doula joanna osłowska
Doula Joanna Osłowska © Patrycja Piwowarska

Doula – dobre wsparcie dla przyszłych mam

1 udostępnień
1
0
0

Doula to kobieta, która pomaga innym kobietom poukładać myśli i sprawy w czasie ciąży, porodu i połogu. Jest wsparciem dla przyszłych mam od strony psychologicznej i źródłem praktycznych informacji. O tym, jak wygląda praca douli rozmawiamy z psycholożką Joanną Osłowską, doulą i doradcą noszenia w chuście.

Emilia Baranowska: Czy trzeba być psychologiem, żeby być doulą? Pani akurat jest, ale czy to wymóg?

Joanna Osłowska: W byciu doulą ważne jest powołanie. Dobrze też już mieć swoje dzieci. To nie jest konieczne, ale doświadczenie macierzyństwa bardziej uwrażliwia, chociażby na poród. Będąc mamą, wiemy, jak on przebiega, znamy jego fazy i to nie tylko z podręczników. Jednak nie trzeba mieć wykształcenia kierunkowego. Ja uczestniczyłam w kursie doulowym będąc wtedy ratownikiem medycznym. Inne uczestniczki pochodziły z wielu różnych branż.

A czego można się nauczyć na takim kursie?

Kilka lat temu, kiedy ja robiłam ten kurs, trwał on trzy dni od rana do wieczora. Zakres materiału mnie zaskoczył. Sądziłam, że będą omawiane zagadnienia związane z okresem połogowym, np. jak skompletować wyprawkę, jak opiekować się noworodkiem, a dostałam bardzo dużo solidnej wiedzy na temat tego, jak przebiega poród, jakie są jego fazy i jak w każdej z nich można kobietę wspierać. Usłyszałyśmy też, jak pomagać w okresie okołoporodowym, np. jak nauczyć karmić piersią. Oczywiście opieka nad noworodkiem też była omawiana, ale to był zaledwie jeden z bloków tematycznych. Na zajęciach zdobyłam też cenne informacje o tym, jak wspierać kobiety podczas straty.

Jakiś czas później w Poznaniu pojawiły się zdaje się roczne studia doulowe. Na nich zakres tematyczny był już znacznie szerszy, wprowadzano sporo wiedzy psychologicznej. Na pewno gdybym decydowała się na zostanie doulą teraz, wybrałabym takie studia.

Więc kim jest doula?

Wiele osób ma błędne wyobrażenie na ten temat. Dlatego może warto najpierw podkreślić, kim doula nie jest. Nie jest personelem medycznym i nie ma możliwości, żeby była przy porodzie sama. Doula to kobieta, która pomaga innym kobietom w przygotowaniach do macierzyństwa. Świadczy wsparcie psychologiczne oraz informacyjne. I tutaj niekoniecznie mówimy o porodzie, bo to może być ciąża, poród, połóg, chęć starania się o dziecko itp.

Korzystamy dziś ze wsparcia doul, bo nie mamy wokół siebie kobiecego kręgu, kiedyś tak naturalnego (mam, babć, sióstr)?

To może być jeden z powodów coraz większej popularności takiego wsparcia. Ale niejedyny. Nawet jeśli mamy wokół siebie kobiety, to one rodziły ileś lat temu, w innych warunkach. Mają nam do powiedzenia zupełnie inną historię. I często to nie jest historia, która by nas wspierała. Bo na przykład doradzają nam, żeby się podporządkować, żeby leżeć, nie zwracać uwagi na ból. Chyba lepiej wybrać kogoś, kto ma aktualne spojrzenie na te sprawy i zna obecną rzeczywistość. Teraz mamy znacznie więcej możliwości i dobrze oprzeć się na kimś, kto zachęca, aby poród był podmiotowy.

To oddalenie od mam, sióstr ma wpływ o tyle, że teraz coraz częściej kobieta chciałaby rodzić z partnerem. A tymczasem nie każdy partner czuje się na siłach, aby uczestniczyć w akcji. Wtedy o wiele lepszym wyborem jest znalezienie odpowiedniej dla siebie douli niż ciągnięcie ze sobą mężczyzny na siłę lub pójście do porodu samotnie, choć wolałybyśmy mieć obok kogoś, kto będzie służył nam wsparciem, kto będzie stał z tyłu i przekonującym głosem zapewniał: „Wszystko pod kontrolą, nie martw się, jestem przy tobie”.

Na jakim etapie ciąży zgłosić się do douli?

Uważam, że najlepszy moment jest tuż po połowie ciąży. Wtedy mamy jeszcze dużo czasu, żeby się poznać, żeby dograć różne rzeczy, chociażby wymyślić plan porodu i skonfrontować go z możliwościami. Poszukać szpitala czy położnej, która będzie przy porodzie. Przez ten czas można podjąć decyzje i wszystko poustawiać tak, żeby poród odbył się w sposób najlepszy dla kobiety i najbardziej zgodny z jej oczekiwaniami.

Jak przebiega współpraca między kobietą w ciąży i doulą? Jak często się spotykacie, jak długo to trwa?

Mamy taką praktykę, że między kobietą rodzącą i doulą podpisuje się umowę. Jest w niej zawarte to, co postanowimy, zobowiązania obu stron. Najczęściej ta umowa wygląda tak, że to są dwa lub trzy spotkania przed porodem, potem jest okres gotowości porodowej – dwa tygodnie przed planowanym terminem porodu i dwa tygodnie po nim – w tym czasie doula jest pod telefonem o każdej porze doby, w każdej chwili może być wezwana do porodu, nie może wyjechać z miasta, musi mieć zaplanowaną nianię dla swoich dzieci, ugotowane obiady na zapas.

Z reguły są też dwa spotkania po porodzie, domykające proces. Wtedy doula może podpowiedzieć coś na temat pielęgnacji dziecka, jeśli pojawiły się jakieś pytania czy problemy. Może przyjrzeć się karmieniu piersią, pomóc w drobnych problemach, choć tu należy podkreślić, iż doula nie zawsze jest także doradcą laktacyjnym. Tak czy inaczej oferta douli jest krojona na miarę i dostosowana do potrzeb kobiety. Są panie, które potrzebują więcej wsparcia przed porodem, a inne, kiedy maluch jest już na świecie.

Czyli przez cztery tygodnie doula jest takim telefonem wsparcia, pod który kobieta ma prawo zadzwonić w każdym momencie?

Tak, to jest część naszej pracy. Zdarza się, że doula jedzie do kobiety, która myśli, że zaczyna rodzić, towarzyszy jej. A potem okazuje się, że alarm jest przedwczesny i poród następuje za kilka tygodni. Ale jeśli kobieta potrzebowała wsparcia właśnie wtedy, potrzebowała kogoś, kto pomoże jej się uspokoić, opanować lęk, to rolą douli było być wówczas przy niej.

Żeby być dyspozycyjnym cztery tygodnie, trzeba mieć cały sztab ludzi, który pomoże ogarnąć rodzinę samej douli. Trzeba sobie z wyprzedzeniem poukładać pracę i życie rodzinne. W tym zawodzie zatem sukces mogą odnieść kobiety, które mają dobrą sieć wsparcia.

Ile kosztuje usługa douli, jak jej pomoc jest rozliczana?

W różnych miastach te ceny są inne. Koszt zależy od wielu czynników, bo nie każda kobieta wykorzystuje wszystkie składowe, o których mówiłam wcześniej. Ale są panie, które potrzebują więcej spotkań. Ogólna zasada jest taka, że doula bierze mniej więcej połowę kwoty, którą wzięłaby położna za poród domowy. W Łodzi to koszt 1000–1500 złotych.

Może zainteresuje Cię: Obcowanie ze sztuką – jak obudzić kreatywność dzieci

O czym pani mówi na spotkaniach z kobietami, jakich praktycznych wskazówek one potrzebują?

Rzadko spotykam się z samymi kobietami, raczej z parami. Wtedy z reguły pytam, jak każde z partnerów wyobraża sobie ten czas, a szczególnie poród. Zazwyczaj wyobrażenia partnerów znacząco się od siebie różnią. Taka wizyta może być zatem okazją do konfrontacji ich oczekiwań. Często jest tak, że kobieta ma jakiś plan i zakłada, że partner już o tym wie. A on wyobraża to sobie zupełnie inaczej, ale jej o tym nie mówi, bo wydaje mu się to oczywiste. Doula, jako osoba z zewnątrz, pomaga im to usłyszeć i ustalić wersję wspólną, optymalną. Rozmawiamy m.in. o planie porodu – bo to jest ważne. Taki plan przez wiele szpitali traktowany jest jak dokument. Czasem zdarza się, że powołanie się na plan porodu przypomina personelowi, co jest ważne dla kobiety.

Co można umieścić w planie porodu?

Na przykład informację o tym, że chcemy zrezygnować z nacięcia krocza, że prosimy o niekąpanie noworodka od razu po urodzeniu, zależy nam na tym, żeby go nie dokarmiać. Zdarzają się mamy, które chcą poczekać ze szczepieniem kilka tygodni, nie wykonywać go w pierwszej dobie itp.

I rzeczywiście jest to w szpitalach respektowane?

Coraz częściej tak. Wydaje mi się, że to może być dla położnych spore ułatwienie, bo wiedzą, jak mają z daną rodzącą postępować. Oczywiście trzeba mieć na uwadze fakt, że poród jest procesem dynamicznym, może się zdarzyć coś, czego nie przewidzieliśmy i personel nie zawsze może spełnić nasze prośby z planu porodu. Ja w czasie spotkań zachęcam kobiety, aby dokładnie przemyślały, w którym szpitalu będą rodziły i zapewniły sobie wsparcie położnej. Obecnie coraz częściej nad całą akcją porodową czuwa właśnie położna, lekarz nie jest konieczny. Jednak nawet jeśli rodzimy w szpitalu, w którym dobrze znamy położną, może okazać się, że nie ma jej na dyżurze, albo że ma w tym samym czasie kilka rodzących. Natomiast doula jest wsparciem ciągłym, ciągle jest przy tej samej kobiecie, często już w domu, zanim przyjdzie czas na pojechanie do szpitala, od pierwszych skurczów do rozwiązania.

może Ci się spodobać

Na DESKterze online

Pracując z domu warto zadbać o ergonomiczny sprzęt, dzięki któremu pozycja siedząca przy komputerze nie wpędzi nas w…