„Kto raz ujrzał całą grozę tego, co ludzie robią zwierzętom, nie pozostanie już nigdy spokojny” – cytat Olgi Tokarczuk stał się mottem dla najnowszej książki znanej lekarki weterynarii Doroty Sumińskiej.

Edyta Brzozowska: „Jestem suką. Psem w ludzkiej skórze. Kozą, kurą, gęsią i owcą”. Tak zaczyna pani książkę pt. Dość, w której opisuje cierpienia, jakie człowiek zadaje zwierzętom. Te przerażające historie opowiada pani z ich punktu widzenia, w pierwszej osobie. Dlaczego tak?
Dorota Sumińska:
Bo ja rzeczywiście czasem czuję się koniem, świnią, krową, psem. Pewnie dlatego, że wczuwam się w sytuację każdego pojedynczego zwierzęcia. Znam ich cierpienie, więc uznałam, że jeśli będę mówić w imieniu zwierząt i ich głosem, to łatwiej trafię do ludzkich sumień. Po to, żeby z perspektywy zwierząt pokazać, ile w ich życiu jest cierpienia, bólu, śmierci. Chciałam, aby to one dostały w tej książce głos.

Dojmująco, smutno i gorzko brzmią słowa krowiego dziecka: „Nie pamiętam swojej matki. Tylko jak przez mgłę czuję jej ciepły oddech. Miałam to szczęście, że mogłam z nią przebywać przez kilka pierwszych dni. Zawsze to coś więcej, niż od razu na rzeź. A potem mnie od niej zabrali”.
Sama jestem mamą i doskonale pamiętam, co się ze mną działo, gdy moja córka była noworodkiem, a potem niemowlęciem. Gdyby ktoś mi ją wtedy odebrał, to tak, jakby mnie zabił. A różnicy w sile ludzkich i zwierzęcych uczuć macierzyńskich nie ma. Żadnych, bo wszystkie ssacze matki czują do swoich dzieci dokładnie to samo. Krowa jest szczególnie troskliwa wobec potomstwa i do końca życia czuje się silnie związana z cielakiem, którego urodziła. Nie wystarcza mi wyobraźni, by wczuć się w emocje matki, która traci dziecko.

A krowia mama nie może się przed ludzkim okrutnikiem w żaden sposób obronić.
Okrutnik to moim zdaniem zbyt łagodne określenie, bo człowiek dla zwierząt najczęściej jest potworem. W dodatku pełnym hipokryzji, bo przecież człowiek kocha zwierzątka. Gdy zastanowimy się nad dziejami ludzkości, to dochodzimy do wniosku, że jest to historia pełna przemocy. A bohaterami opiewanymi w pieśniach i godnymi naśladowania są wodzowie, którzy w czasie wojen i podbojów nowych terytoriów wymordowali tysiące ludzi. Pięknie umiemy tłumaczyć przeróżne zbrodnie, a działamy jak niszczyciele.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że to niemożliwe, aby człowiek powstał w drodze ewolucji. I pewnie w jakichś praczasach przybyli na naszą planetę kosmici i zasiali w ówczesnych humanoidach swoje geny – ziarno destrukcji.

Czytaj także: Świnia też człowiek

Jesteśmy gatunkiem, który działa na swoją niekorzyść.
Przede wszystkim na niekorzyść swojego domu, czyli planety. Gdyby ludzkość nagle wymarła, to Ziemia znów stałaby się piękna, nieskazitelnie czysta, a zwierzęta żyłyby jak w raju. A co by się stało, gdyby wyginęły komary, które tak dzielnie zwalczamy? Pociągnęłoby to straszne skutki, wymarłoby masę innych gatunków. Takie konsekwencje dotyczą łańcucha życia wszystkich zwierząt, a jedyną istotą, która temu prawu nie podlega, jest homo sapiens.

Dorota Sumińska
Dorota Sumińska © arch. prywatne/FB

Nie lubi pani ludzi?
Wstydzę się, że jestem przedstawicielką tego gatunku. I niewiele wskazuje na to, aby stosunek ludzi do zwierząt w najbliższym czasie istotnie się zmienił. Bo choć przybywa osób, które świadomie nie chcą uczestniczyć w torturowaniu zwierząt i ich masowym mordowaniu, to hodowle przemysłowe nadal mają się świetnie, a generowane przez nie zmiany klimatyczne są nieodwracalne. Więc jednostki nie zmienią sytuacji zwierząt w globalnej skali.

Aż chciałoby się w tym momencie sparafrazować klasyka: „Edukacja, głupcze”.
Trzeba by było zmienić ją w sposób radykalny. Tak, aby przede wszystkim uczyć dzieci tego, co potrzebne i dobre. Tymczasem cała nasza edukacja opiera się na podkreślaniu dominacji człowieka nad wszystkim, co go otacza. Nie chodzi mi o to, aby pokazywać uczniom, co dzieje się w ubojniach, bo nie wolno epatować okrucieństwem.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj imię