biecz
© Adobe Stock

Biecz – mały Kraków. Wycieczka na późną jesień

1 udostępnień
1
0
0

Weekendowe wypady do ciekawych miast stały się bardzo popularne, szczególnie w porze chłodnej, gdy nie ciągnie nas ani nad morze, ani nad jeziora, a w górach jeszcze nie ma odpowiedniej ilości śniegu, by móc szusować na nartach. Mamy dla was propozycję na taki wypad.

Tak zwane city breaki dotyczą najczęściej dużych miast, w których jest wiele atrakcji i nie sposób się nudzić. My jednak, po części z przekory, a po części z powodu pandemii, mamy nieco inny pomysł. Chcemy zachęcić Was do odwiedzenia miasta małego, ale mieszczącego tyle ciekawostek, ile nie przymierzając Kraków.

W tym porównaniu nie ma nic ujmującego dla Krakowa, bo Biecz od lat nazywany jest „małym Krakowem”. Biecz jest miejscem wyjątkowym. Mówi się o nim często „polskie Carcassonne”, a to dzięki doskonale zachowanym pokaźnym fragmentom średniowiecznych murów miejskich i wielu innych budowli z odległych czasów. Mówią też o Bieczu „perła Podkarpacia” – i nie ma w tym wielkiej przesady.

Biecka szkoła katów

Wyjazd do Biecza może dostarczyć naprawdę nietuzinkowych wrażeń. Można tu zobaczyć na przykład jedną z unikatowych w Europie szkół kształcących w zawodzie… kata. W Bieczu funkcjonowała Akademia Katowska, która edukowała katów świadczących później usługi w całej ówczesnej Polsce – w zakresie tortur tudzież egzekucji. Jej lokalizacja miała związek z hordami beskidników, którzy grasowali w tej okolicy na ważnym dla średniowiecznego handlu szlaku węgierskim. Siedziba szkoły mieściła się w istniejącej do dziś Baszcie Radzieckiej, zwanej też Katowską.

Kat był opłacanym przez miasto rzemieślnikiem i jak każdy „fachowiec” otaczał się pomocnikami i czeladnikami, którym przekazywał swą zawodową wiedzę oraz umiejętności. Biecka księga sądowa z lat 1388–1398 wymienia nazwiska i imiona 15 katów, w większości brzmiące po niemiecku. Znaczy to ni mniej, ni więcej, że Germanie od wieków wielbili porządek i praworządność, którą egzekwowali z całą surowością. Kat wykonywał wyroki ścinając głowy obwinionym i wieszając je ku przestrodze na bramie miasta. Miał również w zakresie obowiązków torturowanie przestępców, np. drąc z nich trzy lub cztery pasy skóry, zależnie od wagi popełnionego przestępstwa. Biecki magistrat wypożyczał także kata sąsiednim miastom, jeśli i w ich obrębie pojawiło się zło, które należało wyplenić…

Biecz stolicą Polski?

Biecz jest miejscem niezwykłym nie tylko z powodu kata. To niewielkie miasteczko posiadało jeden z trzech znanych w Polsce barbakanów (poza Krakowem i Warszawą). Biecz był w dawnych czasach czwartym pod względem wielkości miastem w Małopolsce. Otoczony szczelnie murami obronnymi z kilkunastoma basztami, z których do naszych czasów dotrwały trzy – wspomniana już Baszta Radziecka oraz Kowalska i Rzeźnicka. Wjazdu do miasta strzegły potężne bramy i mosty zwodzone, które wraz z wianuszkiem murów obronnych stanowiły przez wieki przeszkodę nie do pokonania dla wrogów. Dzięki tym umocnieniom, które do dziś możemy w sporej części podziwiać, Biecz przez długie lata pomyślnie się rozwijał, a jego mieszkańcy wiedli spokojne i dostatnie życie.

Bieczanie po dziś dzień są przekonani, że przez parę miesięcy ich miasto było stolicą Polski. Miało to miejsce od września 1311 roku do kwietnia 1312 roku, kiedy to w Bieczu mieszkał Władysław Łokietek, który schronił się tutaj w trakcie buntu wójta Alberta w Krakowie. Nie jest to jedyna ciekawostka o tym miasteczku. Geodeci wymierzyli, że Rynek biecki jest największym rynkiem w Polsce, licząc w stosunku do reszty starego miasta. Przeprowadzone wnikliwe obliczenia wskazały, że średniowieczny, zachowany do dzisiaj Rynek zajmował około jednej ósmej powierzchni całego miasta. Tak duży rynek świadczy o handlowym charakterze miasta. Biecz był bardzo ważnym ośrodkiem handlowym, leżącym na węgierskim szlaku, prowadził ożywiony handel winem madziarskim, a jego rola pod tym względem była większa niż Krakowa. Bieccy mieszczanie czerpali także sowite dochody z produkcji sukna, którym również przez wieki tu handlowano.

Warto przeczytać: Görlitz – niezwykłe miasto, które warto odwiedzić

Szklana moneta

Te wszystkie artefakty, legendy i historyczne budowle sprawiają, że bieckimi uliczkami w obrębie starówki spaceruje się wyjątkowo przyjemnie. Nie ma tu wielu zwiedzających, szczególnie o tej porze roku. Można bez rezerwacji zanocować w całkiem przyzwoitym hotelu. Warto tu przyjechać na weekend, aby właśnie wieczorem, na przekór wszystkiemu w listopadzie czy grudniu, wybrać się na przechadzkę po pamiętających bardzo odległe czasy i wydarzenia uliczkach, powłóczyć się wzdłuż murów miejskich, podejść pod Basztę Katowską i posłuchać, czy nie dobywają się z jej podziemi jęki zbójców obdzieranych żywcem ze skóry…

Oczywiście to nie wszystkie zabytki i ciekawostki, jakie możemy zobaczyć w Bieczu. Jest ich naprawdę mnóstwo. Dość powiedzieć, że miasto posiada najstarszą aptekę na Podkarpaciu, noszącą nazwę „Pod Głową Niedźwiedzia”, w której obecnie mieści się Muzeum Ziemi Bieckiej. Można się tu dowiedzieć, że to niepozorne miasteczko biło własną monetę, i to nie z byle czego, bo ze… szkła. Była to moneta w formie szklanych placków ze znakami pieczętnymi, pełniąca funkcję pieniądza na terenie tzw. bieckiego dominium szlacheckiego.

Miasto królów

Biecz był miastem częstych pobytów książąt i królów, szczególnie z dynastii piastowskiej i jagiellońskiej, oraz innych monarchów. Wśród nich byli m.in.: Bolesław Wstydliwy i księżna Kinga, Leszek Czarny, Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, królowa Jadwiga i Władysław Jagiełło, Zofia Holszańska, Władysław Warneńczyk, Kazimierz Jagiellończyk, Albrecht Habsburg, Jan Kazimierz, królowa Polski i Węgier Elżbieta, Ludwik król Węgier i Polski, królowa Zofia, Jan Kazimierz. Jak przystało na tak zacne towarzystwo, w mieście nie brakowało królewskich budowli – istniały tu aż trzy zamki, które niestety nie dotrwały do naszych czasów. Dotrwał natomiast najstarszy obiekt medyczny w Polsce – Szpital św. Ducha, wybudowany na mocy przywileju wydanego przez królową Jadwigę w 1395 roku. Jest to najcenniejszy zabytek budownictwa szpitalnego, pochodzi z około 1480 roku i jest jedynym obiektem fundacji królowej Jadwigi zachowanym do czasów współczesnych.

Biecz zachwyci każdego, nawet tych, którzy nie przepadają za historią. W mieście czuje się niepowtarzalną atmosferę. Liczne zabytki, skupione na niewielkiej przestrzeni w obrębie średniowiecznej zabudowy ograniczonej murami obronnymi nadają miastu wyjątkowego charakteru. Czy w dzień, czy jesiennym wieczorem Biecz urzeka. Jego Rynek z odrestaurowanym ratuszem jest pięknie oświetlony, podobnie jak najważniejsze budowle. Będąc tu warto wdrapać się też na renesansową wieżę ratuszową z 1569 roku, ozdobioną sgraffitową mozaiką. Jest to najwyższy budynek miasta, liczy 56 metrów. Na szczycie, pod barokową kopułą, znajduje się galeria widokowa.

Do Biecza można stosunkowo łatwo dojechać pociągiem – do Tarnowa, a dalej autobusem zastępczym PKP Intercity, ponieważ linia kolejowa w kierunku Jasła jest obecnie w remoncie. W rozkładzie są dwa kursy w każdą stronę – przed południem i późnym wieczorem. Można też rzecz jasna wybrać się tu samochodem. Wtedy warto zahaczyć o oddaloną o trzy kilometry od Biecza wieś Binarowa, w której znajduje się wyjątkowo cenny drewniany kościół z XVI wieku, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Tego autora: Zaczarowana brama w zaczarowanej Białowieży

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Krakowskie kuchenne zagadki

Co to znaczy wypić banię? Kiedy je się trupi miodek? Z czego przygotować małdrzyki? I czym się różni…