© Adobe Stock

Do łask wrócą miasta-ogrody?

0 udostępnień
0
0
0

Czy w XXI wieku możliwe jest pogodzenie świata miejskiego i wiejskiego? Na to pytanie stara się na łamach Newsweeka odpowiedzieć Robert Skrzypczyński z Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej w dyscyplinie architektura i urbanistyka oraz pracownik Instytutu Rozwoju Terytorialnego we Wrocławiu. Zauważa, że w dzisiejszych czasach, a zwłaszcza w dobie strachu przed powrotem wirusa, ludzie najchętniej pouciekaliby z miast.

Czy jednak rzeczywiście życie na przedmieściach spełnia wszystkie potrzeby dzisiejszego człowieka?

„Mimo idyllicznych wizji, roztaczanych przez deweloperów, podmiejskie enklawy rzadko kiedy zapewniają mieszkańcom odpowiednią infrastrukturę techniczną lub społeczną, potrzebną do codziennego funkcjonowania i budowy więzi wewnątrz lokalnej społeczności. Brak transportu zbiorowego, podstawowych usług, przestrzeni publicznych czy nawet terenów zielonych to bolączki, z którymi boryka się wiele takich miejsc. Z nielicznymi wyjątkami przedmieścia raczej nie tworzą warunków do życia w myśl filozofii slow” – pisze ekspert i proponuje odświeżenie słusznej w swoich podstawowych założeniach filozofii miasta-ogrodu Ebenezera Howarda z XIX wieku.

„Z pewnością próby bezpośredniej implementacji wizji miasta ogrodu byłyby dziś anachroniczne. Wydaje się jednak, że dopóki będziemy ulegać okrojonej wizji domku z ogrodem na przedmieściach, zapominając przy tym o innych aspektach funkcjonowania w lokalnej wspólnocie, trudno będzie nam uniknąć rozlewania się miast – któremu zapobiec chciał Howard. Żyć powoli łatwiej będzie w środowisku wspierającym nawiązywanie więzi sąsiedzkich, zapewniającym dostęp do usług czy też ułatwiającym kontakt z lokalnymi rolnikami. Tylko czy jesteśmy gotowi, by żyć w taki sposób?” – konkluduje architekt.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać