symetria

Brzydkie buraki, piękne oszustwa. Czy symetria rzeczywiście jest estetyką głupców?

24 udostępnień
24
0
0

Historia rolnika z Węglewic Kolonii, któremu wyrosły poskręcane w chińskie s buraki i z racji ich „brzydoty” nikt nie chciał ich kupić, to opowieść wieloaspektowa. Dla mnie stała się jednak przyczynkiem do rozważań o roli opakowania (wyglądu) we współczesnym świecie.

Mieczysław Miszczak, właściciel gospodarstwa rolnego w woj. łódzkim, był bliski bankructwa, gdy okazało się, że jego roczny buraczany zbiór jest niesprzedawalny. Wyhodowane z holenderskich, ponoć znakomitych, nasion buraki miały mieć regularny podłużny kształt, tymczasem okazały się buraczanym fantazmatem. Niczym dzieci Picassa, który ponoć brzydził się symetrią, buraki postanowiły przybrać kształty mocno nielinearne. Picasso zapewne zakrzyknąłby z uznaniem: „Cóż za wspaniały twór! Toż symetria estetyką głupców”. Ale podobnego entuzjazmu nie wykazali ani wielcy, ani mali handlarze, którzy buraków od rolnika kupić nie chcieli, obawiając się, że klienci nie zdzierżą takiej brzydoty.

Na szczęście na ratunek rolnikowi wyszedł Lidl, który w imię walki z marnotrawstwem żywności postanowił brzydkie buraki odkupić, a do ich nabycia zachęcić klientów niską ceną.

Można by więc uznać, że historia kończy się happy endem. Rolnik jakiś zwrot kosztów uprawy dostał, Lidl zyskał znakomity PR, żywność się nie zmarnowała, a polscy klienci wyrazili chęć wsparcia rodzimego rolnictwa, deklarując zakup dziwoląga. Wychodzi na to, że czarnymi charakterami tej opowieści są owi handlarze, co to z racji niestandardowej „urody” czerwonej bulwy brutalnie ją odrzucili.

Ale czy na pewno można mieć im to za złe?

Żądza symetrii

Lubimy to, co znamy. Podoba nam się to, co wydaje się nam znajome. Znajome, znane oznacza w jakimś stopniu oswojone, bezpieczne. Wbrew domniemanym słowom Picassa, które tak chętnie cytują ci, którzy miłośnikom symetrii chcą wytknąć głupotę, większość ludzi owej symetrii pożąda. Ta bowiem kojarzy się z porządkiem, harmonią, ze zdrowiem, z doskonałością. Słowo „symetria” pochodzi od greckiego symmetria i tłumaczy się jako współmierność, proporcja. Nieskończone pokłady symetrii można znaleźć w naturze. Odbieramy je jako piękne. Jak byśmy owe umiłowanie proporcji mieli zapisane w genach.

Tej autorki: Dobre intencje

Symetria jest pewnym symbolem doskonałości i wielu z nas pociąga. Wydają się wiedzieć o tym spece od marketingu, którzy nieustannie wykorzystują symetryczność przy sprzedawaniu nam rozmaitych produktów.

Z okładek kolorowych magazynów patrzą na nas twarze o regularnych kształtach i nieskazitelnie gładkiej skórze. Dzieci od małego bawią się modelami ludzi doskonale proporcjonalnych, czyli Barbie i Kenem. Pewnie gdyby te lalki przeciąć wzdłuż na pół, każda z tych połówek stanowiłaby lustrzane odbicie drugiej. Na sklepowych półkach nasz wzrok przyciągają kształtne i nietknięte skazą warzywa i owoce: jabłka, pomidory, marchewki, kalafiory, często ułożone w symetryczne stosy. Wszystko zuniformizowane. Człowiek chce symetrii, więc rynek tę potrzebę zaspokaja.

I niby nic w tym złego, bo przecież symetria jest dla naszego mózgu cenną informacją, m.in. o jakości, ale… w obecnym świecie bazując na symetrii, możemy zapędzić się w kozi róg.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
Polska szkoła niszczy dzieci i nauczycieli

Fabryka małp

„Koniec. Dłużej nie mogę. Nie mam już siły do tego obłąkanego systemu. Przemoc, hierarchizacja, zabijanie inicjatywy, wolnomyślicielstwa, dociekliwości.…
nieuczciwość

Nieuczciwość

O nieuczciwości myślimy wtedy, gdy słyszymy o jakimś przekręcie, oszustwie na dużą skalę czy innej haniebnej niegodziwości. Kojarzymy…
mniej

Mniej

Mniej słów, mniej myśli, mniej dźwięków, mniej bodźców, mniej rzeczy, mniej ludzi, mniej wrażeń, mniej uczuć… mniej problemów,…
jesteśmy nienormalni

Wszyscy jesteśmy nienormalni

– Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że normalność nie istnieje –…

Spieszmy się cenić życie

Tragiczny wypadek na wstępie mojego dorosłego życia odmienił mnie i ukształtował. Kilkanaście złamanych kości, półroczny pobyt w szpitalu…