most rowerowy przez Odrę
Most rowerowy przez Odrę, © Jacek Zemła

Gratka dla cyklistów – rowerem po torze dawnej kolei

24 udostępnień
24
0
0

To są naprawdę cudowne ścieżki. Przede wszystkim nie ma na nich samochodów (są zbyt wąskie, żeby wjechało na nie auto). Prócz tego biegną łagodnie, bez górek i dołków, bo przecież pociąg nie podjechałby pod strome wzniesienie ani z niego nie zjechał. Temu służy niwelacja terenu, czyli przekopy i nasypy, dzięki którym tor biegnie niemal zupełnie poziomo. Trasy te prowadzą również z dala od dróg, przez dzikie i niedostępne miejsca, omijając wszelkie skupiska ludzkie i cywilizację. Gdy dodać do tego gładką jak stół, zrobioną za unijne dotacje asfaltową nawierzchnię, to jest to istny raj dla rowerzysty!

Takich ścieżek kolejowo-rowerowych jest coraz więcej. W ubiegłym roku otwarto nawet jedną transgraniczną, łączącą Jastrzębie-Zdrój z czeską Karviną. Niestety póki trwa pandemia, jechać do Czech nie można. Pozostają więc ścieżki rodzime, polskie. Tych na szczęście jest sporo.

Na początek proponuję krótką wyprawę, na rozgrzewkę – do podłódzkich Koluszek. Tu zamieniono dawną wojskową bocznicę biegnącą w głąb przepastnego lasu w ścieżkę rowerową. Nie jest długa, ma raptem cztery kilometry. Ale jedzie się bardzo przyjemnie, a po drodze są wiaty przystankowe i ławeczki, gdyby ktoś chciał odpocząć.

Prawdziwą gratką dla amatorów naprawdę mocnych wrażeń jest 15-kilometrowa trasa z Nowej Soli do Kolska, a nawet trochę dalej, do granicy województwa lubuskiego i wielkopolskiego. Po drodze przejedziemy przez niezwykłej urody most kolejowy na Odrze, po którym kiedyś jeździły parowozy ciągnące wagony. To tzw. most w Stanach. Kolej w tym miejscu padła 25 lat temu, ale dopiero w ubiegłym roku wykorzystano stojący bezczynnie most dla turystyki rowerowej. Przejazd nim to wielka atrakcja i na długo pozostaje w pamięci, choćby z racji nieskażonej i bardzo bujnej przyrody na nadodrzańskich łęgach. No i ta wysokość nad lustrem wody…

Polecam też wyprawę do Milicza, który mieni się rowerową stolicą Polski. A to dlatego, że oplatające miasto linie dawnej kolejki wąskotorowej zamieniono w asfaltowe trasy dla rowerzystów. Można dzięki nim zwiedzić słynne Stawy Milickie, unikalny zespół zbiorników wodnych założonych przez cystersów jeszcze w średniowieczu. Przyroda jest tu nieskazitelna, a mnogość ptaków, ryb i roślin wodnych nadaje temu miejscu cudowny charakter. W dodatku trasy nie są długie, od Milicza oddalają się maksymalnie na 20 km.

  • Widok na Odrę z mostu
  • Stara stacyjka przy dawnej linii kolejowej
  • Tablica
  • Ścieżka PL-CZ w okolicach Jastrzębia Zdroju
  • Okolice Milicza

Kto chce pojeździć konkretnie, może udać się na inną ścieżkę poprowadzoną śladem dawnej wąskotorówki – na Pomorze Zachodnie. Kolejka kursowała pomiędzy Karlinem a Gryficami z odnogą do Kołobrzegu. Pokryto tutaj asfaltem blisko 60 km byłych torów. Trasa wiedzie przez Gościno i Rymań nad czyste i nadające się do kąpieli jezioro Popiel. Wytrawny rowerzysta przejedzie tę trasę w dwie strony jednego dnia, ale po co się męczyć. Po drodze są miejsca noclegowe, można też od razu wybrać skróconą wersję, np. z Gościna nad Popiel i z powrotem. To najciekawszy fragment tej trasy.

Jest też coś blisko morza, gdyby ktoś miał ochotę połączyć rowerowe szaleństwo po dawnych kolejkach z plażowaniem. W okolicy Władysławowa jest przyjemna i niezbyt długa trasa rowerowa, poprowadzona dawną linią kolejową Swarzewo – Krokowa. Po drodze będziemy mijać pola, a na nich łany zbóż, ale na pewno nie spotkamy na ścieżce żadnego samochodu. W samej Krokowej warto obejrzeć pałac rodu von Krockow, założycieli tej miejscowości i właścicieli okolicznych dóbr. To łatwo dostępna ścieżka, gdyż do Swarzewa dojedziemy wygodnie pociągiem relacji Gdynia – Hel, a wjazd na szlak znajduje się tuż obok stacji PKP.

Ja osobiście jestem oczarowany jazdą na rowerze po dawnych liniach kolejowych. Łagodne łuki i delikatnie pokonywane różnice poziomów sprawiają, że można jechać stałym tempem na dość wysokim biegu. Nie męczymy się, a kilometry na liczniku biją. Na opisanych wyżej ścieżkach panuje niewielki ruch rowerowy, o ile nie trafimy tam w jakiś długi weekend. Prawie na każdej ścieżce są miejsca do odpoczynku, są barierki zabezpieczające nas przed zjechaniem do jakiegoś jaru czy wąwozu. Po drodze mijamy dawne stacyjki kolejowe, którym też nie sposób odmówić uroku. A więc – witaj przygodo!

Jeśli jesteś miłośnikiem turystyki pieszej, polecamy: Interesujący przewodnik po Tatrach

może Ci się spodobać

Japonia – marketingowa ściema

Shinrin-yoku i inne „cuda” natury Gros poradników o Japonii wspomina o shinrin-yoku czyli kąpielach leśnych. Ich autorzy rozpisują…
polka na zanzibarze

Polka na Zanzibarze

Żyjesz na Zanzibarze od kilku lat. Nie ciągnie cię do dalszych podróży? Zanzibar to w sumie mała wyspa…
wegańskie hotele

7 europejskich hoteli idealnych dla wegan

Jeśli chcesz udać się w wyjątkowe miejsce, w którym słowa takie jak „zero waste”, „roślinny”, „zrównoważony”, „naturalny” mają…