dbać o siebie
© Adobe Stock

Czas, aby zadbać o siebie

1 udostępnień
1
0
0

Przychodzi taki moment, kiedy negatywne myśli stają się bardzo silne. Nie chcą dać za wygraną. Zabierają energię i chęci do działania. Zabierają całkiem sporą część wiedzy i wszystkiego, czego się do tej pory nauczyłam. Obezwładniają nie tylko głowę, ale i ciało.

Ten natłok pesymistycznych myśli powoduje, że zaczynam wtedy wątpić – głównie w siebie i w to, co robię. Co ja w ogóle wiem? Wewnętrzny krytyk ma wielkie pole do popisu, a jego głos jest zdumiewająco głośny i wyraźny.

Co ja mam do przekazania światu? Co ja mogę? Pojawia się cała lista wątpliwości, które podkopują moje poczucie pewności siebie. Nagle to wszystko, czym zajmuję się na co dzień, z czego jestem taka dumna, pokrywa ogromna mgła niewiary. W głowie huczą rozterki i niedowierzanie.

Kiedyś tych rozterek miałam sporo. Brakowało mi wiary w moje możliwości i nie doceniałam swojej mocy. A w takich momentach, o których teraz mówię, te rozterki wracają bardzo szybko. Ty pewnie też masz zdania, które wracają do Ciebie co jakiś czas. I nie są to zdania wspierające.

A ja? Nawet nie mam wtedy siły z nimi dyskutować. Dlatego ta walka jest z góry przegrana. To tak, jakby bramkarz stał oparty o swoją bramkę. Niby jest na boisku, obok bramki, ale nic nie robi, aby bronić.

Nie zamierzam walczyć z myślami. Nauczyłam się, że nie tędy droga. Gdy z czymś walczymy, na ogół zasilamy to swoją energią. Pojawia się przeciwnik i im dłużej trwa ta walka, tym bardziej on rośnie.

Kiedy jest walka, to muszą być przegrani. A ja nie chcę czuć się przegrana w tej sytuacji, więc walka jako sposób na razie odpada. Nie tędy droga.

Co zatem robić?

Obserwuję dalej tę niewygodę, w której tkwię. I jest mi z tym bardzo dziwnie. Tyle o tych negatywnych myślach mówię, piszę, uczę sposobów na nie. Znam te sposoby i wiem, że są skuteczne, ponieważ nieraz sprawdziłam je na sobie.

To dlaczego „nagle” sama nie mam sił, żeby je stosować?

Emocjonalny rollercoaster – raz jest w porządku, ale potem znowu jakieś kryzysy i wybuchy.

Aż w końcu mocny ból głowy mnie oprzytomnia.

Czas zadbać o siebie! Znaleźć w grafiku czas dla siebie – na totalny relaks, regenerację. Na kompleksowe zadbanie o siebie, o swoje ciało, umysł i duszę. O swój CUD (ciało – umysł – dusza).

I teraz dopiero widzę – jakby z boku.

Powtarzająca się liczba 444. Za każdym razem, gdy widzę trzy czwórki, wiem, że to znak dla mnie, by zająć się sobą i porządnie zregenerować.

Karta, którą losuję: „Zadbaj o czas dla siebie”. Mam kilka talii kart rozwojowych. Korzystam z nich podczas sesji indywidualnych oraz warsztatów. Sięgam do nich także sama, gdy szukam odpowiedzi czy potrzebuję inspiracji, wskazówki od świata. I tym razem, jak widać, karta trafia w punkt.

I ten ból głowy. Ciało w końcu sięgnęło po większy kaliber. Jakby chciało mi powiedzieć: „Tego już nie przeoczysz”. Pulsujący ból głowy sprawia, że natychmiast odkładam wszelkie sprawy na bok i kładę się w ciszy do łóżka. Nic już nie jest pilniejsze.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Nie dajmy zwariować się lękowi

„Za mojego życia, może poza stanem wojennym, nie obserwowałam w Polsce tak silnie zestresowanego społeczeństwa jak obecnie. Boimy…