cztery wyjścia, ponieważ tańczą po każdym zakończonym secie. To, ile razy publiczność będzie miała okazję oglądać ich pokaz, zależy od zawodników – jeśli mecz zakończy się wynikiem 3:0, są tylko dwa pokazy.

Dziewczyny zobowiązane są do pełnienia funkcji reprezentacyjnej zespołu sportowego, dlatego na boisku muszą prezentować się nienagannie.

– Stroje zapewnia drużyna. Ważne jest, aby można było w nich wygodnie tańczyć. Na każdy układ mamy przygotowany inny zestaw – coś, co będzie pasowało stylem do pokazu, do muzyki. Na każdy mecz zabieramy ogromną torbę, bo muszą się w niej zmieścić cztery komplety strojów i kilka par butów. Oczywiście umawiamy się wcześniej, co i w czym tańczymy, bo w domu mamy po kilkanaście spódniczek, spodenek, bluzek z logo i elementami graficznymi drużyny i zabranie wszystkich jest niemożliwe – śmieje się Magda.

Okazuje się, że nieodłącznym atrybutem cheerleaderki jest… prostownica do włosów.

– Podczas meczu mamy bardzo mało czasu, zaledwie tyle, aby się przebrać, przypomnieć sobie na szybko układ, który za moment będziemy tańczyły. Dlatego raczej malujemy się w domu, ale zabieramy ze sobą prostownicę, ponieważ wilgoć i dynamiczny ruch sprzyjają destrukcji fryzury, więc kiedy siatkarze grają, jest czas, by ją szybko poprawić.

Wielka chwila – mecz

Zazwyczaj na treningach cheerleaderki umawiają się, która z nich może być na meczu i opracowują choreografię pod konkretny skład. Zdarza się jednak, że któraś nie dotrze na występ.

– Wtedy przeorganizowujemy układ – ćwiczymy tak dużo, że nie jest to dla nas kłopot – twierdzą dziewczyny. – Po tylu treningach jesteśmy w stanie odnaleźć się w każdym miejscu, nie ma problemu, kiedy któraś musi przejść z pierwszego rzędu do drugiego czy odwrotnie. Na próbę mamy przecież cały set (śmiech).

W trakcie każdego setu siatkarzy dziewczyny pracują nad układem, który za moment zaprezentują publiczności. Tuż przed końcem rozgrywki ustawiają się gdzieś z boku boiska, w napięciu czekając na wejście. Charakterystycznym elementem występu cheerleaderek są pompony.

– Nie są ciężkie, jeśli trzeba je tylko podnieść. Ważą po 200 gramów na rękę. Ale tańczenie z nimi wymaga wielu godzin ćwiczeń – wyjaśniają. – Zdarza się, że trzeba wykonywać skomplikowaną, rozbudowaną sekwencję ruchów pomponami w bardzo krótkim czasie i osobie niewprawionej mogłoby to sprawić problem. Żeby pompony wyglądały ładnie w ruchu, trzeba mieć silne ręce.

Każdy mecz jest ważny, ale szczególnych emocji dostarczają rozgrywki, w których siatkarze grają o pierwsze miejsce. Trybuny są wypełnione po brzegi, kibice oczekują zwycięstwa, wówczas i cheerleaderkom udziela się stres. Dzieje się tak i wtedy, gdy występują podczas meczów siatkarzy Skry Bełchatów, kiedy ci grają jako gospodarze w Łodzi. A jak jeszcze nagłośnienie nie jest idealne i dziewczyny muszą tańczyć trochę na pamięć, napięcie rośnie.

Magda wspomina także mecz mistrzostw świata w piłce plażowej, które wygrała drużyna Polski. Ale zapamiętała go głównie z powodu… niedoskonałości podłoża.

– Połączenie piasku i tańca nie jest najlepszym pomysłem. Na podłożu, które jest płaskie tańczy się po prostu lekko, przepięknie. Na piasku oczywiście tańczyłyśmy na bosaka, stopy się zapadały i był spory problem z prawidłowym wykonaniem figur. Potem miałyśmy niezłe zakwasy…

Dziewczęta tańczą także podczas meczów piłki nożnej, wtedy występują w barwach GKS Bełchatów.

Zdarza się, że któraś z cheerleaderek pomyli układ, potknie się i zaburzy choreografię.

– Żadna z nas nie jest perfekcyjna. Nikt nie jest. Szczególnie w grupie trudno o pokaz idealny. W pracy zespołowej każde ogniwo ma znaczenie i mimo że staramy się wypaść jak najlepiej, czasem stres, chwila dekoncentracji, zapomnienie o jakimś elemencie powodują, że coś pójdzie nie tak. Zdarza nam się mylić, ale nie przejmujemy się tym, tylko idziemy do przodu. Na każdym meczu jesteśmy nagrywane, aby móc potem przeanalizować błędy i wyciągnąć wnioski. Ale chyba nie zaliczyłyśmy jeszcze żadnej ekstremalnej wpadki – mówią.

Codzienność cheerleaderki

Można by się zastanawiać czy po czterech godzinach treningu i okresowych występach na meczach cheerleaderkom potrzebne są jeszcze inne zajęcia sportowe. Dziewczyny nie mają jednak wątpliwości, że o swoją sprawność i kondycję muszą dbać także poza oficjalnym harmonogramem zajęć.

– Myślę, że trening cheerleaderek to taki trening cardio – mówi Magda. – Jesteśmy sprawniejsze, dzięki wypracowanym endorfinom – promienniejsze, no i na pewno zdrowsze. Na treningi cheerleaderek i mecze poświęcamy sporo czasu, ale poza tym staramy się dbać o siebie indywidualnie. Niektóre ćwiczą w domu, inne chodzą do siłowni.

Dziewczyny z Cheerleaders Bełchatów lubią dbać o swój wygląd, bo jak mówią: „Przecież prezentujemy się dużej publiczności i chcemy być dobrze oceniane”, ale nie tracą przy tym przekonania, że najważniejsze w tym wszystkim jest po prostu bycie sobą i czerpanie radości z zabawy, jaką jest cheerleaderstwo.

– Bycie cheerleaderkami pozwala nam robić coś fajnego, we wspaniałym towarzystwie. Żadnej z nas nie satysfakcjonuje życie, w którym tylko przychodzimy ze szkoły, z pracy do domu, z domu idziemy do pracy/do szkoły. Nie lubimy monotonii. Cenimy tę odskocznię, jaką jest dla nas zespół. Na treningach, występach mamy możliwość wyładowania energii w pozytywny sposób. Jesteśmy grupą fajnych babeczek i mamy okazję regularnie się ze sobą spotykać. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyte. Śmiejemy się, plotkujemy, trochę kłócimy, ale potrafimy ze sobą współpracować. Nasze pokazy są doceniane przez publiczność i sprawia nam to dużą frajdę – wyjaśniają.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
róża kozakowska

Złote piekło Róży Kozakowskiej

Jako dziecko przeżyła koszmar. Wychowała się w barakach, doświadczyła przemocy. W końcu straciła też zdrowie. Codziennie walczy z…
architektura po pandemi

Architektura po pandemii – nowe trendy

Pandemia koronawirusa zmieni architekturę i projektowanie wnętrz: w mieszkaniach i domach będzie więcej przestrzeni, aby domownicy mogli się…