ścieżka sensoryczna w ogrodzie Lema Kraków fot. Marta Włodarczyk

Hortiterapia, czyli ogród pięciu zmysłów

4 udostępnień
4
0
0
Nędzny, kłujący i nieprzyjazny żywopłot nie jest już na szczęście idealnym rozwiązaniem parkowym dla architektów zieleni miejskiej. Zaproszeniem do skorzystania ze spaceru są ogrody sensoryczne, które mają karmić nasze zmysły i koić nerwy.

Zbudowanie takiego miejsca publicznego wymaga przemyślenia wielu aspektów – odległości od transportu miejskiego, wielkości działki, topografii terenu. Nie mniej ważny jest scenariusz ogrodu sensorycznego, który nie może być przypadkowym zbiorem nasadzeń. Hortiterapia, czyli terapia ogrodnicza, wymaga wielopłaszczyznowego podejścia, dlatego założenie ogrodu musi stanowić starannie przemyślaną całość. Tylko wtedy i zdrowi, i niepełnosprawni będą mogli w takim miejscu w pełni korzystać z dobrodziejstw kontaktu z naturą.

Głaskanie świata

Dotyk jest pierwszą formą, za pomocą której w okresie noworodkowym dziecko poznaje otoczenie, dlatego właśnie tak potężny nacisk kładzie się aktualnie na przytulanie dziecka od momentu narodzin. Dotyk to także forma „czytania” otoczenia przez osoby niewidome lub niedowidzące. Dlatego w ogrodzie sensorycznym nie może zabraknąć różnych faktur nawierzchni.

Geogródek w ogrodzie Lema Kraków fot. Marta Włodarczyk

Ścieżka wyłożona otoczakami doprowadzi do oczka wodnego, a wysypana korą do terenu z wonnym ogródkiem ziołowym. Dojście do drzew, możliwość ich dotknięcia, kontaktu z różnorodną strukturą pni – rozpoznania gładkiej kory buka czy popękanej powierzchni akacji – to dodatkowy aspekt terapii. Drzewa emitują również dodatnie jony, które pozytywnie wpływają na zdrowie człowieka. Dla dzieci atrakcją jest możliwość pogłaskania kwiatów i zapoznania się z różnorodnością zbóż: kłujące (jęczmień, żyto), twarde (owies, proso), kolba kukurydzy z miękką kitą itd.

Feeria barw

Ogród z zasady kojarzy się z paletą kolorów, wielobarwnymi rabatami i widokiem motyli nad kielichami kwiatów. Wzrok przyswaja jednak nie tylko barwy, ale i pokrój drzew, różnorodność kształtów. Tematem ogrodu sensorycznego może być kolorystyka czterech pór roku. Pozwala ona wielokrotnie wracać do tych samych miejsc, by odkryć na nowo, jak w ciągu kilku miesięcy dochodzi do wysycenia barw – z jasnej zieleni do soczystej ciemnozieloności, przez pieszczące oko jesienią ochry, żółcienie, pomarańcze i burgundy, po zimową biel.

Zamknij oczy i wąchaj

Praktyki medytacyjne czy relaksacyjne zalecają wypracowanie własnej ścieżki wyciszenia, czemu niewątpliwie pomaga zastosowanie przyjemnego zapachu olejku lub kadzidła. Ogród może pomóc nam w znalezieniu swojego źródła spokoju właśnie przez odpowiedni dobór aromatów, które uwalniane są przez cały okres wegetacji z różnym nasileniem w zależności od pory dnia, nasłonecznienia i wilgotności powietrza. Upajająca woń kwiatów róży czy lawendy, fala ziołowego zapachu znad zielnika, gdzie po nocnym deszczu parują liście mięty, bazylii i melisy, wtykanie nosa w śnieżne konwalie czy słodkie fiołki – tak kojarzą się ogrody. I jeszcze lekkie oszołomienie podczas spaceru wieczorową porą, gdy jaśminowce wonne wybuchają aromatem, budzącym zmysły (nic dziwnego, że od wieków kwiaty te wykorzystywane były w rytuałach magii miłosnej).

Gdzieś coś trzeszczy i szeleści

Polisensoryczne działanie ogrodu zakłada również stymulację zmysłu słuchu, stąd właśnie np. w krakowskim ogrodzie sensorycznym pojawił się element małej architektury: hotel dla owadów wśród klombów kwietnych.

Hotel dla owadów w ogrodzie Lema Kraków fot. Marta Włodarczyk

Bzyczenie i szelest odbierane są przez mózg jako informacja o obecności owadów, daje to poczucie bezpieczeństwa. Bliski szum (błonkowate skrzydła) identyfikowany jest przez nas jako niegroźny, dodatkowo tamuje miejski hałas z jego kakafonią dźwięków. Spacer po ścieżkach ogrodu urozmaica poszukiwanie dźwięku ciurkającej wody i odnajdywanie zakamarków z fontannami i strumykami. Chrzęst żwiru i suchych liści niejako automatem zmusza do rozpoczęcia procesu słuchania, czasem dodatkowym bodźcem stają się dzwonki wietrzne lub, jak w Ogrodzie Lema, instrumenty muzyczne, z których korzystają odwiedzający eksperymentatorium na wolnym powietrzu.

Słodycz czy kwas

Ogród to również smak tych roślin, które są zdatne do spożycia przez ludzi. Założeniem ogrodów sensorycznych jest łatwy dostęp do bylin, krzewów, drzew, stąd pojawiające się w projekcie leszczyny i orzechy włoskie (przyciągające jak magnes wiewiórki, których spotkanie podczas spaceru jest dodatkowym walorem), jabłonie czy truskawki pnące. Architekci krajobrazu realizują projekty oparte na obserwacji ludzkiej psychiki i dobrze wiedzą, jak intensywnie zapamiętuje się smak malin z wygrzanej słońcem polanki.

Prywatny Eden

Planując ogród, należy pamiętać o różnorodności nie tylko roślin, ale również o małej architekturze: altanie, dającej cień w słoneczne letnie południe, szmerającym oczku wodnym, ławce, pozwalającej swobodnie podziwiać krajobraz, bo nie zawsze chcemy przecież na stojąco przytulać się do drzew. Sybarytom przydałby się jeszcze hamak lub wygodny fotel, który pozwoli im pracować w relaksujących okolicznościach albo leniwie wypoczywać. Nasz własny ogród sensoryczny nie musi być wielohektarowy. Umiejętne zaplanowanie i ustawienie kilku doniczek na balkonie również pozwoli uczynić ten skrawek przestrzeni kawałkiem raju. Zacznijmy od zabezpieczenia przed komarami, w czym wybitnie pomogą takie rośliny jak komarzyca, geranium czy pelargonia – mają delikatny, nieinwazyjny dla człowieka zapach, za to na owady działa odstraszająco. Z lawendą należy uważać, bo choć jej zapach dla komarów jest nieprzyjemny, to kwiaty przyciągają duże ilości pszczół, co na małym tarasie lub balkonie może być męczące przez stałe ryzyko kontaktu z nimi (a dla alergików wręcz niebezpieczne). Ustalmy, jakie rośliny możemy dobrać do naszej ekspozycji na światło. W cieniu bez problemu rosnąć będą wonne bazylia i mięta, na balkonie mocno nasłonecznionym nie zostaną spopielone kochające słońce szałwia, rozmaryn, tymianek. Co roku sycenie oka barwą zapewnią nam surfinie, petunie, różnokolorowe koleusy i niedośpiany. Nie bójmy się zaczynać wczesną wiosną, wprowadzając na balkon bratki i stokrotki, natomiast pierwsze przymrozki przetrwają wrzosy.

Cieszmy się naszą małą oazą, głaszcząc rośliny, by ich zapach falował i przedostawał się do naszego domu.

1 komentarz
  1. Dodałbym jedynie, że na pozytywne efekty dbania o rośliny zbawienny wpływ ma ponoć…. rozmowa z nimi 🙃🙂🙃. Taka dodatkowa interakcja. Tekst super, brawoooo 👍

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać

Sztuka zen w łucznictwie

Co wspólnego ma sztuka zen z łucznictwem? To zapewne pierwsza myśl, która pojawia się w naszej głowie. Okazuje…

Technika uważnego oddechu

Oddychasz każdego dnia około 22 tysięcy razy. Ilu tych oddechów jesteś świadomy? Ciało i umysł to naczynia połączone, a…
biodanza

Tańcz i poczuj życie w pełni

Biodanza, czyli taniec życia (w dosłownym tłumaczeniu „bios” z greckiego znaczy życie, „danza” – ruch pełen ekspresji) to…