produkty diety ketogenicznej
© Adobe Stock

Dieta ketogeniczna – dla kogo jest wskazana

10 udostępnień
10
0
0

Badania kliniczne potwierdzają, że dieta ketogeniczna hamuje napady padaczkowe, pomaga w chorobie Alzheimera, chorobie Parkinsona, cukrzycy. Wciąż zyskuje na popularności jako szansa na skuteczne pozbycie się nadwagi. Naukowcy ostrzegają jednak: dieta ta może pomóc w niektórych dolegliwościach, ale nie jest odpowiednia dla wszystkich.

Dieta ketogeniczna nazywana ketonową, ketogenną, LCHF czy po prostu keto dietą jest trendem żywieniowym, w którym w ciągu doby zaledwie 4-10% energii dostarczamy z węglowodanów. Oznacza to, że przy diecie 2000 kcal jemy nie więcej niż 50 gramów węglowodanów (tyle mają np. jedna pszenna bułka, dwa banany, 10 łyżeczek cukru). Ma to doprowadzić organizm do tzw. ketozy dietetycznej, co skutkuje spalaniem tkanki tłuszczowej oraz wytwarzaniem tzw. ciał ketonowych, które oddziałują dobroczynnie na centralny układ nerwowy i mózg. Podobny proces zachodzi w organizmie, gdy w ogóle przestajemy jeść albo ostro ćwiczymy.

Jak powstają ketony?

Mark Sisson, autor słynnego bestselleru „Keto for Life”, wyjaśnia:

– Zwykle, tzn. kiedy jemy typowo,  z węglowodanów zawartych w pożywieniu (produkty zbożowe, warzywa, owoce, cukier itp.) organizm czerpie glukozę, która będąc dalej rozkładana, staje się źródłem energii dla miliardów naszych komórek. Potrzebują jej one, aby móc wykonywać swoje skomplikowane funkcje i procesy, a także dzielić się i naprawiać uszkodzenia. Natomiast gdy przestajemy dostarczać organizmowi węglowodany i pojawia się deficyt glukozy, organizm, aby zachować swoje podstawowe funkcje, uruchamia mechanizmy obronne i wchodzi na alternatywną ścieżkę zasilania. Jest sprytny! W razie głodówki potrafi zdobywać potrzebną energię też z innych źródeł: z rozkładu białek, tłuszczów z pożywienia oraz z zapasów z tkanki tłuszczowej. 

Wtedy produkcją alternatywnego paliwa zajmuje się wątroba, która spalając tłuszcz produkuje ciała ketonowe: β-hydroksymaślan, acetooctan i aceton, a te trafiają do krwiobiegu. 

– Prawie każda komórka potrzebująca energii może ją pobrać z krążących ketonów, ale są one kierowane głównie do mózgu. Co ciekawe, jako paliwo dostarczają one około 25 proc. więcej energii w porównaniu z glukozą, ponieważ są dużo łatwiej przyswajane, szybciej przekraczają barierę krew-mózg, której jedną z funkcji jest selektywny transport niezbędnych składników odżywczych – dodaje ekspert.

Skąd mamy wiedzieć, że organizm jest już w stanie ketozy żywieniowej? Typowe objawy to słodki smak w ustach i tzw. oddech keto, który można opisać jako nieświeży, o zapachu zgniłych owoców, acetonu. Symptomy te nie są trwałe i po tygodniu ustępują. Ketozę można też wykryć testem paskowym, ponieważ ciała ketonowe są wydalane z moczem.

Ketony – fakty i mity

Chociaż słowo „keto” jest w tym roku najczęściej wyszukiwanym w Google wśród terminów związanych z żywieniem w Europie, dieta ketogeniczna nie jest żadnym novum. W świecie medycyny neurolodzy stosują ją do leczenia dzieci z padaczką już od stu lat.

– Badania kliniczne potwierdzają, że wywołanie stanu ketozy może łagodzić pobudliwość drgawkową mózgu, zmniejszać częstotliwość napadów. Połowa kilkuletnich pacjentów na tej terapii doświadcza napadów znacznie rzadziej, a u 10–15 proc. w ogóle znikają –  wylicza dr Mackenzie C. Cervenka, profesor neurologii i dyrektor Adult Epilepsy Diet Centre w Johns Hopkins University School of Medicine, które jest światowym liderem w tej terapii.  –  U dorosłych wyniki są mniej jednoznaczne. Teoretycznie może wynikać to z faktu, że młodsze mózgi mają większą zdolność do transportu i wykorzystywania ciał ketonowych. Ale to nie znaczy, że dieta ketogeniczna w późniejszym wieku nie działa. Na przykład β-hydroksymaślan poprawia ludziom starszym koncentrację i pamięć. Ponadto z naszych niedawnych obserwacji można wnioskować, że ketony pomagają chorym z tak zwanym superopornym stanem padaczkowym (SRSE), charakteryzującym się przedłużającymi się napadami, które wymagają wprowadzania pacjenta w śpiączkę farmakologiczną, aby zapobiec uszkodzeniu ciała i mózgu. 

Potencjalnych pacjentów, którzy mogą odnieść korzyści, jeśli wyrzekną się ukochanych naleśników, bułeczek, słodyczy jest więcej. W ciągu ostatniej dekady naukowcy badali również wpływ ketozy na inne zaburzenia neurologiczne i mitochondrialne. Zaobserwowali m.in., że wyższy niż normalnie poziom ciał ketonowych działa ochronnie przeciwko chorobom neurologicznym, takim jak choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, stwardnienie zanikowe boczne, urazowe uszkodzenie mózgu czy udar. Ciekawe badanie przeprowadzono na Uniwersytecie Sapienza w Rzymie w 2017 roku na 150 pacjentach z migreną. Wykazało, że dieta niskowęglowodanowa może być skuteczną profilaktyką w przypadku napadowych i przewlekłych bólów głowy o szybkim początku. Naukowcy przypuszczają, że ketony mogą poprawić mitochondrialny metabolizm energetyczny u osób cierpiących na migrenę i przeciwdziałać zapaleniom nerwów, zmniejszając produkcję wolnych rodników. 

Ketoza wspomaga odchudzanie

Kwaśniewskiego, Atkinsa, South Beach czy Dukana. W grupach na Facebooku celebrytki i internautki chętnie dzielą się wskazówkami, doświadczeniami i utratą wagi związanymi z dietami drastycznie ograniczającymi węglowodany. Orędowniczkami ketodiety są Rihanna, Vanessa Hudgens, Halle Berry. Gwyneth Paltrow nie tylko chwali się, że w 4 tygodnie straciła na niej  7 kilogramów, ale też opowiada o euforyzującym działaniu ciał ketonowych. Zwiększają pokłady energii, poprawiają nastrój. Duński naukowiec Jens Rikardt Andersen, który przez lata odnosił się sceptycznie do ketodiety i postanowił wypróbować ją na sobie, przyznaje: zmniejsza apetyt i obwód w pasie, ale też jest trudna do przestrzegania. 

– Na początku, podczas tzw. fazy przejściowej, która trwa do 5 dni, odczuwa się nieprzyjemny spadek energii oraz zwiększony apetyt. Pojawiają się bóle głowy, problemy ze snem i trudności z koncentracją. Dietę poprzedza się 1-2-dniową głodówką, a to nie jest łatwe. Dalej też nie jest miło. Je się 3 posiłki dziennie i trzeba pilnować, by wszystkie zawierały podobną ilość węglowodanów, tłuszczów i białek. Do tego całodzienne menu ma mieć niski ładunek glikemiczny i nie przekraczać 2000 kalorii. Należy preferować tłuszcze pochodzenia roślinnego, unikać tłuszczów trans. 

Zaleca się spożywanie roślinnych pokarmów zawierających tłuszcze jednonienasycone, takich jak oliwa z oliwek, migdały, orzechy lub awokado, nasiona lnu, chia, konopi oraz jaja. 

Często ludzie myślą, że na tej diecie mogą jeść nieograniczone ilości mięsa, ale to nieprawda. Spożywanie zbyt dużej ilości białka (podobnie jak stres) może utrudnić proces adaptacji ketonowej. Z mięs najlepiej wybierać chudy drób i wołowinę. Preferowane ryby to łosoś, tuńczyk, makrela. Trzeba też pamiętać, że ograniczenie węglowodanów nie jest jednoznaczne z wyeliminowaniem błonnika z diety. Paradoksalnie ilość spożywanych warzyw na diecie ketogenicznej może być bardzo duża. Oczywiście tych o niskiej zawartości węglowodanów. To np. szpinak, zielona kapusta, brokuły. Ponieważ wątroba produkuje ciała ketonowe również podczas wysiłku fizycznego, zaleca się treningi o niskiej intensywności, np. pływanie, jogę, jogging, jazdę na rowerze. Te z pewnością przyspieszą efekt diety.

Co na to nauka?

Międzynarodowy zespół badaczy kierowany przez dr. Antonio Paoli z Uniwersytetu w Padwie we wspólnym artykule przeglądowym opublikowanym w „European Journal of Clinical Nutrition” we Włoszech podsumował ostatnio stan wiedzy na temat wpływu diety ketogennej na masę. Czytamy w nim m.in., że ten model żywienia w porównaniu z dietami niskotłuszczowymi jest bardziej efektywny, gdy chodzi o zmniejszenie masy ciała w niedługim czasie. Utrata wagi nie jest jedynie bezpośrednim skutkiem ketozy, ale również deficytu kalorii. Kiedy spożywamy białko i tłuszcz, uwalniamy hormony sytości, więc zwyczajnie jemy mniej. Nasilony metabolizm białek doprowadza do zwiększonej termogenezy, co z kolei stymuluje tempo przemiany materii.  U chorych z cukrzycą typu 2 żywienie niskowęglowodanowe zmniejsza poziom glukozy we krwi i poprawia insulinowrażliwość komórek. 

„Robię to dla mojego zdrowia”, można by zanucić pod nosem, polewając masłem średnio wysmażoną pierś z indyka na sałatce z jaj i majonezu. Brzmi zbyt dobrze, aby mogło być prawdziwe? Prawdopodobnie tak.

– Osoby, które nie mają powodów medycznych, aby stosować dietę ketogenną, powinny to przemyśleć – podkreśla dr Ethan Weiss z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, badacz diety ketogennej. – Należy też pamiętać, że pacjenci z padaczką rozpoczynają dietę ketogenną w szpitalu, pod kontrolą lekarza i dietetyka. Później w trakcie terapii przechodzą badania krwi, suplementują witaminy i minerały, w tym często potas, wapń, magnez i błonnik. Wyniki badań dotyczące korzyści diety ketonowej u innych chorych czy ludzi otyłych są ograniczone. Wiele z tych badań przeprowadzono w krótkich testach, na małych grupach ludzi albo na zwierzętach. Więcej jest więc hipotez niż potwierdzonych faktów. Weryfikowane nie zawsze się potwierdzają. Na przykład National Cancer Research Food Network (NACRe) w listopadzie ubiegłego roku opublikował oficjalny raport z przeglądu około 250 badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich 80 lat, w którym stwierdza, że obecnie nie ma naukowych dowodów na to, że post chroni przed rakiem lub poprawia skuteczność leczenia.

Wciąż jeszcze niewiele wiemy o skutkach dłuższego stosowania diety ketogenicznej. Naukowcy ostrzegają, że brak błonnika w menu może powodować zaparcia, prowadzić do kamicy nerkowej. Wysokie spożycie tłuszczu na dłuższą metę może obciążać wątrobę, trzustkę, nerki i pogorszyć problemy zdrowotne z sercem.

 – Owszem, na diecie niskowęglowodanowej można zeszczupleć, ale co z tego, skoro zachorujemy na zawał? – pyta retorycznie prof. Maciej Banach, kardiolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, który dwa lata temu na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Monachium zaprezentował słynne badanie, dotyczące wpływu diety niskowęglowodanowej na zdrowie, przeprowadzone na około 25 tys. pacjentów.  – Wykazaliśmy, że jeżeli dieta niskowęglowodanowa stosowana jest dłużej niż 6 lat, to śmiertelność z powodu choroby niedokrwiennej serca i udaru zwiększa się odpowiednio o 51 i 50 proc. A nowotworów o 35 proc. Spodziewaliśmy się, że diety restrykcyjne są niezdrowe, ale te wyniki były dla nas niezwykle zaskakujące.

Zdaniem prof. Banacha diety niskowęglowodanowe mogą być korzystne w krótkim okresie stosowania, aby zredukować masę ciała, obniżyć ciśnienie tętnicze krwi i poprawić kontrolę poziomu glukozy we krwi, ale maksymalny i optymalny dla naszego zdrowia okres ich stosowania to 6 do 12 miesięcy.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Farma Kowalskiego

Współcześnie, w dobie zmian klimatycznych społeczna odpowiedzialność biznesu, niezależnie czy mamy do czynienia z wielkimi przedsiębiorstwami czy małymi…