Stoik Piotr Stankiewicz
Stoik Piotr Stankiewicz

Być jak stoik

25 udostępnień
25
0
0

Oprócz rzeczy zależnych i niezależnych od nas, co jeszcze buduje te fundamenty?
Fakty – wyobrażenia, tudzież fakty – narracje, tudzież narracje – użyteczne i nieużyteczne.

O rety, to poproszę jaśniej.
Starożytni stoicy (szczególnie Marek Aureliusz), non stop podkreślali, że nasze szczęście i nieszczęście, nasza satysfakcja z życia i generalnie wszystko, co się w naszej duszy dzieje, nie zależą od rzeczy, zdarzeń, faktów zewnętrznych, tylko od naszych wyobrażeń o nich. Słowo „wyobrażenia” jest trochę mylące, więc dopowiem, za Markiem Aureliuszem: nie to, co się dzieje na zewnątrz nas, decyduje o tym, co się dzieje w naszej duszy, tylko decyduje o tym to, co my myślimy o tym, co się dzieje w nas i na zewnątrz. Tłumacząc na język współczesny: „żyjemy wyobrażeniami, że ważne są wyobrażenia, a nie fakty”.

Czyli według stoików należy odrzucić wyobrażenia? Czym wówczas są te fakty, owe rzeczy, które istnieją naprawdę?
No właśnie, szczególnie z perspektywy teorii poznania XXI wieku, jakie rzeczy są naprawdę? Wydaje się, że obiektywnie nie jesteśmy w stanie ustalić, że to jest faktem, a to nim nie jest. Możemy za to przyjąć, że owym wyznacznikiem prawdy subiektywnej będą narracje, czyli ten kierunek naszych myśli, taki sposób opowiadania sobie rzeczy, który pozwoli nam oddzielić narracje użyteczne, korzystne dla nas, od tych, które są nieużyteczne czy niekorzystne. Zastanawiać się, co jest prawdą, a co nią nie jest, można w nieskończoność. Nie o to tutaj chodzi, żeby dociekać jaka jest prawda rzeczy w jakimś abstrakcyjnym sensie, lecz o to, żeby budować opowieść o tym, co się dzieje w taki sposób, że to jest pożyteczne, konstruktywne, wzmacniające, ale też satysfakcjonujące dla nas. Najważniejsze jest zatem to, jak ja sobie będę rzeczy opowiadał, a nie jaka jest prawda absolutna o tych rzeczach.

Czy to znaczy, że każdy stoik jest niejako kreatorem własnych prawd o rzeczywistości?
Chodzi o budowanie takiego kierunku myślenia i działania, które daje maksimum naszej sprawczości, daje tej naszej sprawczości rozciągnąć skrzydła jak najszerzej się da. Do tego właśnie służy całe to gadanie o rzeczach zależnych i niezależnych, żeby wiedzieć jak to zrobić.

Jak po stoicku można rozumieć „rozwój”?
Nie do końca lubię pojęcie „rozwój” ze względu na to, że w zasadzie nie wiadomo, co właściwie ono oznacza. Czy chodzi o rozwój ciała, duszy, umysłu? O czym konkretnie mówimy? Poczyniwszy to zastrzeżenie, bazując na tym wszystkim co tutaj powiedzieliśmy, można powiedzieć, że dla stoika rozwój polega na tym, że stara się być lepszym stoikiem. Podkreślali to bardzo starożytni myśliciele, np. Seneka. Nie chodzi o to, żeby o stoicyzmie gadać, tylko żeby realnie według niego żyć, realnie go wdrażać i realnie tą ścieżką iść naprzód.

Znów nawiążę tu do nazwy portalu SiedemÓsmych, gdzie tłumacząc ją mówicie: „Siedem ósmych to jeszcze nie całość, nie pełnia, nie ideał (…) nas interesuje nie tyle doskonałość, co ścieżki dążenia do niej”. Tak samo w stoicyzmie ideał jest niezwykle trudny do osiągnięcia. Seneka pisze, że prawdziwy mędrzec stoicki zdarza się raz na 500 lat i że Katon to może był pewnym stoikiem, ale Seneka to jest tylko nędznym epigonem. W stoicyzmie współczesnym raczej mówi się o rozwoju jako o dążeniu do tego ideału. Rozwój nie polega na tym, żeby raz na zawsze stać się idealnym stoikiem, bo to nie jest możliwe, tylko na tym, żeby nie zniechęcać się po raz kolejny odpadłszy od tego ideału. Trochę tak jak przy medytacji. Kiedy niemożliwe jest odłączenie się całkowite od myśli, tylko chodzi o to, żeby systematycznie się od nich na dłużej uwalniać.

A czym dla stoika jest szczęście?
Samo opisywanie stanu docelowego tutaj niewiele wnosi. Sam opis obrazu szczęścia nie do końca jest potrzebny, bo ci, którzy go zaznają, to wiedzą, a ci, którzy go nie zaznali i tak potrzebują wskazówek jak tam dojść, a nie tylko obietnicy, jak to ma wyglądać. Od strony praktycznej szczęście można określić jako satysfakcjonujące czy spełnione życie. A takim dla stoika jest ono wtedy, kiedy jest wypełnione dbaniem o to, co od nas zależy, a nie traceniem czasu i energii na te rzeczy, które od nas nie zależą. Stoicy kładą na stół pewne idee i obietnica jest bardzo prosta. Jeżeli to będziesz realnie realizował, to będziesz szczęśliwym człowiekiem. Cała rzecz w tym, żeby to przerobić.

Każdy może „zostać” stoikiem?
Z pozycji stoika reformowanego odpowiem tak: praktykując stoicyzm, każdy może coś, choć zapewne w różnym stopniu, zyskać. Ponieważ jednak więcej jest typów ludzi niż się śniło Markowi Aureliuszowi, to trudno określić kto z tej koncepcji ile zdoła dla siebie wziąć. Są ludzie, dla których stoicyzm nie musi być najlepszym rozwiązaniem. Na przykład artysta – w tym naszym współczesnym, czyli romantycznym i poromantycznym rozumieniu. Artysta jako ktoś, kto sprzeciwia się zastanemu porządkowi, kto chce rozsadzić to, co zastane i dać nowy opis świata i w ogóle nowy język, nowy alfabet. Wiemy, że bycie artystą bardzo często nie mieści się ani w ramach tego, co jesteśmy skłonni uznać za stoicyzm, ani w ramach generalnie norm życia społecznego. Pytanie, na ile artysta musi być szalony, nieracjonalny, skonfliktowany? Ale trzymając się tej popularnej wizji artysty, można domniemywać, że w jakimś stopniu na stoicyzmie może on coś zyskać, ale także wiele stracić.

Pytam o to, czy każdy może zostać stoikiem, bo Lawrence C. Becker mówi, że muszą być spełnione pewne warunki brzegowe, jak w piramidzie potrzeb Abrahama Maslowa – nie mamy co myśleć o wyższych formach rozwoju, jeśli umieramy z głodu.
Profesor Becker to niezwykle ważna postać dla ruchu stoickiego. Jego wydana w 1998 roku książka A New Stoicism to najbardziej gruntowne teoretyczne fundamenty współczesnego stoicyzmu, które w dużej mierze ukierunkowały również moją interpretację tej filozofii. Dokładnie to, co pani powiedziała, Becker twierdzi, że są warunki brzegowe (materialne, zewnętrzne) w stoicyzmie, zaś oryginalne podejście stoickie mówi, że ich nie ma, że niezależnie od sytuacji można być stoikiem. Novum, które tu wprowadza Becker jest więc absolutnie nieortodoksyjne na gruncie stoicyzmu. Co do zasady, nie ma takiej sytuacji, w której by się nie poprawiło, jeżeli spojrzymy po stoicku. Stoicyzm zawsze choć trochę pomoże. Natomiast może się zdarzyć, że będzie to jednak niewielka poprawa. Za to nie ma się co łudzić, że w sytuacji ekstremalnie tragicznej stoicyzm w cudowny sposób nas zbawi.

W starożytności stoikiem mógł być biedny i chromy, a dziś to filozofia dla elit?
Bynajmniej. Ale może rozwinę tu opowieść o samym profesorze Beckerze, bo miałem przyjemność i zaszczyt go poznać, a jego postać najlepiej świadczy, że w mówieniu o warunkach brzegowych chodzi nie o elitarność, lecz o tę miękkość nowego stoicyzmu, o której już wspominałem, a która wynika m.in. z wiedzy o psychice człowieka. A więc profesor Becker, starszy ode mnie o 40 lat, który stał się moim mentorem, był znakomitym przykładem stoika, który mimo bardzo trudnej sytuacji życiowej wykazał się wytrwałością i działał nie zważając na przeciwności. Z profesorem długo korespondowałem mailowo, aż pewnego dnia odwiedziłem go w jego domu i dopiero wówczas poznałem jego historię. W latach 50. XX wieku zachorował na polio i stracił władzę w rękach. Całą swoją karierę akademicką, pisarską i twórcy nowego stoicyzmu zrobił nie ruszając rękami. Prace manualne wykonywał nogami, książki dyktował. Jego gabinet uniwersytecki skonstruowany był tak, by jak najwięcej można było zrobić za pomocą stóp. On i jego żona umarli jesienią 2018 roku.

Czy życie profesora to nie najlepszy przykład tego, że stoicyzm nie jest ani tylko dla elit, ani wyłącznie dla zakopanych w strefie komfortu ludzi Zachodu, lecz może stanowić wsparcie dla osób nawet w bardzo trudnych życiowych sytuacjach?

może Ci się spodobać
jak dobrze zacząć dzień

Jak dobrze zacząć dzień?

Od czego zaczynasz dzień? Jeśli nawykowo sięgasz po telefon lub pilota, żeby włączyć kanał informacyjny – uważaj. To,…

Biznes oparty na wartościach

Może pan podać przykład takich wyborów konsumenckich ze względu na wartości?Dobrze pokazał to kiedyś prof. Hausner, dając przykład…