Hokusai w Krakowie

12 udostępnień
12
0
0

Nie lada gratka dla miłośników japońskich drzeworytów. W krakowskim Muzeum Narodowym otwarto wystawę czasową „Hokusai. Wędrując…”, na której do 5 grudnia można podziwiać blisko 180 plansz drzeworytniczych oraz 45 albumów słynnego japońskiego artysty.

W 2015 roku w Królewskim Muzeum Sztuki w Ueno pierwszy raz po wielkiej tragedii, jaka miała miejsce w Japonii w 2011 roku (zniszczenie przez tsunami elektrowni atomowej w Fukushimie) odbyła się wielka retrospektywna wystawa drzeworytów. Pokazano na niej jeden z najsłynniejszych drzeworytów na świecie – „Wielką falę w Kanagawa” Hokusai Katsushika (1830–1833). Obawiano się, że zaprezentowanie publicznie tego dzieła, pokazującego wielką falę, wzbudzi niepokoje społeczne. Jednak w 2015 roku emocje po tragedii nieco zelżały, a kolejka chętnych, by obejrzeć wiekopomne dzieło Hokusaia była tak długa, że zagraniczni turyści wątpili, czy w dniu otwarcia uda im się dostać do środka muzeum. Na szczęście Japończycy to naród niezwykle zdyscyplinowany i uporządkowany. Tłum sukcesywnie posuwał się w równym rządku do przodu i nikt nie został odprawiony z kwitkiem. Ci, którzy mieli okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu, z pewnością byli usatysfakcjonowani. Japońskie drzeworyty potrafią bowiem zachwycić detalem, precyzją wykonania i wyrafinowanym artyzmem.

Hokusai, czyli ukiyo-e

Ukiyo-e (jap. 浮世絵 ukiyo-e) to rodzaj malarstwa i wielobarwnego drzeworytu japońskiego, w którym kolory i elementy dekoracyjne początkowo nanoszono ręcznie, a potem przy użyciu matrycy, funkcjonujący od połowy XVII do XIX wieku. Dzieła ukiyo-e zwane są często obrazami przepływającego świata lub obrazami przemijającego świata.

Za twórcę gatunku uważany jest Hishikawa Moronobu (około 1618–1694). Około sto lat później Suzuki Harunobu wymyślił drzeworyt wielobarwny (nishiki).

Gdy w XIX wieku, po 220 latach zamknięcia, Japonia otworzyła się w końcu na wpływy obce, a więc również na przybyszów z Zachodu, fascynacja japońskimi twórcami ukiyo-e, w tym Hokusaiem była ogromna. Inspirowali się nimi zwłaszcza impresjoniści – Monet, Degas czy van Gogh. Ten ostatni był pod takim wrażeniem drzeworytów i zwojów japońskich, że porzucił swoją pracownię i wyruszył na wieś w poszukiwaniu „japońskiego światła”. Krytycy sztuki widzą inspirację Hokusaiem szczególnie w jego kompozycji „Gwiaździstej nocy”.

Słowo o tej samej wymowie co ukiyo, ale innej pisowni pierwotnie wyrażało buddyjską ideę przejściowej natury życia, świata smutku i zmartwień. Nowy homonim (z użyciem innego znaku kanji) wyrażał postawę radości życia i był przeciwieństwem tej pesymistycznej postawy. Hedonistyczna kultura, która uwielbiała życie w „płynącym świecie”, została szczególnie dobrze wyrażona w produkcji drzeworytów, które udostępniano każdemu – w postaci obrazów uwodzicielskich kurtyzan, ekscytujących aktorów kabuki i słynnych romantycznych widoków. Po raz pierwszy artyści zainspirowali się i odpowiedzieli na zainteresowania i preferencje ogółu społeczeństwa – nie była to tylko sztuka dla elity. Na Zachodzie największym powodzeniem cieszyły się odważne, niemal pornograficzne sceny z domów publicznych – w okresie 1603–1867 powstało takich przybytków mnóstwo w dzielnicach rozrywki największych miast japońskich. Nie przypadkiem innym równie sławnym drzeworytem, powielanym na pocztówkach, jest gejsza paląca opium.

„Hokusai i jego koledzy po fachu elektryzowali świat bardzo odważnymi drzeworytami już w epoce wiktoriańskiej” – pisze Matt Alt w Czystym wymyśle. Jak japońska popkultura podbiła świat. „W Paryżu na przełomie wieków zaproszenie kobiety do siebie na oglądanie japońskiej kolekcji było ówczesnym odpowiednikiem naszego podrywu na Netflix and chill” (chodziło o tzw. shunga, czyli obrazy wiosenne, głównie o tematyce erotycznej).

Drzeworyty ukiyo-e stały się plastycznym środkiem opisu „przepływającego, ulotnego świata” mieszkańców miast, zjawisk przyrody, w tym także ludzi sztuki, zwłaszcza zawodników sumo, aktorów i kurtyzan. Drzeworyt, obok teatru kabuki i popularnej literatury kibyōshi (ilustrowane książki z żółtymi okładkami) stanowił jeden z trzech zasadniczych filarów kultury ukiyo. Artyści ukiyo-e wykorzystywali różne techniki, tworzyli ryciny i ilustracje książkowe, reklamy teatru kabuki oraz ulotki reklamowe, jakbyśmy dziś powiedzieli.

Z czasem pracę ręczną zastąpiła matryca, co umożliwiło tworzenie większej ilości odbitek – to przyczyniło się też do szerokiego rozpowszechnienia gatunku. Ale masowa produkcja nie umniejszyła artyzmu. Technika ukiyo-e pozostała nadal bardzo wyrafinowana – w małym muzeum w Osace (Kamigata Ukioy-e Museum) można spróbować samemu zmierzyć się z tą sztuką i zobaczyć, że nie jest to łatwa technika. Niektóre dzieła ukiyo-e są niezwykle precyzyjne – pokazują takie detale jak kosmyk włosa czy strukturę materiału, z którego wykonane jest ubranie postaci.

– Drzeworyty ukiyo-e symbolizują to, co Japończycy kochają najbardziej – łączenie historii swojego kraju z piękną formą – mówi Jolanta Młodawska-Bronowska, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, organizatorka Dni Japońskich, zawodowo zajmująca się współczesną gospodarką Japonii. – Mój ukochany obraz ukiyo-e, który mam zaszczyt mieć w domu, a otrzymałam jako prezent, to dzieło innego wspaniałego artysty, Sharaku Tōshūsai. Przedstawia on parę aktorów kabuki, grających postaci Fujinami oraz Kozasa. Ta para w sztuce przeciwstawiana jest sobie jako osoby kontrastujących charakterów (dobry – zły).

Spotkanie z Hokusaiem

W Tokio jest kilka prywatnych muzeów, w których ukiyo-e można oglądać stale i podziwiać takich mistrzów, jak Utagawa Hiroshige (pejzaże) czy Kitagawa Utamaro (erotyczne postacie kobiet).

Jednak nie trzeba lecieć aż do Japonii, żeby doświadczyć spotkania z tą sztuką.

Od 13 sierpnia w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie prezentowana jest wystawa czasowa „Hokusai. Wędrując…”. To pierwszy tak duży pokaz drzeworytów Hokusai Katsushika w kolekcji muzeum. Obejmuje blisko 180 plansz drzeworytniczych oraz 45 albumów tego artysty.

Hokusai urodził się w 1760 roku w Edo – dzisiejszym Tokio. Drzeworytnictwem zajął się w wieku 15 lat, a pierwsza sygnowana przez niego praca powstała, gdy miał lat 19.

Hokusai jest jednym z czołowych malarzy i grafików XIX-wiecznej Japonii. W ciągu swojej 70-letniej kariery (zmarł w wieku 90 lat) stworzył dzieła o mistrzowskiej jakości, pozostawiając po sobie niezliczoną ilość prac – ponad 3000 kolorowych drzeworytów, około 1000 obrazów, ponadto kilkaset ilustrowanych książek i setki rysunków.

Pod koniec życia artysta – jak pisał Feliks Jasieński, propagator jego sztuki w Polsce – „ubierał się jak wieśniak, chodził z dwumetrowej długości koszturem, odmawiając na ulicy półgłosem modlitwy buddyjskie, by mu spotykani po drodze znajomi głowy nie zawracali i czasu nie zabierali” i sam siebie określał mianem „starca opętanego malarstwem”.

Koncepcja wystawy w krakowskim Muzeum Narodowym jest dosyć nietypowa. Zorganizowano ją na wzór wędrówki kupców po Japonii z dawnych czasów. Całość została zaaranżowana w formie kamiennej drogi, a przed wejściem (i po wyjściu) z wystawy na widza czeka animacja.

Najpierw można podziwiać pejzaże najważniejszego traktu handlowego Tōkaidō i ludzi nim podróżujących. Później zderzamy się z majestatem i sacrum góry Fuji, przedstawionej między innymi w słynnej serii mistrza „Trzydziestu sześciu widoków góry Fuji” (cykl ten osiągnął taki sukces, że stał się symbolem nie tylko sztuki japońskiej, ale azjatyckiej w ogóle).

Podróżujący po wystawie – przy wyjątkowym cyklu wodospadów – znajdą miejsce na odpoczynek, a idąc dalej mogą podziwiać mroczny świat duchów („Opowieści przy stu knotkach”), legend i przypowieści, a także zgłębiać interpretacje klasycznej poezji japońskiej („Sto poematów opowiedzianych przez piastunkę”).

Wystawa to nie tylko uczta wizualna, ale też intelektualna. Wielką wartością tego przedsięwzięcia jest bezpośrednie tłumaczenie wierszy kyōka z kart książek Tōtō shōkei ichiran oraz z plansz drzeworytów surimono przez wybitną tłumaczkę tej poezji Bożenę Murakami. Surinomo to dosłownie „drukowana rzecz”, a więc drzeworyty wykonywane na zamówienie, w niewielkiej liczbie kopii, przeważnie z droższych materiałów. Tworzono je na specjalne okazje, z wyjątkowym kunsztem i najwyższą dbałością, która może cechować drzeworyt.

Co istotne, obok Hokusaia, cichym bohaterem wystawy jest też Feliks Jasieński, który w 1920 roku ofiarował swoje zbiory Muzeum Narodowemu w Krakowie. Jasieński był znawcą i krytykiem sztuki, kolekcjonerem i propagatorem sztuki japońskiej, podpisującym się pseudonimem Manggha, który zaczerpnął z inspiracji zbieranymi przez siebie woluminami Hokusai Manga.

Warto przeczytać: „Dama z łasiczką” czeka na odwiedzających

Osoby, które po polskiej wystawie mimo wszystko poczują niedosyt ukiyo-e, od 30 września 2021 roku w British Muzeum w Londynie mogą wybrać się na wystawę nigdy niewystawianych grafik Hokusaia – „Hokusai: The Great Picture Book of Everything” do ilustracji książki, która nigdy nie została ukończona. Znawcy byli przekonani, że rysunki te zaginęły, ale po wielu latach pojawiły się na aukcji i od 2020 roku są w posiadaniu muzeum. Rysunki te m.in. poprzedzają powstanie najsłynniejszych drzeworytów. 10 ze 103 rysunków można też obejrzeć online.

Warto na własne oczy zobaczyć, że powielana na notesach, plakatach i pocztówkach czy nawet na… fasadach moskiewskich wieżowców Etalon City „Wielka Fala w Kanagawa” jest jedynie częścią cyklu zatytułowanego „Trzydzieści sześć widoków góry Fuji” Hokusaia. Warto poznać wybitnego japońskiego drzeworytnika okresu Edo i odkryć w nim także świetnego rysownika, pejzażystę, ilustratora i karykaturzystę.

A jeśli po spotkaniu z nim ktoś złapie bakcyla na ukiyo-e, Jolanta Młodawska-Bronowska poleca warsztaty ukiyo-e w Łodzi, prowadzone przez Tomasza Kawełczyka z ASP. A nuż i w naszych rodakach drzemie niejedna drzeworytnicza dusza.

Tej autorki: Pani Kropka – najlepiej opłacana artystka na świecie

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco