Jeśli Bóg jest miłością, to dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jeśli jest miłością, to dlaczego Bóg zezwala na zło? Czy Bóg może kochać złoczyńcę? Na te m.in. pytania w swojej nowej książce „Bóg. Nic mniej, nic więcej” stara się odpowiedzieć Dominika Radwańska.

„Ludzkie widzenie świata, czyli postrzeganie jest w całości osądem, a to, co mówi osąd jest opinią, zdaniem na temat rzeczywistości, sposobem widzenia rzeczywistości, nie oddaje natomiast Rzeczywistości takiej, jaką Ona jest, jeden do jednego, nieskażonej fałszem” – twierdzi autorka książki „Bóg. Nic mniej, nic więcej” dowodząc, że ludzkie widzenie, w tym widzenie Boga jest ograniczone perspektywą.

Pozycja jest rozwinięciem myśli zawartych w pierwszej książce Dominiki Radwańskiej „Szalona, ale wolna”, w której autorka przedstawia swoją koncepcję radykalnej autentyczności i życia w Prawdzie, jako najprostszej ścieżce do szczęścia.

Premiera „Boga…” odbyła się 12 września w Natural Road Ranch pod Warszawą, w otoczeniu natury, która wydaje się przewodzić myśli Radwańskiej, w każdej z jej publikacji.

„„Bóg. Nic mniej, nic więcej” zaczyna się tam, gdzie kończy się „Szalona, ale wolna”. Wgłębiając się w „Boga…” czytelnik nie tyle posuwa się dalej, co schodzi głębiej, do esencji, do samej istoty, do Źródła. O ile w „Szalonej…” autorka poruszała różne aspekty naszego ludzkiego doświadczenia, w swej nowej książce odkrywa przed czytelnikiem uniwersalny mechanizm, którego rozpoznanie, zaufanie mu i zgodne z nim podążanie są jedynym, przystającym do natury wszechrzeczy sposobem na szczęśliwe i obfite życie” – pisze na okładce książki jej korektorka Jolanta Matuszewska-Radwańska, a prywatnie mama Dominiki.

Dobro i zło

Ludzkość od wielu tysiącleci próbuje zrozumieć prawa natury, objąć umysłem to, czego ten objąć nie jest w stanie. Nie godząc się z tymi prawami, doświadczając cierpienia, ludzie szukają w tym wszystkim sensu, odpowiedzi na pytania: Po co owe cierpienie jest i dlaczego? Powstają kolejne koncepcje religijne, filozoficzne, naukowe w jakiś sposób mające odpowiadać na owe kwestie. Żadne jednak nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Religie zasłaniają to, na co nie znają odpowiedzi, tajemnicą, dogmatem. Filozofie starają się ogarnąć rzeczywistość umysłem, racjonalnością, nierzadko karkołomnie ją tłumacząc, tworząc kolejne myślowe konstrukty. Nauka zawierza dowodom uzyskanym przez doświadczenie, ale i te są ograniczone intelektualnymi i fizycznymi możliwościami człowieka.

Dominika Radwańska swoją koncepcją proponuje czytelnikowi eksperyment. Proponuje mu wyobrazić sobie świat bez dualnej koncepcji dobra i zła. Bez osądu. Bez winy i kary. Bez wyrzutów sumienia.

W zasadzie większość współczesnych koncepcji duchowych zakłada jedno – Bóg jest miłością. Rzecz w tym, że rzadko które potrafią przekonująco odpowiedzieć na pytania: dlaczego zatem Bóg, który ponoć jest miłością, dopuszcza istnienie cierpienia, dlaczego godzi się na niesprawiedliwość, dlaczego zezwala na istnienie zła?

Większość tych wyjaśnień bazuje na dualnym podziale świata na dobro i zło. Wychodząc z tego podziału oczywistym staje się, że skoro istnieje dobro i zło, musi być również jakaś sprawiedliwość i niesprawiedliwość, jakieś niebo i piekło. Ktoś musi wymierzać kary i nagrody, ktoś musi tym wszystkim w taki dualny sposób zarządzać, żeby nasze życie mogło mieć jakieś znamiona sensu.

Tymczasem Radwańska odrzuca ten podział. Jeśli Bóg jest miłością, miłością przez duże „M”, tą czystą, bezwarunkową, całkowitą i doskonałą, to kocha wszystko i wszystkich tak samo bez wyjątku. Nie ważne czy w ludzkim osądzie ktoś jest dobry czy zły. Dla kochającego Boga nie ma lepszych i gorszych. I nie jest dla niego ważne jak się zachowujesz. Nawet jeśli jesteś w ludzkiej ocenie najgorszym ze złoczyńców, jesteś przez niego tak samo kochany jak święty, dobroczyńca, altruista etc. Nie ma też rozróżnienia na życia, że życie ludzkie jest cenniejsze niż innych istot. Bóg kocha wszystko, co stworzył pełnią swojej nieskończonej miłości.

Miłość a cierpienie

Jak w tej koncepcji miłującego Boga zawrzeć i wytłumaczyć cierpienie? Dla Radwańskiej cierpienie nigdy nie jest kwestią kary, winy czy wystawiania jakiegoś istnienia na próbę. Jest tylko drogowskazem do szukania ulgi, a dla obdarzonego świadomością człowieka, dodatkowo wskazówką do zmiany postrzegania, do odarcia z fałszu ograniczonej perspektywy i zobaczenia rzeczywistości taką, jaka ta naprawdę jest, do stanięcia w Prawdzie.

W przeciwieństwie do innych istot, które poddają się naturze i akceptują ją taką, jaka ona jest, człowiek immanentnie się wobec niej buntuje. Chce zatrzymać to, co nieustannie się zmienia, zatrzymać coś co nieustannie jest w ruchu (życie, przemijanie, śmierć, życie…), tym samym skazuje się na cierpienie i nie potrafi cieszyć się tym, że po prostu jest. Człowiecze „ja” nieustannie dąży do odrębności, nie potrafi zaakceptować swojej niedoskonałości i ograniczoności, nie godzi się na bycie kroplą w oceanie, więc tworzy wizje siebie jako oceanu, jako istoty nadrzędnej. Tymczasem bez względu na to, co sobie człowiek o sobie, naturze czy Bogu pomyśli, bez względu na to jak bardzo się tym unieszczęśliwi, Rzeczywistość płynie dalej, niezmiennie w swej zmienności.

Według Radwańskiej receptą na szczęście jest zatem akceptacja wszystkiego, co jest. Wszystko, co się wydarza na tym świecie jest od Boga – twierdzi autorka książki. Wszystko jest takie, jakie być powinno i my również jesteśmy tacy, jacy być powinniśmy. Gdybyśmy tylko potrafili zobaczyć świat oczami Boga, wszystko na nim byłoby Miłością. Niestety nasze spostrzeganie jest ograniczone. Nie jesteśmy w stanie spojrzeć na ten świat oczami Boga, ponieważ nie jesteśmy Bogiem, a jedynie jego częścią, okruchem Boga. Niemniej okruch ten, jak wszelkie życie, które z Boga się wzięło, ma w sobie zapis boskości. Świadomi własnych ograniczeń, filtrów postrzegania i faktu, że patrząc na wszystko, od razu to oceniamy, osądzamy, możemy dokopać się do Źródła boskości w nas i poczuć istotę Rzeczywistości.

Odkrycie Źródła boskości pozwoli nam poczuć się wolnymi – wolnymi od wyimaginowanych grzechów, win, kontroli, obciążającego a wielce iluzorycznego poczucia sprawczości. Pozwoli nam poczuć jak niewiele w gruncie rzeczy zależy od nas. W konsekwencji zaś zaufać życiu, którym i tak od początku do końca „steruje” jedna siła – Miłość.

Oświecenie tu i teraz

Według Radwańskiej nikt z nas nie potrzebuje ani religii, ani przewodników duchowych, ani żadnego systemu wytycznych, żeby żyć i cieszyć się życiem. Jej zdaniem nie trzeba też przejść bolesnej, usłanej cierniami ścieżki, by dostąpić oświecenia. To bowiem może nastąpić tu i teraz, i może dostąpić tego każdy, kto tylko odważy się sięgnąć w głąb siebie i spojrzeć na świat „oczami serca”.

„Każdy system religijny opiera się na założeniu, że jest ktoś, kto wie lepiej niż ty albo że istnieje coś, co stanowi wzorzec i warunek dla ciebie, który jesteś z natury grzeszny. I każdy system zamienia cudowne i radosne życie w pasmo starań, wysiłków, napięcia, samokontroli oraz niezadowolenia. Każdy system każe Ci się pilnować, zmieniać, realizować ów model najlepiej jak potrafisz. W każdym jest możliwość zasmucenia Boga tym, jaki jesteś i co czynisz. W żadnym twoje zbawienie nie jest pewne, w każdym potępienie jest możliwe. To z lęku przed potępieniem, które stanowi dla ciebie dogmat, nie możesz odkryć cudownej Prawdy, która brzmi: nie możesz oddalić się od Boga ani o milimetr i ani o kawałek sekundy. Prawda brzmi: nie potrzebujesz samobiczowania, umartwiania się, ograniczania, odmawiania sobie, bycia ascetycznym, wstrzemięźliwym, niosącym pomoc czy kochającym bliźniego – by wstąpić do Nieba, ponieważ jesteś w nim cały czas i nie możesz go utracić”.

I jak? Jesteście w stanie przyjąć perspektywę autorki? Zainteresowani zapoznaniem się z pełną koncepcją Boga w ujęciu Dominiki, mogą zakupić książkę poprzez stronę szalonaalewolna.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj imię