ekobójstwo, drzewo tonące w morzu śmieci
© Adobe Stock

Ekobójstwo – dlaczego Ziemia potrzebuje dobrego prawnika

12 udostępnień
12
0
0

Ekobójstwo to zbrodnia przeciw Ziemi, polegająca na degradacji ekosystemów: niszczeniu lądu, morza, flory, fauny, wywieraniu destrukcyjnego wpływu na środowisko. W sytuacji postępującego kryzysu klimatycznego zbrodnie takie powinny podlegać osądowi i surowym karom.

Na całym świecie dzieją się mniejsze czy większe w swojej skali akty ekobójstwa. Można powiedzieć, że każdy kraj na Ziemi ma swoją Puszczę Białowieską czy Biebrzę.

Przeczytaj i zobacz: Biebrza – oto, co chcemy zniszczyć

W kręgu polarnym szwedzkie kopalnie niklu zatruwają odwieczne pastwiska ludu Sami. Bez pastwisk lud ten skazany jest na gwałtowną utratę tradycyjnego trybu życia.

Na terenach Papui Nowej Gwinei międzynarodowe konsorcja przymierzają się do wycinki pradawnego lasu deszczowego. W miejscu obecnie bogatym w niespotykaną nigdzie indziej florę i faunę ma powstać monokultura – hodowla palm na olej palmowy.

Wielu zagrożeniom podlega teren Amazonii, obejmujący 760 milionów hektarów zagospodarowanej przez naturę przestrzeni. To dom 10 proc. wszystkich znanych na naszym globie roślin i zwierząt. Na jego zasobach bezpośrednio polegają 34 miliony ludzi, a pośrednio my wszyscy. Lasy Amazonii jeszcze w latach 80. i 90. XX wieku pochłaniały nawet dwa miliardy ton dwutlenku węgla rocznie. Dzisiaj, na skutek ich niszczenia, to już 1,2 miliarda, co oznacza, że w atmosferze zostaje rocznie dodatkowe 800 mln ton CO2 – tyle, ile emitują całe Niemcy. Niszczenie lasów Amazonii przyspieszyło za rządów prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, który sprzyja gigantom agrobiznesu. Dla nich wylesianie to biznes. Przy obecnym tempie wycinek (powierzchnia wielkości boiska na sekundę), wypalania naturalnych obszarów, zakładania na nich kopalni i odkrywek, do 2030 roku z terenów Amazonii może zniknąć dwie trzecie rosnących w lasach deszczowych drzew.

Zmiana prawa, zmiana świadomości

Propozycja włączenia przestępstwa ekobójstwa do katalogu innych, ściganych przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) w Hadze przestępstw, wyszła dokładnie rok temu od ambasadora Vanuatu przy EU. Vanuatu to małe, wyspiarskie państwo, położone na południowym Pacyfiku, które właśnie stanęło wobec wizji katastrofy i bezpośredniego zagrożenia swojej egzystencji. Na skutek podnoszącego się ekstremalnie szybko poziomu wód w oceanach wkrótce może przestać istnieć. Wieloletnie apele o redukcję emisji spalania paliw kopalnych nie przyniosły efektów, w związku z tym ambasador tego kraju John Licht sięgnął po ostatni, przysługujący mu środek – propozycję zmiany samego prawa.

Dodanie piątej kategorii przestępstw do traktatu rzymskiego MTS dałoby możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności – łącznie z aresztem, procesem sądowym oraz karą więzienia – tych, którzy przyczyniają się do ekologicznej katastrofy. Stworzyłoby to również „kulturę” ochrony oraz ścigania czynów skierowanych przeciw naturze. Niestety, propozycja wpisania ekobójstwa do spisu przestępstw musi przejść drogę prawną od poprawki zgłoszonej do traktatu rzymskiego, a następnie zostać zaakceptowana przez dwie trzecie krajów (82 kraje), co oznacza, że proces ten może zająć od trzech do siedmiu lat. Tyle czasu nie mamy. Może gdyby wprowadzono podobne prawo w latach 90., kiedy pomysł karania ekobójców po raz pierwszy się pojawił, gdyby po 1996 roku nie upadł pod wpływem nacisków ze strony Francji, Wielkiej Brytanii oraz Holandii, dziś bylibyśmy w innym punkcie, z większą świadomością i z mniejszymi ekologicznymi stratami. Bo jak tłumaczy Jojo Mehta, współzałożycielka kampanii Stop Ecocide:

„Jeśli coś jest przestępstwem, nie akceptujemy tego moralnie. Dziś ciągle można wystąpić do rządu, aby dostać pozwolenie na wydobycie ropy czy fracking (technika odwiertów stosowana przy wydobyciu ropy/gazu/uranu z łupków – red.), oczywiście nie ma takiej opcji, jeśli chodzi o pozwolenie na zabijanie. To ostatnie jest aktem kryminalnym. Jeśli zdobędziemy się na odwagę wyznaczenia odpowiednich parametrów moralnych, pójdzie za tym sposób myślenia a także praktyka prawna”.

Kryminalizacja niszczenia środowiska jest ostatnim dzwonkiem ostrzegającym przed katastrofą. Mehta usłyszała ten dzwonek, czytając opis technologii wydobywania ropy z łupków. Do dziś pamięta atak paniki i następnie pilną potrzebę działania, jakie się wtedy w niej pojawiły. Stało się to wówczas, kiedy jej pięcioletnia córka słysząc rozmawiającą o tym matkę, rozpłakała się i rozpaczliwie szukała zapewnienia, że uda się powstrzymać ludzi przed truciem gleby i wody.

Każdy rodzic zna to uczucie, kiedy dzieci reagują na zło, zabijanie czy niesprawiedliwość. Budzimy się wówczas z naszych wyjaśnień w stylu: „No tak już jest”, „Ludzie zawsze tak robili, tego nie da się zmienić”. Spada na nas objawienie. Zaczynamy czuć to samo, co nasze dziecko, a co wcześniej zwyczajnie wyparliśmy z racji własnej wygody czy ignorancji. Podobnie było z Mehtą. Nie potrafiła zapomnieć reakcji dziecka ani udawać, że tego nie ma, skoro nie dzieje się to na ich ulicy czy w jej kraju (JM pochodzi z Wielkiej Brytanii). Jojo skończyła z obojętnością. Zorganizowała społeczność protestującą przeciw frackingowi. Zajęła się organizacją akcji uświadamiających ludzi w kwestii zagrożeń z nim związanych. Dała tym samym przykład innym „zwyczajnym” ludziom, że nie można nie reagować. Dziś nikt z nas nie może być bierny wobec zbrodni popełnianych na naturze.

Czas ucieka

Ekobójstwo, które w obecnych czasach postępuje w tempie nieporównywalnym z innymi okresami w dziejach ludzkości, sprawia, że zmiany klimatyczne zaczynają zwiastować globalną katastrofę. Okres występowania huraganów na świecie wydłuża się, a te przybierają na sile. Coraz gwałtowniejsze stają się powodzie, coraz dotkliwsze i dłuższe okresy suszy, a za nimi idą coraz większe pożary lasów. Te tendencje potwierdzają dane publikowane przez NASA. Rok 2019 był drugim najgorętszym rokiem na świecie i, jak podaje Program Obserwacji Ziemi Komisji Europejskiej „Copernicus”, w 2019 roku temperatura wzrosła o 0,6 stopnia Celsjusza w stosunku do średniej panującej w latach 1981–2010. W ciągu ubiegłych pięciu lat była wyższa od 1,1 do 1,2 stopnia Celsjusza niż w epoce przedindustrialnej.

W Europie rok ubiegły okazał się najgorętszy w jej historii. Specjaliści z programu „Copernicus” zwracają uwagę, że każda pora roku była w nim cieplejsza niż kiedykolwiek przedtem. Na przykład średnia temperatura w grudniu wzrosła o 3,2 stopnia Celsjusza w stosunku do średniej w latach 1981–2010. W maju stężenie dwutlenku węgla w atmosferze osiągnęło alarmujący poziom 416 części na milion (najwyższa wartość w historii pomiarów).

Mimo dziesiątek umów, rezolucji, porozumień i wezwań do opamiętania, destrukcja przyrody eskaluje. Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) opublikował raport wskazujący na znaczny stopień wylesień, prowadzących do zaniku wielu ekosystemów, takich jak lasy, sawanny, łąki czy mokradła oraz dramatyczny spadek bioróżnorodności. Coraz głośniej wskazuje się na fakt, że grupa 100 (!) producentów paliw kopalnych odpowiada za 71 procent emisji gazów cieplarnianych w ciągu ostatnich trzydziestu lat.

Nawet jeśli nie interesuje nas środowisko, warto sobie uświadomić, że to wszystko bezpośrednio zagraża także ludziom, bo drastycznie zmniejsza nam dostęp do zasobów wody, pożywienia, czystego powietrza. Już w 2012 roku IPCC podawał liczbę 400 000 śmiertelnych ofiar zmian klimatycznych rocznie, na rok 2030 przewiduje się ich… 6 milionów!

Koniec kompromisów

Oprócz prawa niedającego narzędzi do ścigania za zbrodnie przeciw środowisku, problemem jest także królująca w mediach, biznesie czy polityce narracja, podtrzymująca szereg mitów związanych z kwestiami szeroko pojętej ekologii. Po pierwsze, podtrzymywany jest mit o tym, jakoby ludzie nie byli odpowiedzialni za zmiany klimatycznie. Po drugie, że za owe zmiany odpowiadamy wszyscy w równym stopniu. W owej narracji najczęściej ignorowany jest fakt opartej na wyzysku struktury kapitalizmu, gdzie środowisko traktowane jest jako bezpański i darmowy magazyn dóbr, który bezkarnie można zawłaszczać (nierzadko przy użyciu sił porządkowych, zbrojnych milicji oraz innych form represji). Widać to doskonale na przykładzie Brazylii i ginących tam w tajemniczych okolicznościach ekologów walczących o lasy czy Indian broniących swojej ziemi.

Wydaje się więc, że wobec bezkarności i ignorancji podmiotów, które na niszczeniu środowiska robią wielkie interesy i w obliczu czasu, którego na działania ratunkowe mamy coraz mniej, konieczne są bezkompromisowe decyzje, wprowadzające rewolucyjne zmiany.

Może zainteresuje Cię: Żyć eko, czyli jak?

Potrzebujemy globalnej zmiany świadomości i sposobu myślenia. Moralnego przebudzenia ekologicznego, zrozumienia, iż musimy ograniczyć konsumpcję. Musimy też zdać sobie sprawę, że jesteśmy uzależnieni od gromadzenia, zbierania i korzystania z przekraczającej nasze potrzeby ilości dóbr czy usług. Czasy obecnej pandemii udowadniają wszystkim, że błyskawiczne zmiany zachowań są możliwe. Nie są przyjemne, ale da się je przeprowadzić. Trzeba tylko chcieć i być zdeterminowanym.

Co trzeba zrobić?

Przede wszystkim zredukować efekt cieplarniany o połowę do 2030 roku a następnie do zera w 2050 roku. Niestety, na razie tylko Maroko i Gambia wydają się być w stanie osiągnąć ten cel.

Odnawialne źródła energii, farmy solarne i założenia gospodarki o obiegu zamkniętym, dziś, przy obecnym rozmiarze destrukcyjnych praktyk gospodarczych, to już za mało, by zatrzymać klimatyczny armagedon.

Konieczne jest odejście od węgla, dołożenie wszelkich starań, by nie dochodziło do wycieków ropy tak częstych przy górnictwie głębokomorskim, ograniczenie wydobywania ropy z piasków bitumicznych, odchodzenie od hodowli wielkoprzemysłowych. W tym właśnie mogłaby pomóc zmiana prawa i surowe kary za niszczenie środowiska, traktujące to niszczenie jako sprawę kryminalną – morderstwo na naturze. Pozwoliłoby to także przekierowywać pieniądze, które dziś zasilają konta ekozabójców (np. w USA 20 mld dolarów rocznie wraz z dotacjami rządowymi idzie na zagrażające przyrodzie odwierty oraz budowę odpowiedniej infrastruktury pod nie), na rzecz innowacyjnych proekologicznych rozwiązań technologicznych, co skutkowałoby przyspieszeniem pożądanych ze środowiskowego punktu widzenia zmian.

Rośnie w tym względzie nacisk ze strony partii „zielonych”. Rebecka Le Moine ze szwedzkiego parlamentu czy belgijski ruch zielonych uważają, że skończył się czas samej dobrej woli, aktywizmu i pięknych wizji, które pozostają piękne na papierze. Potrzeba natychmiastowych działań. O tej konieczności mówią m.in.: papież Franciszek, prezydent Francji Emmanuel Macron czy Greta Thunberg, która wsparła kampanię postulującą zmiany prawa w kwestii ekobójstwa sumą 100 000 euro, pochodzącą z otrzymanych przez nią nagród. Młoda Szwedka oraz inni aktywiści, jak Luisa Neubauer z Niemiec, Anuna de Wever i Adélaïde Charlier z Belgii– w liście otwartym do przywódców EU pilnie wzywają do potraktowania kryzysu klimatycznego jako wystarczającej podstawy do przeprowadzenia zmian w prawie w celu uznania ekobójstwa jako ściganej międzynarodowo zbrodni.

Najważniejszym punktem tej kampanii jest coraz głośniejsze nazywanie winnych. Obecne międzynarodowe prawo karne pozwala pozwać za ekozbrodnie jedynie jednostki, korporacje natomiast wciąż pozostają bezkarne. Według obowiązujących przepisów, w najlepszym wypadku można zastosować wobec np. prezesów danej firmy kary finansowe, zwykle zresztą uwzględniane w budżecie tychże firm i odpisywane przez nie z zysku. To jak by ukarać pracami społecznymi seryjnego mordercę.

Tymczasem nie tylko firmy bezpośrednio niszczące środowisko ponoszą tutaj winę. Współwinne są również banki oraz inwestorzy, finansujący określone zachowania czy ekobójcze praktyki, w tym szefowie rządów czy ministrowie. Wszyscy oni winni być sądzeni karnie za zbrodnie wpływające na dziesiątkowanie ekosystemów, a w dalszej perspektywie przyczyniające się do katastrofy ludzkości. I nie za trzy, siedem czy dziesięć lat, ale już – teraz.

Nieżyjąca już Polly Higgins, ekspertka w temacie ekobójstwa i współzałożycielka

Ecological Defence Integrity (EDI), jedynej organizacji pozarządowej pracującej na rzecz wprowadzenia ekobójstwa do prawa, w 2010 roku mówiła przed Organizacją Narodów Zjednoczonych:

„Ziemia potrzebuje dobrego prawnika”.

Potrzebuje. I to natychmiast.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać

Świnia też człowiek

Przejmujemy się losem psów czy kotów, z powodu ich straty przeżywamy żałobę, potrafimy je rozpieszczać, traktujemy je nawet…
inteligencja roślin

Inteligencja roślin

Czy rośliny komunikują się pomiędzy sobą, światem? Czy potrafią reagować na bodźce zewnętrzne, rozwiązywać problemy? Od stuleci traktujemy…
rybitwy czarne biebrza

Biebrza – oto, co chcemy zniszczyć

Biebrzański Park Narodowy to jeden z ostatnich ptasich rajów Europy oraz unikalne i najlepiej zachowane torfowiska na europejskiej części naszego kontynentu. Budowa drogi ekspresowej na jego terenie budzi protesty ekologów.