richard powers listowieść

Drzewa – istoty czujące

9 udostępnień
9
0
0

Nauczono nas patrzeć na naturę szalenie egocentrycznie. Jeśli dostrzegamy jakieś jej elementy, zazwyczaj interesują nas one wyłącznie w kontekście ich użyteczności dla nas. Richard Powers, autor książki Listowieść, proponuje nam inny sposób patrzenia na przyrodę, podsuwa inną perspektywę.

W chwili gdy piszę te słowa, w Stanach Zjednoczonych trwa walka o uratowanie najstarszych i największych na świecie drzew. Wśród nich jest słynna sekwoja o nieco niestosownej nazwie Generał Sherman. Drzewo to przetrwało około dwóch i pół tysiąca lat. Niektórzy dają mu nawet więcej, bo 2700 lat, sugerując, że rozpoczęło ono życie niedługo po założeniu Rzymu.

Sekwoja ma ponad 11 metrów średnicy, 84 metry wysokości i… jak obliczono waży 1,9 miliona kilogramów. Co myślisz, gdy czytasz te liczby? Prawdopodobnie wielu ludziom włącza się w tym momencie kalkulator, a przed oczyma staje obraz gigantycznej sterty drewna. Na ile sezonów opalania w piecu by go wystarczyło? Jaką drewnianą chatę można by z tego zbić?

Ile można by było zrobić z takiej sekwoi pięknych blatów stołów? Ile rzeźb, ławek ogrodowych, szaf, krzeseł.

Innym być może pojawi się przed oczami fantastyczny układ słojów, widoczny po ścięciu. Będą zachwycać się tym pięknem, niczym dziełem sztuki, pożądając plasterka z sekwoi we wnętrzach swojej rezydencji. Niekoniecznie zaś pomyślą, że te słoje to niewiarygodny zapis życia, które przetrwało tysiące lat, niejedno w tym życiu „widziało”, niejedną walkę stoczyło, wykarmiło sobą tysiące innych istot.

Wszystko jest połączone

Gdy Generał Sherman aktualnie próbuje przetrwać jedno z największych zagrożeń w dziejach swojej egzystencji, ja kończę lekturę książki Richarda Powersa Listowieść, powieści napisanej pod wpływem wizyty pisarza w ostatnich fragmentach lasów sekwojowych w Kalifornii. Z dawnego królestwa majestatycznych drzew niewiele już zostało. W trakcie triumfalnego marszu przez „ziemię niczyją”, w drodze do postępu, dobrobytu oraz nowoczesności wycięto większość leciwych sekwoi. Ot, triumf człowieka nad materią – można by uznać, gdyby odrzeć wszystko z refleksji. Powers jednak refleksję uruchamia i dostrzega w drzewach nie martwą materię, lecz istotę.

Jego nominowana do wielu nagród i nagrodzona Pulitzerem powieść w swej strukturze oparta została na budowie drzewa. Ludzkie losy są w niej splecione z losami drzew. I to w sposób podobny do splotów, które łączą drzewa z innymi częściami natury. Przeszłość, pochodzenie płynące z korzeni układa się w słoje losów i rozgałęzienia wyborów. Zupełnie jak nasze rodziny z systemem korzeni, splecionych pokoleń, koligacji, z obumierającymi i na nowo kiełkującymi osobnikami.

Wszechświat jest banianem odwróconym korzeniami do góry, koroną ku ziemi – twierdzi Powers.

Listowieść opowiada historie dziewięciu osób, dla których, z różnych powodów, drzewa stają się bardzo ważne. Dla każdego z bohaterów ludzkich drzewo jest bliźniaczą istotą, która była z nim od „jego” zawsze. Zna ją – począwszy od rysunku żyłkowania liści, po wzór kory. I tak: rodzina Hoelów (którą reprezentuje Nicholas) rytualnie fotografuje ocalałe w ich okolicy kasztanowce. Ojciec kolejnej bohaterki, chiński emigrant, popełnia samobójstwo pod posadzoną przez siebie morwą. Sama Mimi (jego córka) próbuje ratować drzewa przed wycinką. Adam Appich, jako jedyny z całej rodziny Appichów, zauważa, że na klonie „mieszka więcej żywych stworzeń niż ludzi w całym Belleville”, a z czasem – po zaginięciu swojej siostry podczas wakacji na Florydzie – zaczyna utożsamiać się z drzewem klonowym. Życie Douglasa Pavlickowa, weterana wojny wietnamskiej i spadochroniarza, niejako ratuje podczas desantu bananowiec, hamując impet uderzenia o ziemię. Neelay Mehta, dziecko hinduskich imigrantów, sparaliżowany na skutek upadku z dębu, z racji swojego kalectwa zajmuje się światem komputerów i z czasem staje sławnym twórcą gier komputerowych. Patrycja Westerford (wzorowana na Suzanne Simard, kanadyjskiej badaczce, która odkryła zjawisko współpracy międzygatunkowej roślin, opisując m.in. jodły wymieniające się składnikami odżywczymi z brzozami), dowodzi, że pojmowanie przez człowieka przyrody jako bezrozumnie konkurującej o przetrwanie jest błędem. Ray Brinkman i Dorothy Cazaly są małżeństwem, które po zawale Raya uczy się wspólnie czerpać przyjemność ze wspólnego bycia i życia w ogóle poprzez oglądanie drzew rosnących w ogródku. Z kolei studentka Olivia Vandergriff zaczyna dbać o drzewa dopiero po tym, jak rażona prądem ociera się o śmierć.

Losy książkowych bohaterów, tak wydawałoby się niezależne, w pewnym momencie splatają się ze sobą. I oczywiście nieprzypadkowo. Bo w świecie wszystko jest połączone, wszystko na siebie oddziałuje, ma wpływ na inne elementy ekosystemu.

Istoty roślinne

Powers inkrustuje swoją powieść miriadami miniprzypowieści i informacji z zakresu: historii fotografii, psychologii, wojny nuklearnej, genetyki, aż po neurobiologię, wirtualną rzeczywistość i krytykę kapitalizmu. Dzięki temu niepostrzeżenie książka zaczynająca się od rozdzielonych losów wspomnianej dziewiątki, przechodzi w powieść o ludziach, dla których świat nieludzki staje się w pewnym momencie równie ważny, a nawet ważniejszy od nich samych.

Ten pozaludzki świat jest piękny, ciekawy, fascynujący.

Latem woda wznosi się w tkance drzewnej, aby się rozpylić przez milion maleńkich usteczek na spodzie liści – opowiada o tym świecie Listowieść.

Porzucenie perspektywy wyłącznie ludzkiej w powieści Powersa pozwala dostrzec przyrodę jako odrębny byt. Ten byt odznacza się swoistą inteligencją i uspołecznieniem, dopełniając w sposób absolutny życie człowieka. Patrząc z proponowanej przez autora perspektywy człowiek, mimo że przekonany o swojej odrębności i wyjątkowości, zdaje się być jej odzwierciedleniem, nieświadomym powielania wzorców w niej występujących. I zdaje się również, że drzewa mają tej świadomości więcej od nas.

Podczas gdy ludzie rodzą się i umierają, domy powstają i z latami zaczynają chylić się ku ziemi, przetaczają się kolejne wojny, przerywane latami pokoju i odbudowy, drzewo, nieporuszony, cierpliwy świadek historii stoi, a pod jego coraz szerszą koroną człowiek zawsze znajdzie schronienie, w jego spiralnych słojach zaś pozostaje zaklęta tajemnicza przeszłość.

Nauczeni egocentrycznego patrzenia na otaczający nas świat, my – ludzie żyjemy bez świadomości istnienia siatki życia. Nie rozumiemy, że jesteśmy tej siatki tylko małym elementem i że znajdują się w niej sploty i powiązania, o których nie mamy pojęcia. Przed Powersem perspektywę tę próbowali pokazać i inni, m.in. Stefano Mancuso w Błyskotliwej zieleni, Peter Wohlleben w Sekretnym życiu drzew czy twórcy filmów  „Ujarzmiony ogród” i „Avatar”.

To nowa świadomość. Kolejny etap w naszej ewolucji. Zaczyna docierać do nas, że „lepsze zarządzanie zasobami” jest iluzją. Bo to, co nazywamy zasobami, to nie zasoby, a w szczególności nie nasze – ludzkie. Że to właśnie z założenia, iż natura jest naszą własnością, wyrasta najważniejszy problem naszych czasów – kryzys ekologiczny. Tę nową świadomość i konieczność podążania jej tropem wspaniale widać w wielu fragmentach książki. Szczególnie mocno pozostaje w pamięci opis życia, jaki wiodą „spleceni” ze sobą bohaterowie Olivia i Nicholas. Zawieszeni prawie 50 metrów nad ziemią w proteście przed wycinką sekwoi, przechodzą na inny wymiar postrzegania i czucia, właśnie dzięki całkowitemu zanurzeniu się w przyrodę i nieustanny z nią kontakt. Coś, czego coraz rzadziej i coraz krócej doświadczamy.

Listowieść pokazuje, że tak naprawdę każda forma mentalnej desperacji, opresji, nieudolności nowoczesnego życia jest w ten czy inny sposób powiązana z zupełnym wyalienowaniem z natury.

Jesteśmy niewiarygodnie dobrzy w najróżniejszych psychologicznych i politycznych dramatach, ale jest jeszcze jeden (dramat – red.) pomiędzy ludźmi i nie-ludźmi, który zniknął sprzed naszych oczu pod koniec XIX wieku i tylko teraz odkryliśmy, że to nieprawda. Dopóki się nim nie zajmiemy, te dwa wcześniejsze staną się luksusem, na który nie będziemy sobie mogli pozwolić – przekonuje Powers.

***

Generał Sherman jeszcze stoi. Czy ocaleje? I co będzie z nami, gdy już zetniemy wszystkich Generałów?

Tej autorki: Istoty roślinne – Anna Zajdel o szacunku do Matki Ziemi i feminizmie

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Legendy z Nowej Rudy

Poeta i krytyk literacki Karol Maliszewski spisał baśnie i legendy swojego regionu, a ilustracjami opatrzy je Tatiana Tokarczuk,…