esencjalista

Esencjalizm – nie tyle więcej, co właściwie

12 udostępnień
12
0
0

Po lekturze Esencjalisty po raz kolejny przekonałam się, że prawdy oczywiste docierają do mnie z dużym opóźnieniem. Książka Grega McKeowna z 2014 roku trafiła w moje ręce niedawno. Czytałam ją z zadyszką, odkrywając oczywistości, które wcześniej nijak nie potrafiły do mnie trafić.

Niby nie ma w niej niczego nowego. Co strona to oczywistość, powtarzana na wielu kursach czy w poradnikach samorealizacji, samorozwoju, samoulepszenia. A jednak… trzy wersy w niej zawarte zatrzymały mnie w miejscu i były jak zapalenie żarówki w ogarniętym ciemnością pomieszczeniu:

„Większość z tego, co istnieje we wszechświecie – naszych działań oraz wszystkich innych sił, zasobów i idei – ma bardzo małą wartość i nie przynosi prawie żadnych rezultatów. Z drugiej strony nieliczne rzeczy działają fantastycznie i mają ogromne znaczenie”.

Na początku po przeczytaniu tych słów odezwała się niepokorna strona mojego charakteru. Na większość poradników reaguję alergicznie, wietrząc w nich podstęp lub próbę manipulacji. Co oczywiście może być niczym więcej niż manifestacją Ego – „przecież wiem lepiej, nie dam sobie wcisnąć kitu”.

reklama
reklama

Ale później pomyślałam, że w tych słowach może coś jest, bo przecież życie nie może składać się z samych wielkich, ważnych i przełomowych zdarzeń. Coś musi być pomiędzy nimi, żeby trzymać całość w kupie.

Szybko przeskanowałam własny życiorys, usiłując wyłowić z niego rzeczy najważniejsze, te, z których jestem najbardziej dumna. I z przerażeniem dostrzegłam, że większość energii i czasu w życiu poszła mi na rzeczy małe, nieważne, a nawet niewarte zaangażowania. Przez wiele lat żyłam nie zastanawiając się nad tym, co jest dla mnie ważne, ku czemu ma prowadzić. Kiedyś nie uczono takiego myślenia.

Tymczasem – jak sugerują zacytowane powyżej słowa – wychodzi na to, że o jakości życia decyduje sztuka właściwego i świadomego ustawienia sobie priorytetów.

Sztuka wyboru

Przeczytałam kiedyś, że największym osiągnięciem naszych czasów nie jest ani spektakularna produkcja przemysłowa, ani loty w kosmos, ani internet czy rozszczepienie atomu, lecz właśnie poszerzenie spectrum możliwości wyboru. Współcześnie, po raz pierwszy w dziejach ludzkości, tak duża jej część ma wybór dotyczący kształtowania własnego życia. Wcześniej, do około 1900 roku, nieomal wszyscy szli śladami przodków, ojca, matki. Dzieci chłopów zostawały chłopami, rzemieślników kolejnymi czeladnikami, a następnie co najwyżej mistrzami. Potomstwo królów miało na pozór większe możliwości, choć w rzeczywistości niekoniecznie. Jeśli ktoś nie nadawał się do „dziedziczonej” roli lub nie chciał jej odgrywać, miał pod górkę, bo innej opcji raczej nie było.

Dziś decyzja o wyborze drogi należy do nas. Zawdzięczamy to edukacji. Dzięki niej wiele współcześnie żyjących kobiet ma dzisiaj szansę wpływać na kształt swojego losu. Dzięki niej wielu z nas może szukać własnej, indywidualnej ścieżki, zgodnej ze swoimi potrzebami.

Może zainteresuje Cię: Prawda nie potrzebuje ładnych opakowań, sama się obroni. Jak żyć świadomie?

Z zazdrością patrzę na zajęcia w liceum mojej córki, podczas których młodzież ma szansę określić swoje mocne i słabe strony, zawęzić zakres zainteresowań, ustalić priorytety. Własne (!), a nie te wynikające z wychowania, z ambicji rodziców, z aktualnej mody. Ja uczyłam się głównie dla stopni, dla rodziny, albo dlatego że wszyscy wkoło to pochwalali. Czy zajmowałam się tym, co mnie fascynowało? Nie! Nikt nie pytał o moje fascynacje. W efekcie później niezwykle trudno było mi zdecydować, czy czegoś naprawdę sama chcę, czy też po prostu to „chcenie” podyktowane jest wpływami zewnętrznymi.

Tymczasem Greg McKeown pisze w swojej książce:

„Jeśli sam nie ustalisz priorytetów w swoim życiu, ktoś inny zrobi to za ciebie”.

może Ci się spodobać

7 najlepszych filmów o końcu świata

W pandemicznej rzeczywistości, czyli od marca tego roku, niezwykłą popularnością cieszą się filmy utrzymane w apokaliptycznym klimacie. Focus…