Pandemia koronawirusa zmieni architekturę i projektowanie wnętrz: w mieszkaniach i domach będzie więcej przestrzeni, aby domownicy mogli się od siebie odizolować. Komórki lokatorskie natomiast zmienią się w mikrobiura – przewiduje dr inż. Jerzy Łątka, architekt.

Edyta Brzozowska: Czy projektanci dyskutują już o postpandemicznej architekturze? A może to określenie na wyrost i za wcześnie mówić o takim zjawisku?
Jerzy Łątka: W pewnym sensie pandemia koronawirusa pozwoliła nam na nowe myślenie o mieście, o przestrzeni, która nas otacza i w której żyjemy. Przecież wiosną tego roku zupełnie inaczej spojrzeliśmy na miejsca naszego zamieszkania. To wtedy ludzie – w obawie przed zarażeniem COVID-19 – zamknęli się w domach, unikali miejsc publicznych. Doskonale widać to było w filmowych ujęciach z dronów, w których wielkie miasta nagle prawie zupełnie opustoszały, na wyludnionych ulicach ruch samochodowy praktycznie zamarł, a sklepy i restauracje zostały zamknięte. Wielkie metropolie kojarzyły się w tej perspektywie raczej z Armagedonem lub scenerią z filmów w rodzaju science fiction niż z tętniącymi życiem miejscami.

Coraz częściej słyszymy o zamykających się w galeriach handlowych butikach. Wielkie sklepy wkrótce znikną z naszych miast?
Tobardzo ciekawe pytanie, bo pokłosiem koronawirusa jest między innymi zmiana naszych konsumenckich upodobań, gdyż o wiele częściej niż przedtem zaczęliśmy korzystać z zakupów w sklepach internetowych. Ma to oczywiście wiele plusów: kupowanie online jest wygodne i pozwala na oddanie towaru, który nas nie zadowala. Tymczasem, na przykład w wielu sieciówkach odzieżowych zwrot nie jest możliwy, jedynie zamiana na kartę podarunkową. Jednak nie wyobrażam sobie, aby galerie handlowe w krótkim czasie zniknęły z naszych miast, bo dla Polaków zakupy w galeriach są sposobem na spędzanie wolnego czasu.

A co się stanie z pustymi lokalami? Zamienią się w lofty?
Sądzę, że ta tkanka miejska zostanie z czasem zaadaptowana na nowe funkcje. Zresztą takie przypadki miały już miejsce. Na przykład w Holandii, gdzie w nieczynnych biurowcach, byłych gmachach użyteczności publicznych, jak szkoły czy szpitale, oraz w dawnych sklepach udało się stworzyć mieszkania. Podobnie było w USA. Biurowce okazywały się tak drogie w utrzymaniu i czynszach, że firmy zaczęły się z nich wyprowadzać. Pustostany zaczęto więc adaptować na tymczasowe lub stałe przestrzenie mieszkalne. Podobne realizacje pojawiają się też we Wrocławiu. Wspomnieć należy chociażby przykłady wrocławskich szpitali, czy nawet prosektorium, które zaadaptowane zostały na przestrzenie mieszkalne.

Czytaj także: Siedem miesięcy później: co wiemy o COVID-19

Historia pokazuje, że po rozmaitych epidemiach miasta się zmieniały: dżuma w XIX wieku spowodowała gruntowną przebudowę Paryża. Pokłosiem gruźlicy z tych samych czasów była budowa licznych sanatoriów, co zapoczątkowało nowy typ urbanizacji.
Rzeczywistość zmieniają nie tylko epidemie. Pokazał to w swojej książce Trzecia fala Alvin Toffler, amerykański pisarz i futurolog, znany głównie z prac na temat cyfrowej rewolucji. Historię ludzkości opisał jako trzy następujące po sobie fale cywilizacyjne. Pierwsza z nich to fala agrarna, kiedy człowiek rozpoczął osiadły tryb życia i pracował tam, gdzie mieszkał: wychodził prosto z domu na pole lub do warsztatu w swoim średniowiecznym mieście.

Drugi etap to fala industrialna. Ta wiązała się z wynalezieniem maszyny parowej, a w konsekwencji rozwoju technologii i produkcji, co z kolei zaowocowało rozwojem przemysłu i pojawieniem się nowych środków transportu. Ludzie szukali pracy i zaczęli się przemieszczać po świecie.

Współcześnie doświadczamy trzeciej fali.
Tak, według Tofflera obecnie trwa fala nazwana przez niego technologiczno–postindustrialną lub informatyczną. Związana jest oczywiście z powstaniem nowych technologii, które umożliwiają nieograniczoną komunikację między ludźmi na całym świecie, niezależnie od miejsca zamieszkania i pracy. Oznacza to, że coraz większego znaczenia nabiera to, dla jakiej korporacji pracujemy, a nie gdzie mieszkamy. Za przykład niech posłuży branża IT. Wiele firm ma siedzibę w Stanach Zjednoczonych, a pracownicy tych koncernów mogą dla nich świadczyć usługi z domu we Wrocławiu, Warszawie, Łodzi czy Olsztynie.

Z tym wszystkim wiąże się zmiana pojęcia „dom” i jego funkcjonalność?
My, architekci, musimy sobie odpowiedzieć na wiele pytań o standardy domów i mieszkań. Bo jeśli do tej pory długo dyskutowałem z klientem o tym, jaką funkcję ma spełniać domowa przestrzeń i ile czasu w niej spędza, to dziś okazuje się, że tych funkcji jest o wiele więcej. Dom to już nie jest tylko miejsce, w którym się relaksujemy, odpoczywamy po pracy. Podczas koronawirusowej izolacji domownicy niejednokrotnie pracowali jedynie zdalnie, a dzieci korzystały z lekcji online. Przestrzeń, nawet wielka, okazała się mało komfortowa, bo wszyscy sobie nawzajem przeszkadzali.

Jak wpłynie to na architekturę, projektowanie wnętrz?
Choćby przez inne niż do tej pory planowanie pomieszczeń w domach jednorodzinnych czy mieszkaniach. Takie, które pozwoli na odizolowanie się od reszty domowników. Zamiast projektować pokój dzienny na planie kwadratu, można zaproponować takie rozwiązanie, aby każdy miał swój kącik. W ten sposób salon wciąż pozostanie otwarty i skomunikowany, ale jednocześnie zapewni intymność i spokój.

Jeśli natomiast będziemy myśleć o budownictwie wielorodzinnym, to na przykład komórki lokatorskie mogą zostać zastąpione mikrobiurami lub przestrzeniami coworkingowymi, dokąd w kapciach będzie można zejść z mieszkania prosto do pracy.

Wydaje się, że ludzie obecnie większą uwagę zaczęli zwracać na przestrzeń wokół siebie, widok z okna, zieleń, dostęp do natury. Podczas izolacji docenili balkony i choćby niewielkie ogródki.
Na wrocławskim wydziale architektury profesorowie uczyli mnie, że w wielorodzinnym budynku powinien być balkon lub loggia, gdyż to namiastka wolnej przestrzeni. Człowiek pragnie obcować z naturą, dlatego też ogromnym zainteresowaniem cieszą się ostatnio ogródki działkowe. Ale nie tylko. Popularne w naszym kraju stają się także maleńkie domki, takie do 35 m2, które można postawić na działce rolnej, w dodatku bez specjalnego pozwolenia na budowę. Nie dostanie się tam adresu zameldowania, gdyż są traktowane jako budynki gospodarcze, ale znakomicie nadają się na weekendowe wypady.

Psychologowie powtarzają, że w naszym życiu zawodowym nic nie zastąpi kontaktów face to face, wspólnych spotkań, rozmów w większej grupie. Biura po koronawirusie też się zmienią?
Przypuszczam, że gdy epidemia minie, każdy architekt z tyłu głowy będzie miał pytanie: „A co, jeśli taka sytuacja kryzysowa się powtórzy?”. I jak zaprojektować biuro elastycznie, tak aby w razie potrzeby odizolować od siebie pracowników ściankami działowymi lub ekranami? Wielu projektantów już wcześniej starało się brać pod uwagę różne warianty. Na przykład co, jeśli za parę lat dana firma się skurczy i biuro będzie chciało zająć kilka mniejszych firm? Jak w takim przypadku wielki open space łatwo dostosować do nowych warunków, szybko przearanżować?

Mobilność i elastyczność w architekturze zyskają na znaczeniu?
Już zyskują. A to z kolei wiąże się ściśle z materiałami wykorzystywanymi w projektach i ich realizacjach.

Pana ulubionym materiałem jest papier. Stworzył pan platformę projektowo-badawczą o nazwie Archi-Tektura i realizuje projekty z wykorzystaniem tego tworzywa.
Mam swoich mistrzów. Od lat jest nim Japończyk Shigeru Ban, ojciec współczesnej architektury z papieru, laureat Nagrody Pritzkera, odpowiednika Nobla w dziedzinie architektury. Kilka lat temu na Uniwersytecie Sztuki i Designu w Kioto odbyłem u niego staż naukowy. A zamiłowanie do architektury zaangażowanej społecznie przejąłem od profesora Zbigniewa Bacia z Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej. Razem założyliśmy Koło Naukowe „Humanizacja Środowiska Miejskiego” i ze studentami zbudowaliśmy m.in. „House of Cards”, wybudowany prawie w całości z materiałów pochodzenia papierowego.

Z papieru można zbudować lepszy, ekologiczny świat, ale czy trwalszy?
Nie wiadomo, czy w przyszłości mobilne domy nie będą się sprawdzały lepiej niż te murowane, budowane dla wielu pokoleń. Papier ma wiele zalet. To materiał tani, dostępny i łatwy w produkcji. I marnowany – dziennie produkuje się kilkadziesiąt ton tektury do opakowywania mebli i sprzętu AGD. Można to wykorzystać budując nie tylko domy, ale także meble: łóżka, szafy, krzesła, stoliki, regały czy systemy przegród wewnętrznych.

Z architektonicznego punktu widzenia są jakieś plusy tegorocznej pandemii?
Z pewnością otworzyła nam głowy i uruchomiła kreatywne myślenie. Była trochę jak guma od procy. Początkowo napięła się i wyhamowała, ale w końcu wystrzeli nowymi pomysłami. Mimo stresu związanego z chwilowym załamaniem gospodarki, wierzę, że tak się stanie, bo my, Polacy, jesteśmy przedsiębiorczy i nastawieni na rozwój.


dr inż. arch. Jerzy Łątka – architekt i naukowiec związany z Wydziałem Architektury Politechniki Wrocławskiej. Prowadzi zajęcia m.in. z projektowania architektury mieszkaniowej.

Jest opiekunem Koła Naukowego „Humanizacja Środowiska Miejskiego”. W swojej pracy zajmuje się możliwościami wykorzystania papieru do realizacji innowacyjnych konstrukcji, architekturą tymczasową, pomocową, mieszkaniową i społeczną. Posiada wieloletnie, międzynarodowe doświadczenie projektowe i naukowe zdobyte w Polsce, Irlandii, Rumunii, Wielkiej Brytanii, Izraelu, Japonii, Holandii i Niemczech. Wykładał na Uniwersytetach Technicznych w Darmstadt oraz w Delft, gdzie obronił doktorat pt.: „Paper in architecture. Research by design, engineering and prototyping”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj imię