czas
© Adobe Stock

Czas – przyjaciel czy wróg?

17 udostępnień
17
0
0

Zadajemy pytania: Masz czas? Nie masz czasu? Jak długo? Ile masz lat? Jak szybko? Odpowiedź na każde z tych pytań, często metaforycznych, ma związek z czasem fizycznym absolutnym. I jak innymi fizycznymi wielkościami potrafimy manipulować, zwiększać je i niwelować – np. masę można zeskrobać, drogę dobudować lub skrócić, napięcie wzmóc, natężenie pomniejszyć, opór zlikwidować, twardość zmiękczyć, ciśnienie obniżyć, gęstość zagęścić, a temperaturę podnieść – to czas potrafimy tylko mierzyć.

O czasie według Agnieszki Meyer przeczytaj TUTAJ.

Chociaż pewna drobna manipulacja czasem się udaje. Nauka ogarnęła pojęcie czasu całkiem zgrabnie, nie tknęła jednak jego przekory, którą nietrudno zauważyć. Mianowicie, dla jednych czas biegnie wolniej, dla innych szybciej. Jego miara rozjeżdża się nawet w jednym pomieszczeniu, jeśli znajdują się w nim ludzie. Człowiekowi, który się nudzi w kolejce, czas się wlecze w tempie osowiałego żółwia, komuś, kto spieszy się na ostatni autobus i nie może znaleźć torebki, biegnie jak spłoszona antylopa. Zachodzi podejrzenie, że to my sami nadajemy mu prędkość. Wydaje się nawet, że można mieć pewien wpływ na jego bieg, jak w sytuacji, gdy rzeczy walą się człowiekowi na głowę, gdy nadmiar planów i czynności, które należy wykonać dzisiaj, teraz, przybiera postać lawiny. Wtedy zwalniając tempo każdego gestu, każdej wykonywanej czynności, przyglądając im się pod lupą uważności, dostrzegamy, że czas zwolnił, że się rozciągnął, a wskazówki zegarka poruszają się wolniej.

Magia czasu

Z zatrzymywaniem czasu doskonale radzi sobie magia. W powieściach roi się od czarodziejów, którzy zamrażają czas, a sami przemieszczają się na jego osi. Tudzież odwrotnie. Jak pięknie byłoby zastygnąć i poczekać, aż inni rozwiążą nasze problemy. Albo samemu działać, gdy świat by znieruchomiał. Doskonała sprawa dla złodziei. Marzenia o poruszaniu się w czasie, o spotkaniu siebie i zamordowaniu w kołysce niejednego polityka, medytacje przenoszące na osi czasu, by odkryć własną przeszłość, a najlepiej tajemniczą przeszłość swego wroga; prekognicja i próby znalezienia się wtedy, potem i teraz są siłą napędową literatury oraz naszych marzeń.

Może zainteresuje Cię: Paweł Huelle: Na upływ czasu: łąka, obłoki i krem poziomkowy

Marzymy, by Czasem władać, ale jednocześnie staramy się go zdeprecjonować, przynajmniej w literaturze. Próbujemy odebrać mu nieuchronność. Nadać mu znamiona boskości, różdżkę władzy, mamy do niego stosunek emocjonalny. To tylko dowodzi, że Czas to kwestia pamięci. Zagadnienie psychologiczne. Mentalne. Wykorzystane w rzeczywistości materialnej. To dzięki niemu istnieje cywilizacja techniczna, samochody (coraz szybsze), rakiety i podróże kosmiczne (dzięki temu, że obliczono prędkość ucieczki).

A skoro jesteśmy przy gwiazdach, niemiła jest świadomość, że gdy patrzymy na nie, to widzimy przeszłość. Wielu z obserwowanych ciał niebieskich już być może nie ma, stały się karłami, czarnymi dziurami. Gwiazdy, które widzimy, były kiedyś. Z pewnością zaistniały nowe, których światło jeszcze do nas nie dotarło, bo czas w kosmosie biegnie inaczej. Nie jest absolutny, jak twierdził Newton. Einstein uświadomił świat badaczy, że światło i grawitacja również odgrywają rolę w strukturze czasu.

Ale dajmy spokój fizyce, zostawmy czas absolutny, umowny i zatwierdzony oficjalnie, spójrzmy bliżej, na perspektywę. Czy Czas, ten złośliwy gnom, zachowywałby się przyzwoiciej wobec osiemdziesięciolatka, gdyby ten miał świadomość, że pożyje jeszcze co najmniej 900 lat? Czy wtedy świadomość minionych ostatnich dwóch dekad byłaby taka sama? Może trwałyby dłużej, bowiem perspektywa się zmieniła? Jak na obrazie przedstawiającym pejzaż i horyzont. Im dalej – tym odcinki są krótsze, ale gdy widnokrąg się odsuwa, granica sięga nieskończoności, wtedy jesteśmy niemal w tym samym miejscu, nasza egzystencjalna kreska wydaje się przyzwoicie długa.

O czasie, jaki został nam dany, o jego jakości i długości stanowi pamięć, którą udało nam się zachować, czyli zdarzenia zapisane w mózgu i świadomość ich następstw. Z tego samego powodu akceleratorem procesów myślowych jest czas względny. Ten, którego jesteśmy świadomi, który nam działa na nerwy, a najbardziej czas teraźniejszy. Dla nieuporządkowanej natury człowieka jest albo za krótki, albo za długi. Trudno utrafić. A jeszcze trudniej odpowiedzieć na pytanie: Czy naprawdę istnieje? Ten czas absolutny, bo umownie możemy jako czas teraźniejszy określać różne odgraniczenia: godzinę, sekundę albo i dzień. Dzisiaj na przykład. Teraz w styczniu. TERAZ. Co to znaczy? W tym ułamku sekundy, ale gdy się przyjrzeć absolutnemu TERAZ, to kiedy? Sekundę wcześniej to już przeszłość, za sekundę – przyszłość, a sekunda składa się z milisekund, które również można podzielić. Kiedy jest teraz?

Czy do określenia czasu niezbędna jest akcja, ciąg następujących po sobie wydarzeń? Można zasłonić się kliszą i stwierdzić, że aby udzielić odpowiedzi na te pytania nie wystarczy mojego życia, że od wieków mierzą się z nim filozofowie i fizycy. Ale czym jest długość trwania jednej egzystencji ludzkiej? W jaki sposób ją wyrazić bez definiowania czasem? Można przyjąć, że życie ludzkie to jednostka dla nas istotna, by nie powiedzieć ważna, która w ekosystemie kosmicznym zupełnie się nie liczy (mam nadzieję, że to pozór). A jednak to wielość inteligentnych i świadomych istot oraz nagromadzenie jednostek, pojedynczych żyć, istnień i ich historii stworzyło cywilizację, to one zdefiniowały czas i z uporem go mierzą.

może Ci się spodobać

Kosmos

Ziemia jest maleńkim punktem we Wszechświecie. Warto spojrzeć na nasze pragnienia i problemy z tej perspektywy.
singiel

Życie singla

No, bezczel! Porządni obywatele – ludzie, którzy ręce sobie urabiają na łączeniu pracy z życiem rodzinnym, wychowywaniu dzieci,…

Wojna?

Na ulicach, w mediach, w sieci wybrzmiewają obecnie hasła: „To jest wojna!”, „To rewolucja!”, a my w SiedemÓsmych…
samotność

Samotność

Smęty i sentymenty Nie czuję się uprawniona do oceniania niczyjej samotności. Na własnym przykładzie mogę jednak pozwolić sobie…
nieuczciwość

Nieuczciwość

Czy warto być uczciwym? Choć w teorii uczciwość uznaje się za cnotę, wygląda na to, że w praktyce…