biebrza
Biebrzański Park Narodowy © Adobe Stock

Ekspresówka zniszczenia

Ekolodzy protestują przeciwko planom budowy polskiego odcinka Via Carpatii na obszarze Biebrzańskiego Parku Narodowego. Poznaj ich argumenty i proponowane rozwiązanie.
20 udostępnień
20
0
0

Wzdłuż wschodniej granicy UE przebiegać ma międzynarodowa droga, prowadząca przez Polskę, Litwę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecję. To właśnie Via Carpatia. Inicjatywa powstania tego szlaku sięga 2006 roku. Problem w tym, że jej polski odcinek przewiduje budowę ekspresówki na jednym z najcenniejszych przyrodniczo obszarów naszego kraju – w Biebrzańskim Parku Narodowym.

Ekolodzy alarmują, że budowa drogi może oznaczać wyrok śmierci dla biebrzańskich bagien. Budowa odcinka S16 od Knyszyna do Ełku (wyznaczonego jako północny odcinek Via Carpatii jeszcze decyzją rządu Beaty Szydło) została oprotestowana ze względu na to, iż jest to teren, który trzeba będzie wydrzeć żyjącym tam zwierzętom. Konsultacje społeczne trwały do 8 listopada, ale podjęto decyzję o przedłużeniu ich do 4 grudnia. Trzy warianty budowy tego odcinka, które przedstawiła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, nie zyskały aprobaty działaczy na rzecz ochrony przyrody (najaktywniej protestowała lokalna Fundacja dla Biebrzy).

Według nich wariant numer 1 to skumulowanie trzech różnych szlaków komunikacyjnych – przebiegających w pobliżu dróg oraz linii kolejowej Rail Baltica. Dla zwierząt oznacza on barierę nie do przekroczenia, dodatkowo ma ingerować w zabytkowy obszar Osowca Twierdzy. Z kolei warianty 2 i 3 wydzielają „wyspę” pomiędzy dwiema trasami (S16 oraz DK65), w efekcie czego wskazany obszar przyrodniczo może stać się pustynią, a budowa nasypów z pewnością zagrozi torfowiskom.

Wariant alternatywny dla trzech powyższych to przesunięcie trasy na północ (droga krajowa 8 do Augustowa). Ale i ten z ekologicznego punktu widzenia nie jest rozsądnym rozwiązaniem. Ewidentnie uderza bowiem w obszar Natura 2000.

Przeczytaj także: Uzdrowić ekonomię, zbudować nowy, lepszy świat

Klincz trwa. W Polsce Via Carpatia ma się ciągnąć przez trzy województwa: podlaskie, lubelskie i podkarpackie. O tym, co można zrobić dla ratowania biebrzańskiej przyrody rozmawiamy z Andrzejem Gąsiorowskim, adwokatem i prezesem Fundacji FoTA4Climate, działającej na rzecz ograniczania skutków zmian klimatycznych i dewastacji środowiska, a także z dr. hab. Wiktorem Kotowskim, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.

Weronika Książek: Ekolodzy protestują przeciwko budowie drogi Via Carpatia przez Białystok: dolina Biebrzy pod Osowcem może zostać zniszczona. Jaka może być skala dewastacji lokalnego ekosystemu? Czy możemy mówić o „drugiej Rospudzie”?
dr hab. Wiktor Kotowski i Andrzej Gąsiorowski:
Porównanie do przypadku Doliny Rospudy nasuwa się samo, bo mamy tu do czynienia z trasą szybkiego ruchu i ekosystemami bagiennymi. Ale specyfika problemu Via Carpatia jest trochę inna. Dolina Rospudy to stosunkowo niewielkie torfowisko o niezwykłym bogactwie rzadkich gatunków roślin i zwierząt, torfowisko zachowane w naturalnym stanie, którego funkcjonowanie było zagrożone głównie zmianą stosunków hydrologicznych. Przy Rospudzie mieliśmy do czynienia z niebezpieczeństwem zniszczenia lokalnej niewielkiej perły przyrodniczej, nadal niewystarczająco chronionej (planowany rezerwat wciąż nie został powołany). Dolina Biebrzy natomiast jest ogromnym parkiem narodowym, chroniącym właściwie całą rzekę od źródeł do ujścia wraz z bagienną doliną. Celem ochrony w parku narodowym jest zachowanie wszystkich ekosystemów i całości procesów przyrodniczych. A o wyjątkowości tego parku świadczy jego wielki rozmiar i niewielki stopień fragmentacji.

Planowana droga byłaby największą barierą ekologiczną i największym elementem infrastruktury, prowadzącymi do zaburzenia ciągłości ekologicznej (migracje zwierząt), negatywnego wpływu na zwierzęta (m.in. ptaki, ssaki, owady) poprzez hałas i zanieczyszczenie światłem oraz znaczny wzrost ryzyka zanieczyszczenia substancjami spływającymi z jezdni w wyniku jej normalnej eksploatacji oraz w efekcie wypadków. A więc planujemy znaczącą degradację tego, co zobowiązaliśmy się chronić najwyższą formą ochrony w Polsce.

Ile gatunków roślin i zwierząt dotknie budowa tej trasy?
W.K.:
Niewątpliwie mówimy tu o dziesiątkach, być może setkach gatunków. Ale prawdziwe skutki, jeśli zdecydujemy się na budowę tej trasy przez bagna biebrzańskie, będą znane dopiero za parę dekad, bo w krajobrazie efekty negatywnych zmian narastają z czasem, a liczebność populacji gatunków maleje stopniowo, niemniej po latach mogą prowadzić do lokalnych wymierań. Rośnie też prawdopodobieństwo nagłych nieprzewidzianych zdarzeń – tu trudno mówić o liczbie gatunków. Jeśli na estakadzie przez bagna rozbije się np. cysterna wioząca paliwo lub inne substancje chemiczne, zatruciu ulegnie cały ekosystem poniżej drogi, a zanieczyszczenia popłyną wiele kilometrów w dół rzeki i rozleją się po dolinie.

Konsultacje społeczne GDDKiA przedłużyła do 4 grudnia. Wiemy, że w grze są trzy warianty spornego odcinka trasy (Knyszyn – Ełk). Środowiska proekologiczne, m.in. z Fundacji dla Biebrzy, sprzeciwiają się im wszystkim. Proponują, by przebiegała od Bielska Podlaskiego przez Zambrów-Łomżę do Ełku, czyli szerokim łukiem omijając Białystok. Czy to rozwiąże problem?
W.K.:
Tak, to rozwiązuje problem nie tylko kolizji z przyrodą Doliny Biebrzy, ale też Puszczy Augustowskiej.

Z pewnością GDDKiA będzie argumentować, że trasa ekspresowa z łącznikiem Knyszyn – Ełk (to byłby północny odcinek Via Carpatii) jest potrzebna, by stać się „drogą życia” dla regionu – potwierdzają to badania natężenia ruchu?
A.G.:
To nie usprawiedliwia naruszania statusu parku narodowego, obszaru Ramsar, ostoi Natura 2000 i największego systemu bagien nadrzecznych w Europie Zachodniej i Środkowej. W ogóle używanie takich pojęć jak „droga życia”, dla kolejnych inwestycji infrastrukturalnych, w dobie ewidentnie rozpędzającej się katastrofy klimatycznej i ekologicznej zakrawa na farsę. Politycy powinni zacząć mówić ludziom prawdę. Znany nam świat wymaga przewartościowania, a rozwój infrastruktury polegający tylko na rozbudowie dróg, portów i tym podobnych „udogodnień” do dalszej eksploatacji przyrody i jej niszczenia jest raczej odwrotnością „życia”. Dla regionu i dla wszystkich.

W oficjalnych propozycjach Dyrekcji pojawia się rozwiązanie typu kilometrowa estakada nad doliną Biebrzy. To coś zmienia dla utrzymania lokalnych torfowisk?
W.K.:
Raczej tylko dla eksploatacji drogi – poprowadzenie jej nasypem byłoby niewykonalne, bo doprowadziłoby do wysokiego spiętrzenia wód wezbraniowych. Tymczasem w innych obszarach tych korzyści już tak nie widać – estakada stanowi barierę dla wielu ptaków, światło emitowane na nią z drogi przyciąga owady i zaburza ich behawior, w końcu też estakada zwiększa prawdopodobieństwo wypadków (oblodzenia szosy, wiatr, brak pobocza).

Jest jeszcze alternatywny, rozważany nieoficjalnie wariant przebiegu Via Carpatii na północ od Białegostoku (śladem drogi krajowej nr 8 do Augustowa). Co z obszarem Natura 2000? Czy trasa zablokuje dzikim zwierzętom, m.in. z Puszczy Knyszyńskiej i Augustowskiej, możliwość migracji? Pamiętajmy, że w poprzedniej dekadzie Komisja Europejska zakwestionowała przebieg polskiego odcinka Via Carpatii. Czy teraz ekolodzy będą mogli liczyć na unijne wsparcie?
A.G.:
Wariant alternatywny został już odrzucony przy analizie proponowanego przebiegu Via Baltica – wracanie do niego jest absurdem. Nie jest alternatywą wariant naruszający obszar Natura 2000 w innym miejscu. Oba proponowane warianty spełniają warunki zaskarżenia do Komisji Europejskiej w związku z naruszeniem artykułu 6. dyrektywy siedliskowej (o warunkach dopuszczalności inwestycji naruszających obszary Natura 2000).

Jest jakiś sposób, by odwieść rządzących od budowy tej trasy na odcinku Doliny Biebrzy? Jak to wygląda od strony legislacyjnej? W wielkim skrócie: co można zrobić?
A.G.: Uświadomić rządzącym nieunikniony konflikt prawny z Unią Europejską oraz szerokie poparcie społeczne dla zachowania integralności Doliny Biebrzy i wybrać wariant omijający ją od zachodu. Na razie rozległa akcja polskich środowisk aktywistycznych, przyrodniczych i klimatycznych wokół obrony Biebrzy pokazuje, że można się szybko jednoczyć wokół takich spraw. Ale jest ich oczywiście więcej. Rząd zachowuje się tutaj, jakby nie orientował się, w jakich realiach ekologicznych i klimatycznych żyjemy. Pandemia COVID-19 pokazała, że dalszy rozwój polegający jedynie na prostej rozbudowie infrastruktury to ślepa uliczka. Kończy się twardą ścianą.

reklama
reklama
może Ci się spodobać
polka na zanzibarze

Polka na Zanzibarze

Prowadzoną przez nią kawiarnię w podwarszawskiej Podkowie Leśnej ludzie z tęsknotą wspominają do dziś. Obecnie, żeby posmakować jej…