będzie dobrze własna piekarnia
© Będzie dobrze/Facebook

Będzie dobrze? Już jest!

2 udostępnień
2
0
0

Można powiedzieć, że znakiem charakterystycznym tej piekarni są szybko opróżniające się półki. Bo chleby, bagietki i chałki wjeżdżają z pomieszczenia za szybą, przez którą klienci mogą śledzić proces powstawania pieczywa i… w błyskawicznym tempie znikają. Zwłaszcza shokupany – znak rozpoznawczy warszawskiej rzemieślniczej piekarni Będzie Dobrze.

– Co to są shokupany? – pytam Dagmarę Rosiak, pomysłodawczynię i szefową Będzie Dobrze, gdyż pierwszy raz słyszę tę nazwę.

– Nasza filozofia to pokazywanie wypieków z różnych stron świata. Kiedy pomyśleliśmy o chałce, testowaliśmy różne przepisy, między innymi żydowski i polski. Ale Borys znalazł japońskiego shokupana, którego wcześniej nigdy nie jadłam. To jest chałka japońska na mleku, jajkach, maśle, robiona na zaparce*, więc po pierwsze, o wiele dłużej zachowuje świeżość, a po drugie jest przyjemnie rwąca, jak taki obłoczek. Kiedy spróbowałam, to powiedziałam: „Boże, jakie to pyszne, musimy to mieć!”. Warto znaleźć produkt, który nas wyróżnia i właśnie tę chałkę mamy w swoim logo.

Borys Roswadowski to partner życiowy Dagmary, który po trzydziestce odkrył nowe powołanie. Wcześniej był fotografem ślubnym, dziś jest szefem produkcji Będzie Dobrze.

Własna piekarnia była dla Dagmary – dziennikarki, blogerki, specjalistki od PR –  marzeniem już od wielu lat.

– W gastronomii działam już od dekady, a pięć lat temu zdecydowałam, że moim celem jest otwarcie miejsca, najlepiej bistro, z własnym chlebem. I zabrałam się do nauki – opowiada.

Jak się uczyć, to od najlepszych, Dagmara trafiła więc do elitarnej szkoły Le Cordon Bleu w Paryżu, a w Warszawie szkoliła się na warsztatach u Moniki Waleckiej z żoliborskiej rzemieślniczej piekarni Cała w Mące i u Michała Palety, szefa produkcji w Bakery Browary Warszawskie. Zamierzała otworzyć bistro, może śniadaniownię…

– Zaczęłam szukać lokalu już w 2019 roku, ale gdy wybuchła pandemia, to plany nam się nieco pozmieniały. Mój partner z fotografa stał się prawilnym piekarzem i zaczęliśmy robić paczki pandemiczne. Ja się najbardziej znam na chlebach żytnich, Borysowi fantastycznie wychodzą chleby pszenno-żytnie. Robiliśmy paczki i super nam się to rozkręciło.

Co chwilę robimy przerwę w rozmowie, bo a to wchodzi klient, a to wjeżdżają ciepłe bagietki… Będzie Dobrze właśnie będzie obchodzić miesiąc od startu.

– Bardzo chciałam otworzyć piekarnię na Mokotowie – kontynuuje szefowa – bo tutaj się urodziłam. Długo szukaliśmy miejsca, dopiero późną wiosną znaleźliśmy odpowiedni lokal.

Powstawanie „Będzie dobrze” śledziłem na Instagramie, zanim jeszcze pojawił się pierwszy piec. To właśnie siła mediów społecznościowych, że możemy poznawać miejsca i osoby, zanim spotkamy je i zobaczymy osobiście. Dlatego do małego lokalu, usytuowanego z boku dawnego kina „Moskwa”, wchodziłem jak do starych znajomych.

– Jest jakaś niesamowita energia w tym miejscu – mówi Dagmara. – Jesteśmy otwarci dopiero trzy tygodnie, a rzeczy, które sobie wyznaczyliśmy za cel na najbliższe pół roku – rok, na przykład, żeby regularnie wracały do nas te same osoby, żeby to miejsce było bardzo sąsiedzkie i lokalne, udały się praktycznie od razu. Aż połowa naszych gości to są stali bywalcy.

To chyba najlepsza recenzja, czy wypieki smakują. Zwłaszcza że w okolicy jest dużo piekarni. Pytam zatem o sekret dobrego chleba; jaki jest magiczny składnik?

– Po pierwsze: systematyczność, regularność i przede wszystkim dbanie o zakwas. Jeśli nie zadbamy dobrze o zakwas, chleb nie będzie smakował tak samo każdego dnia. Po drugie: pasja – Borys totalnie wkręcił się w pieczywo i dla mnie to duma z partnera i z tego, że możemy razem coś robić. Nie wiedziałam, że ktoś po trzydziestce może kompletnie odmienić swoje życie, przebranżowić się i znaleźć coś, co sprawi mu przyjemność. A robi to naprawdę świetnie. Po trzecie: cierpliwość. Wszystko robimy na naturalnych zakwasach, razowce robimy na przykład ponad dwa dni. Klasyczny bochenek pszenno-żytnio-razowy-orkiszowy jest pierwszej kolejności formowany, a następnie trafia do koszyka i lodówki, by fermentować w niej aż 16 godzin.

Kiedy spisuję potem tę rozmowę, zajadam się przepysznym razowcem. Bagietka już zjedzona, podobnie jak drożdżówki ze śliwką i płatkami róży. Ponoć te chleby mogą leżeć bardzo długo. Tylko jak się powstrzymać od jedzenia? Ale ponieważ o różnych porach dnia i tygodnia można dostać różne wypieki, na shokupany muszę dopiero polować.

Warto przeczytać: Kocha szkło i potrafi naprawiać szklane przedmioty

* Zaparka – to zalanie wrzątkiem (zaparzenie) części mąki do wypieku; efektem jest zżelowanie skrobi, które daje gładkość i słodkawy smak. Przedłuża również świeżość.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać