Azjatki o Polsce: To świetny kraj!

19 udostępnień
19
0
0

„W Polsce nie da się żyć” – to ostatnimi czasy dość powszechna opinia wielu naszych rodaków. Pandemia i polityczna degrengolada rodzą gremialny defetyzm. Ale niektórym w naszym kraju żyje się dobrze i potrafią docenić to, co ten im oferuje.

Yenn ma 28 lat i pochodzi z Hongkongu. Jest specjalistką od biologii i wielbicielką muzyki poważnej. Sama też jest bardzo poważna – cóż, w końcu pochodzi z kraju, w którym rywalizuje się od małego.

Yenn w Polsce spełniła swoje marzenie: jest na czteroletnich studiach doktoranckich z mikrobiologii. Wybrała studia na Uniwersytecie Warszawskim, bo ten oferował atrakcyjną tematykę i był o wiele tańszy niż uczelnie we Francji czy Hiszpanii. Wcześniej pracowała w amerykańskiej firmie i laboratorium uniwersyteckim – teraz dostała szansę na samodzielne badania, z czego jest bardzo dumna.

Przed przyjazdem do Polski, jako naukowczyni znała oczywiście polskie tuzy nauki – Mikołaja Kopernika i Marię Skłodowską-Curie. W liceum na historii uczyła się o II wojnie światowej, więc kojarzyła nasz kraj. Znała muzykę Chopina i nawet genialne wykonanie jego utworów przez Rafała Blechacza. Zwiedziła kawałek Europy, była też na objazdówce po Polsce – Gdańsk, Wrocław, Kraków, Warszawa. Mniej więcej wiedziała więc, co czeka ją, gdyby zdecydowała się na dłuższy pobyt u nas.

Zanim wyleciała do Polski, mieszkała wraz z bratem i rodzicami w małym mieszkaniu w Hongkongu. Tam zagęszczenie na metr kwadratowy jest jeszcze większe niż w Tokio (gdzie ponoć jest ono największe na świecie). Ceny mieszkań są zatem szokująco wysokie. W Polsce Yenn ma do własnej dyspozycji całe mieszkanie o zawrotnym w jej oczach metrażu 35 mkw.! Co więcej, jest samodzielna! Wyzwoliła się spod wpływu nadopiekuńczych rodziców i może projektować swoje życie na własnych zasadach.

Ayako z kolei ma 35 lat i pochodzi z Tokio. Jest artystyczną duszą i tak też się nosi – jej fryzura i ubrania są nieco ekscentryczne. Mimo że w Japonii była szefową kuchni, u nas zaczynała po prostu jako kucharka w hostelu w Gdańsku. Gotuje obłędnie i ma bzika na punkcie produktów spożywczych.

– Czy wiesz, że na świecie jest osiem tysięcy rodzajów pomidorów? A w samej Japonii 120 odmian? – potrafi zaskoczyć tego typu opowieściami.

Z Gdańska trafiła do restauracji japońskiej w Łodzi, prowadzonej również przez rodowitą Japonkę. Obecnie prowadzi vloga, na którym uczy, jak gotować potrawy wywodzące się z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Ayako wybrała Polskę, mimo że wcześniej nie była w Europie. Jej znajomość naszego kraju ograniczała się do standardowej wiedzy cudzoziemca: Oświęcim-Brzezinka, Fryderyk Chopin plus… Anita Włodarczyk. Do dziś ma przed oczami rzuty naszej sportsmenki na olimpiadzie w Rio. Wcześniej Ayako osiem miesięcy mieszkała w Australii ucząc się języka angielskiego, ale kraj ten nie przypadł jej do gustu. Gdy skończyła 30 lat zaczęła zastanawiać się, jaka przyszłość czeka ją jako kobietę na rynku pracy, szczególnie w branży gastronomicznej. Miała już doświadczenie pracy w kilku włoskich restauracjach, w restauracji meksykańskiej i japońskiej, a także w cukierni.

Przemysł restauracyjny w Japonii (tak, przemysł, bo tam to gigantyczna gałąź gospodarki, a ludzie z powodu cen energii i małego metrażu stołują się głównie poza domem) oferuje urlop tylko w wymiarze kilku dni (praktycznie niemożliwe jest wzięcie trzech tygodni ciągiem), długie godziny pracy i niską płacę. Dlatego zaczęła myśleć o dalszej karierze zawodowej w innym kraju.

Miała do wyboru wizę do Francji, Niemiec, Australii, Nowej Zelandii, Portugalii, Polski i Kanady. Wykluczyła wszystkie kraje, w których na co dzień mówi się po angielsku i gdzie są duże skupiska Japończyków. Została Polska i Portugalia. Wybrała nasz kraj, bo dwoje przyjaciół przekonało ją, że jest to dla niej lepsza opcja.

– Zaufałam im i nie żałuję – mówi dziś. – Przede wszystkim przekonałam się, że Polacy kochają gotować i jeść (i to dużo, w porównaniu z Japończykami!), a słodkości pieką nawet mężczyźni (w Japonii to zdecydowanie kobieca działka) – dodaje uradowana.

Kiedy przyjechała do Polski, kolega zaproponował jej pracę szefowej kuchni w nowo powstałym hostelu w Gdańsku, gdzie zrobiła prawdziwą furorę. Nie tylko przygotowywała świetne potrawy, ale też zaprojektowała i wymalowała ściany (zanim zdała do szkoły dla kucharzy, ukończyła liceum plastyczne). Ta jej artystyczna smykałka jest widoczna także w tym, jak podaje jedzenie – zawsze jest ono małym dziełem sztuki.

Azjaci oczami Europejczyka

Dla przeciętnego Polaka Azjaci to… Azjaci. Wielu z nas ma problem z rozróżnieniem azjatyckich twarzy. Zapewne w drugą stronę działa to podobnie. Ale w wyglądzie Azjatów, a właściwie Azjatek jest jeden aspekt, na który trudno nie zwrócić uwagi, gdyż ten mocno rzuca się w oczy – Azjatki znacznie wolniej od nas się starzeją.

W Polsce ten, kto poznaje prawdziwy wiek Yenn i Ayako zawsze się dziwi, bo wyglądają na dużo młodsze, niż wykazuje ich metryka.

Faktem jest, że Japonki mają grubszą cerę i dzięki temu dłużej zachowuje ona młody wygląd. Na dodatek stawiają na naturalność, używają kosmetyków na bazie kwasu hialuronowego i kolagenu, dbają też o suplementację tego ostatniego (w japońskich „żabkach” można kupić shoty z kolagenu), no i piją non stop zieloną herbatę (nawet przed snem!), która zawiera mnóstwo antyoksydantów.

Może zainteresuje Cię: Kaizen – do celu małymi krokami

reklama
reklama
może Ci się spodobać

Nie dajmy zwariować się lękowi

„Za mojego życia, może poza stanem wojennym, nie obserwowałam w Polsce tak silnie zestresowanego społeczeństwa jak obecnie. Boimy…
dzieci w sieci

Dzieci w sieci – zagrożenia

Od momentu wybuchu pandemii dzieci w wieku szkolnym spędzają przed ekranami komputerów dużo więcej czasu niż kiedyś. Nauczyciele…
Agata Ośmiałowska-Brzostowska

Stacja Czułość

Gdy kogoś z naszych bliskich dopada rak, po pierwszym szoku i załamaniu, następuje mobilizacja sił do walki. Czasami…