Dziękuję, nie solę. Czy słusznie?

1 udostępnień
1
0
0

Od lat naukowcy, lekarze i dietetycy ostrzegają nas przed niebezpieczeństwami związanymi z solą. Jednak jest ona nieodzowną częścią każdej uczty kulinarnej, ale – przede wszystkim – nasz organizm absolutnie jej potrzebuje. Rzecz w tym, by dawkować sól z dużo większym umiarem.

Szczypta soli raczej nie wystarczy. Dietetycy tłumaczą: niezależnie od pochodzenia (stołowego czy morskiego) sól składa się głównie z chloru i sodu, czyli chlorku sodu. Sód bierze udział w regulacji objętości wody we krwi i komórkach oraz w regulacji pH krwi. Jest też niezbędny w przekazywaniu impulsów nerwowych i skurczach mięśni. Najwięcej znajduje się go we krwi, ale całkiem sporo (niemal 40 proc.) w kościach. Dlatego chociaż sól jako przyprawa generalnie cieszy się złą sławą, Światowa Organizacja Zdrowia zaleca jeść nie mniej niż 575 mg sodu na dobę, co odpowiada solidnej szczypcie soli (1,5 g, czyli jedna czwarta łyżeczki). Inaczej mogą pojawiać się: odwodnienie, spadek ciśnienia, skurcze mięśni, utrata apetytu, wzdęcia. Co więcej, istnieją doniesienia naukowe potwierdzające, że u chorych na nadciśnienie tętnicze, którzy drastycznie ograniczyli sól w diecie, podnosi się poziom cholesterolu całkowitego oraz frakcji LD, spada również wrażliwość na insulinę. 

– Problem w tym, że jemy dwa–trzy razy więcej soli, w tym sodu, niż jest w stanie zużyć nasz organizm – ostrzega prof. Mirosław Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. I dodaje: – Maksymalnie powinniśmy spożywać nie więcej niż 5 g soli dziennie (ok. 2 g, czyli 2300 mg sodu), to jest około łyżeczki do herbaty. I to zarówno tej, którą stosujemy sami w kuchni, jak i ukrytej m.in. w przetworach mięsnych, pieczywie, warzywach konserwowanych. 

Jakie zagrożenia niesie sól

Według naukowców długotrwałe przesalanie sprzyja powstawaniu kamieni nerkowych, zwiększa wydalanie magnezu, potasu i wapnia, a także podrażnia błonę śluzową żołądka, co może wywołać stan zapalny i przyczynić się do rozwoju raka. Co ciekawe, mimo że najczęściej słyszymy, iż nadmiar soli w menu podnosi ciśnienie krwi, w świetle najnowszych badań nie do końca jest to prawda.

– Wpływ sodu na wzrost ciśnienia tętniczego różni się w zależności od uwarunkowań genetycznych, historii chorób układu krążenia w rodzinie, stanu zdrowia, wieku, masy ciała – tłumaczy prof. Gordon Williams z katedry endokrynologii Harvard Medical School. – Bardziej narażone są osoby z nadciśnieniem, cukrzycą, zaburzeniami pracy nerek, otyłością. Ważnym czynnikiem jest wrodzona reakcja organizmu na sód.

Szacuje się, że wśród zdrowych Europejczyków 58 proc. to osoby odporne, a 26 proc. sodowrażliwcy. 

Możemy podejrzewać, że problem nas dotyczy, jeśli po zwiększeniu ilości soli w diecie o łyżeczkę do dwóch łyżeczek mierzone potem ciśnienie okazuje się wyższe co najmniej o 5 punktów. 

Co wtedy? Zdaniem specjalistów osoby sodowrażliwe ze skłonnością do nadciśnienia powinny ograniczyć sód w diecie do 1500 mg na dobę.

Może zainteresuje Cię: Katarzyna Błażejewska-Stuhr radzi: Jedzmy jak nasze babcie – prosto, sezonowo i lokalnie

Co zrobić, by jeść mniej soli? 

– Może być to skomplikowane bardziej niż jeszcze dekadę temu – stawia sprawę jasno profesor Pierre Meneton z National Institute of Health, autor książki SÓL. Ukryty zabójca. Większość ludzi je soli więcej niż zalecana ilość, nawet jeśli w ogóle nie używają solniczki, bo sól stała się bardzo praktyczna dla przemysłu spożywczego. Konserwuje, zmiękcza surowe mięso, poprawia konsystencję wędlin, pieczywa i sera. Wzmacnia złocisty kolor skórki chleba. Zdumiewająca jest jej zdolność do zmniejszania gorzkości. To dlatego bariści dodają niewykrywalną szczyptę przed parzeniem kawy, do piwa stawia się słone przekąski. I dlatego oliwka z zalewy jest idealnym dodatkiem do gorzkiego martini. Sól doskonale też wzmacnia słodki smak, który – jak wiadomo – uzależnia bardziej niż nikotyna. Stąd częsta obecność chlorku sodu w dżemach, lodach, płatkach śniadaniowych, ciastach itp. Dobrą strategią jest czytanie składu artykułu spożywczego. 

Na etykietach w odniesieniu do sodu stosuje się kilka terminów: sód, sól, NaCl, wodorowęglan sodu lub benzoesan (E 211 lub E 20), mleczan sodu, glutaminian sodu (ukryte często w składzie pod postacią hydrolizowanego białka ekstraktu drożdżowego).

Osoby z nadciśnieniem powinny szukać produktów oznaczonych jako „o niskiej zawartości soli” lub „bez dodatku soli”, a przynajmniej wybierać te, które w porcji 100 g lub 100 ml zawierają nie więcej niż 1,5 g soli. Unikajmy nie tylko fast foodów, ale też żywności przetworzonej. Z ubiegłorocznego raportu American Heart Association (AHA) wynika, że pochodzi z niej już 80 proc. sodu w diecie. 

może Ci się spodobać
biodanza

Tańcz i poczuj życie w pełni

Biodanza, czyli taniec życia (w dosłownym tłumaczeniu „bios” z greckiego znaczy życie, „danza” – ruch pełen ekspresji) to…